KONKURS z wesołymi robaczkami! Wygraj plecaczek lub torbę w kształcie zwierzątek!

Z okazji emisji programu „Drewnoludki” na kanale POLSAT JimJam przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest 5 bajecznie kolorowych plecaczków i toreb w kształcie zwierzątek.

Multimedia

Czy Wasze dzieci lubią przyrodę? Czy fascynują je dżdżownice, żuczki lub świetliki? A może czasem, będąc na łące, przyglądają się uważnie konikom polnym i liczą kropki na biedronkach? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi „tak” to Wasze pociechy z pewnością pokochają bajkę „Drewnoludki”, których bohaterami są uwielbiające płatać figle robaczki z plemienia MuMu.

Z okazji emisji programu POLSAT JimJam przygotował 5 bajecznie kolorowych plecaczków i toreb w kształcie zwierzątek.

Co zrobić żeby wygrać?

Wystarczy zarejestrować się ==== w naszym serwisie i w komentarzu pod tym tekstem opisać zabawną historyjkę związaną z Waszymi dziećmi i ich obserwacjami na temat owadziego świata ==== .

Na odpowiedzi czekamy od 11 czerwca 2014 r. od godziny 14.00 do 18 czerwca 2014 r. do godziny 23:59:59. Odpowiedzi osób niezarejestrowanych w serwisie nie będą brały udziału w konkursie.

Autorzy pięciu najciekawszych historii otrzymają plecaczek lub torbę w kształcie zwierzątek.

Szczegółowy regulamin konkursu znajduje się tutaj.

Komentarze

Skomentuj
  • Joanna (gość)

    http://www.telemagazyn.pl/aktualnosci/26850,konkurs-z-wesolymi-robaczkami-rozwiazany-sprawdz-kto-wygral,id,t.html

    26.06.2014 13:44
  • gość (gość)

    A czy rozstrzygnięcie już nastąpiło?

    26.06.2014 12:16
  • jampagompodampa@...

    Chyba nikt się nie spodziewał, tego, że kolejnym słowem po mama i tata u naszego synka Wojtusia będzie " Maja", Wojtuś oglądał dużo książeczek o tej sprytnej pszczółce i widać bardzo ją polubił, teraz nie ważne czy leci pszczółka czy mucha zawsze radośnie krzyczy Maja :) Dopiero zaczyna poznawać owady i powoli uczy się, że nie każda pszczółka to Maja więc plecak ze zwierzątkami bardzo by Nam się przydał na wycieczki na łąkę

    23.06.2014 09:13
  • Joanna (gość)

    A gdzie można dowiedzieć się o wyniki konkursu??

    21.06.2014 18:42
  • jagna (gość)

    Witam! Kiedy będą wyniki :)

    21.06.2014 10:44
  • 07jerzyk@...

    "MAMUSIA, TOJAJO I WIELKI SZERSZEŃ" - tak brzmieć by mógł tytuł mrożącego krew w żyłach krótkiego podsumowania jednego z letnich poranków... Tatuś, czyli ja, wyszedł po mleko. Mamusia i Młoda szykowały śniadanie. Nagle przez balkonowe drzwi wleciał szerszeń. Podobno monstrualnych rozmiarów! Przestraszona mamusia zamknęła Młodą w łazience, a sama prośbą i groźbą namawiała nieproszonego gościa do opuszczenia naszych (tym razem jakże niegościnnych) progów. Zakończyło się na wojnie na maskotki, w końcu celnie ugodzony pluszowym pingwinkiem szerszeń zdecydował się odlecieć... Tak, wiemy, że oswajanie ze światem owadów powinno odbywać się mniej brutalnie i że skupić się należy raczej na uroku małych stworzonek, jednak sytuacja była naprawdę ekstremalna! A ja właśnie od Córci dowiedziałem się, że moja Żona potrafi zachować się jak TOJAJO, czyli... torreador! Dziś nawet potrafimy się z tego wspólnie śmiać, choć dla Młodej i wtedy była to forma zabawy ;-)

    18.06.2014 23:55
  • privatedo@o2.pl (gość)

    Amelka (lat 4) niedawno przechodziła ospę. Gdy zobaczyła biedronkę na parapecie, szybko chwyciła się za głowę, Ty tez się zaraziłaś w przedszkolu?!?! Po chwili odwróciła głowę w moja stronę - mamusiu a jak biedronka drapie się po plecach? Ponownie zwróciła się do biedronki - nie martw sie strupki za niedługo odpadną i po kropkach nie będzie śladu :)

    18.06.2014 23:43
  • gold_butterfly@...

    Córeczka (Ola 4 lata) bardzo lubi małe żyjątka - z początku fascynowały ją pszczoły i biedronki, potem jednak jej zachwyt zaczął obejmować szerszy krąg miniaturowych przyjaciół. Pewnego dnia, kiedy wróciłam od okulisty (córeczką zajmowała się w tym czasie babcia), Ola powitała mnie podekscytowana i zaczęła ciągnąć do swojego pokoju. - Mamusiu! Muszę ci coś pokazać! - krzyczała, a ja rozbawiona poszłam za nią, oczekując, że pokaże mi nowy rysunek lub bukiecik kwiatów zerwanych na łące. Jaki przeżyłam szok, gdy zobaczyłam, że po ślicznym, różowym pokoju córeczki pełzają ślimaki. I to cała zgraja obślizgłych ślimaków! Babcia zaklinała się, że nic o nowych towarzyszach nie wie. Najwidoczniej podczas spaceru córcia przemyciła ślimaki w kieszeniach. Ciężko było wytłumaczyć córeczce, że ślimaki mimo ich całej "słodkości" (one są takie słodziutkie), nie mogą z nami zamieszkać.

    18.06.2014 23:23
  • bendi9@...

    W niewielkiej na południu Polski miejscowości, gdzie spokój i cisza gości. Już siwy Pan – Dziadek mieszka dla którego pszczoła to koleżka. Ma jak na razie ule cztery, u Niego wakacje są jak z wyższej sfery. Co roku na dwa tygodnie miasteczko opuszczamy, i na ten czas od rzeczywistości się odrywamy. Mąż wtedy pracuje, domu pilnuje, A ja wraz z synkiem powietrza czystego łykamy, z ukochanym Dziadkiem dużo czasu spędzamy. A on to na punkcie pszczół ma bzika, niemal codziennie synek przez okno z Dziadkiem się wita. Gdyż on wtedy do pszczół zagląda, ohh jak on wtedy wygląda. Ma ubiór specjalny bez wahania, nie użądli Go ani Pan Pszczoła ani pszczela Dama. I tak często przy oknie stoimy, i na Jego pracę patrzymy. Pewnego ranka słonecznego, z pszczołami Dziadka działo się coś niedobrego. Mieszkanie w ulu im się już nie podobało, na ucieczkę im się zabrało. Oczywiście Matka pszczół ul opuściła, cała tzw. „churma” wokół niej się zrobiła. Wtedy synek krzyknął: Mamo patrz jaki balon duży, i prosi bym go Mu przyniosła – ja się śmieję a on się burzy. A to rójka pszczół po prostu była, z balonu w mik się w mały kłębek przeobraziła. Po chwili po balonie i kłębku śladu nie było, nie synkowi nadal o balon chodziło. Jeszcze tego samego dnia w sklepie balon zakupił dziadek, a po miesiącu miał miód nasz mały niejadek.

    18.06.2014 22:39
  • anulka2323@...

    Chyba każde dziecko przechodzi etap "Miłości do braci mniejszych". Moja historia na przekór moim przyzwyczajeniom pisarskim będzie bardzo krótka, ale do dziś wspominamy ją z Mężem z usmiechem na twarzy. Mój syn Konradek miał cztery lata, gdy pokochał miłością największa, gorącą slimaczki, motyle, owady z głową, tułowiem i odwłokiem. Kazdego dnia spoglądał na rysunki swoich przyjaciół mniejszych. Mimo to postanowilismy z Mężem zabrać go na wyścigi samochodowe, jakie odbywały sie w naszym mieście. W niedzielę rano dotarlismy na miejsce, podziwialismy piekne samochody i motocykle. Zaczął sie wyscig na 1/4 mili. Spoglądam ciekawa i postanawiam swoje zafascynowanie przelać w magiczny sposób na syna. Juz chcę wziąc go za rekę, pokazać 2 rywalizujące ze sobą samochody, gdy zauważam, że syna nie ma. Jest Mąz, jestem ja, a synek? Synek dwa metry dalej umoscił się w trawie i podziwia owady wszelkiego rodzaju i gatunku. Do tego znalazł kilka slimaków i toczy z nimi rozmowę o mamie, co auta lubi. Dzis syn ma dziesięc lat, ale często swoją historię opowiada młodszej siostrzyczce, której jeszcze wtedy naie było na świecie, świecie pełnym motyli, slimaków i zuczków!

    18.06.2014 22:34
  • galoszy@...

    Moje dziecko wychowuje się na wsi, dlatego owady to znani jej przyjaciele. Jakiś czas temu zrobiłam na obiad spaghetti - moja córka jadła je pierwszy raz w życiu. Po kilku dniach odwiedziła nas rodzina, nasza córka chcąc się pochwalić jakie pyszne danie jadła nazbierała kilka dżdżownic i małych chrabąszczy, przybiegła do gości i z radością oznajmiła, że mama z tego ostatnio zrobiła obiad. :) Podejrzewam, że dżdżownice skojarzyły jej się z makaronem a chrabąszcze z kawałkami pomidorów. Smacznego! :)

    18.06.2014 19:52
  • karolinapiascinska@...

    Mój synek uwielbia herbatkę z miodem, a ponieważ mój tata jest pszczelarzem, postanowiłam poprosić go aby pokazał Mikołajkowi jak pracują pszczółki. To był wspaniały pomysł, bo synuś od razu zaciekawił się tym co robi jego dziadek." Ja też chcę karmić pszczółki!"- krzyczał z zachwytu. Chwyciłam w rękę stary kapelusz, kawałek gazy i stworzyłam niepowtarzalny strój dla małego pszczelarza. Gdy tylko go założył po chwili usłyszałam radosne "Bzzybzzy!". "Co robisz syneczku?"- zapytałam. " Jestem pomocnikiem dziadka i wołam pszczółki do ula!". To już chyba taka nasza rodzinna tradycja, że miłość do pszczelarstwa przechodzi z pokolenia na pokolenie.

    18.06.2014 19:20
  • m4b@...

    Moja córka od małego panikowała na widok owadów. Szczególnie tych latających. Od kiedy jednego dnia podczas zabawy na łące użądliła ją pszczoła Misia zrobiła się szczególnie podejrzliwa i uważna. Któregoś dnia dobiegł na przeraźliwy krzyk dziecka z pokoiku "SPCZOŁAAAA!!! SPCZOŁA!!!!!". Polecieliśmy na złamanie karku ratować biedne dziecko przed "złą SPCZOŁĄ". W pokoju nie widać jednak było żadnej pszczoły. Kiedy spytaliśmy gdzie ta pszczoła, Misia wskazała nam na ... maciupeńką muszkę owocówkę latającą koło lampy... Do dziś w naszej rodzinie muszki owocówki zwane są "spczołami".

    18.06.2014 18:48
  • aga1309@...

    Mój syn, obecnie prawie czterolatek uwielbia zwierzaki, w szczególności te które przyprawiają mnie o dreszcze czyli pająki ślimaki i inne pełzające robactwo i namiętnie próbuje przemycić je do domu. W zeszłym roku opróżniając kieszenie przed praniem, odkryłam w spodniach małego całą rodzinkę ślimaków które skrzętnie wyzbierał podczas spaceru z dziadkiem. W tym roku dla odmiany przerzucił się na hodowlę mrówek.Podłapał, kiedy prosiłam żeby nie rozlewał słodkiego napoju na podłogę bo zalęgną się mrówki które mamy na balkonie i teraz specjalnie smaruje dywan sokiem czy lodami z nadzieją, że nowi przyjaciele zamieszkają w jego pokoju :)

    18.06.2014 17:59
  • yyzz@...

    Moja córeczka boi się robaczków wszelkiej maści, toleruje biedronki i te "ładniejsze" stworzonka, za to kocha wszystkie inne zwierzaki od myszek zaczynając na słoniach kończąc. Ola ma 3 i pół roczku i zobaczyła muchę na szybie, podeszła do niej a mucha uciekła, zaczęła ją obserwować i chodzić za nią po czym na cały głos "mucho, mucho choć tu tatuś Cię zabije gazetą" :)

    18.06.2014 17:44
  • juta18@vp.pl (gość)

    Moja 1,5 roczna córeczka uwielbia wszystkie zwierzątka, a także owady, pająki, gady, płazy i wszystko inne co się rusza. No i oczywiście jak tylko zobaczy, coś takiego, to próbuje to zaraz łapać w rączki i dać buzi - tak, bo ona jest bardzo całuśna i lubi całować różne stworzonka (nie tylko te ładne). I tak pewnego razu zorganizowaliśmy sobie piknik na łące. Ja i mąż szykowaliśmy jedzenie i rozpalaliśmy grilla, a nasza Izka zrywała kwiatki i próbowała robić fikołki na trawie. Nagle słyszymy jak woła: mama, tata! Odwracamy się, a ona trzyma w rączce jakiegoś chrząszcza, przykłada go sobie do ust i pokazuje nam jak mu daje całusa. Mąż krzyknął i zaczął do niej biec, a ona już wiedziała, że tatuś chce jej pewnie zabrać małego przyjaciela, więc nie namyślając się długo, wsadziła go sobie do buźki! A fuj! Całe szczęście mąż szybko wyjął jej tego owada z buzi, więc nie zdążyła go ani pogryźć, ani połknąć. Później już się z śmialiśmy z tego incydentu, ale w tamtej chwili to aż mi się zrobiło słabo, bo ja panicznie boję się takich żyjątek:)

    18.06.2014 17:15
  • andzia771@...

    A ja wam opowiem taką oto historyjkę wraz z sąsiadką mamy dzieci mniej więcej w tym samym wieku ,rzecz ta wydarzyła się w zeszłym roku.Maluchy miały niespełna po dwa lata a więc wszystko co się ruszało i wyglądem różniło się od nich było czym nowym ,ciekawym i wartym spróbowania.Otóż pewnego pięknego dnia nasze maluchy znalazły ślimaczka takiego małego biedule z muszelką na plecach.Zaciekawione nowym obiektem przez najbliższą godzinkę nie spuszczały go z oka.Ciągle się przepychali aby być blisko niego aż w końcu synek sąsiadki nie wytrzymał tego że moja córka nie daje za wygraną wziął ślimaczka do rączki i zjadł!!!Tak dosłownie go połknął nie wiadomo dlaczego tak zrobił być może się bał że moje dziecko będzie go chciało sobie zabrać.W każdym bądź razie historia ta skończyła się u lekarza ale ten po opanowaniu śmiech stwierdziła że ludzki żołądek zawiera ta silne kwasy że na pewno poradzi sobie z biednym małym ślimaczkiem.Kazał tylko obserwować malca i pilnować by następnym razem nie zjadł czegoś co może nie być już takie bezbronne jak ślimaczek.

    18.06.2014 15:06
  • kosmosj@...

    Moja córcia gdziekolwiek się ruszy z domu uważnie patrzy pod nogi i każe nam ratować żuczki,biedronki,polne koniki oraz całe stada ślimaków wyłażących po deszczu.Tą miłością do stworzeń najmniejszych zaraził ją mój kochany tata pracujący na co dzień w lesie i mała też jak dziadek chce pracować całe życie w lesie.Na nic nasze tłumaczenia,że ta praca to ciężka jest i dla chłopaków co umieją drzewa ścinać i żywicę zbierać a na wiosnę wiedzą jak drzewka młode posadzić.Nic jej do tej pory nie zraża i mówi głośno i wszystkim wokół,że jej dziadek ma najpożyteczniejszą pracę pod słońcem,bo ratuje las,a las to tlen tak pani w przedszkolu im tłumaczyła.Gdy jesteśmy w lesie nie ma mowy o spokojnym napawaniu się ciszą i błogim czasem spędzonym pośród zieleni gdyż cała rodzina pochylona na dróżkach wypatruje co można by uratować od zdeptania.Moja córka bardzo poważnie podchodzi do swojej misji i nie odpuszcza nam nawet na krok tak boi się o wszystkie robaczki,żuczki i mrówki pozostawione na pastwę losu w czasie gdy pona musi być w mieście.Mój tato z rozczuleniem wspomina moje dzieciństwo i opowiada podobne historie z naszych wypraw do lasu z tym,ze on doglądał drzew a ja ratowałam cały owadzi świat.Gdy wiosną w przedszkolu ogłoszono konkurs ekologiczny na najpiękniejsze drzewo w okolicy to prawie siłą zaciagnęła dziadka przed oblicze wychowawczyni i kazała opowiadać,że właśnie to on zasadził wszystkie najpiękniejsze drzewa wokół miasta.Panie były pod wrażeniem a dzieciaki aż brawo biły i chyba po cichu zazdrościły małej takie niezwykłego dziadka od drzew.Potem ze śmiechem pani zagadała do mnie,że jeśli za rok będzie temat ''Ja i moje najładniejsze robaczki w okolicy'' to razem z moją córką zgarniemy absolutnie pierwsze miejsce.O wielkiej miłości naszej Lenki do owadów i nie tylko wiedzą chyba wszyscy;przedszkole,sąsiadki,pani z apteki,panie w naszym banku,pani w budce z lodami,pani w kiosku i pani listonosz.Każdy jest pouczony jak ma patrzeć uważnie pod nóżki i jak delikatnie brać żuczka,gąsienicę albo ślimaczka na ręce i kłaść do trawy,aby nie zrobić mu krzywdy.Ostatnio idąc z koleżanką z pracy odruchowo spoglądałam pod nogi czy aby po deszczu jakiś ślimaczek nie wszedł na chodnik,ona patrząc na mnie z boku w lot zrozumiała o co chodzi.Westchnęła tylko ...Lenka i obie pochylone ruszyłyśmy w stronę naszego osiedla.Jak żegnałyśmy się w garści trzymając kilka ślimaków,dwie dżdżownice i żuczka moja koleżanka kazała pozdrowić małą i stwierdziła,że też chce mieć kiedyś taką świetną córkę zwariowaną na punkcie robaków.

    18.06.2014 14:39
  • iza_luiza@...

    Byliśmy kilka lat temu na wyspach Kanaryjskich. Pewnego dnia z zaskoczeniem i pewnym obrzydzeniem odkryliśmy, że żyją tam wielkie karaluchy, które chodzą sobie zupełnie swobodnie a czasem nawet latają i nikogo z rdzennych mieszkańców zupełnie ten widok nie zadziwia - taki element krajobrazu. Naszego obrzydzenia nie podzielał także nasz 4-letni syn, który z wielką fascynacją ciągle obserwował te robale ilekroć się na nie napatoczył, wypytywał o owe stworzenia - gdzie mieszkają, co robią, czy mają dzieci, czemu przychodzą na nasz taras itp. Na odczepnego powiedziałam mu kiedyś, że przychodzą pewnie bo są głodne. Jakie było moje zdziwienie gdy następnego ranka Kacperek wymaszerował ze stołówki z pokaźną porcją jedzenia zawiniętego w serwetkę... Spytałam, czy to na później gdy będzie głodny po basenie? "Nie mamo, to dla kalalucha" - odparł beztrosko - "nie chcę żeby był głodny bo jak tata jest głodny to jest zły, a co dopielo taki kalaluch..." ;)

    18.06.2014 13:55
  • bialadama22@...

    Moje dzieci uwielbiaja chodzic do ogordu i łapać motylki czy bierdonki które po dokładnym obejrzeniu wypuszczają na wolność. Pewnego dnia na działce słyszę rozmowę swoich dzieci: Patryk (3 lata) Julka (5lat) a dlaczego ta biedronka nie jest czerwona tylko pamarańczowa - Julka: " bo ma pewnie raka łasicy" Padłam ze śmiechu. Zapytałam córcę skąd taka diagnoza odpowiedziła" że rano w telewizji mówili o tym żeby kobiety powinny się badać, żeby nie miały raka łasicy" dlatego tez pomyslala ze biedronka tez go ma.

    18.06.2014 10:54
NowszeStarsze

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×