"Królowa Bona". Aleksandra Śląska była w teatrze wyniosłą królową i okrutną uwodzicielką. A w kinie bardzo wiarygodną esesmanką

Aleksandra Śląska była perfekcyjna do bólu, pracowita, niezłomna, uwielbiana przez widzów i studentów, którzy czuli przed nią ogromny respekt. Na ekranie chłodna, prywatnie była serdeczna i ciepła.

Multimedia

Aleksandra Śląska - zimna królowa

Nie udzielała wywiadów, nie była obiektem plotek, nie rozbierała się na ekranie. A jednak była całkowicie hipnotyzująca, magnetyczna, potrafiła okręcić sobie widza wokół palca samym głosem, który - jako narzędzie aktorskie - doprowadziła do perfekcji. Do niej dążyła. Była niezwykle precyzyjna, a styl jej gry bardzo zdystansowany, niemal pozbawiony emocji, co przy jej niezwykłej, chłodnej, nordyckiej urodzie robił niesamowite wrażenie - drugiej takiej aktorki w Polsce przedtem nie było i już nie będzie.

I tylko nazwisko nie było u niej dystyngowane, chociaż pochodziła z bardzo dobrej, katowickiej rodziny Wąsików. Jej ojciec był wicedyrektorem Okręgu Polskich Kolei Państwowych i działaczem narodowym, uczestnikiem III powstania śląskiego i w latach 30. posłem na Sejm II RP. Po wojnie Wąsikówna ukończyła Państwową Szkołę Dramatyczną działającą przy Teatrze im. Słowackiego w Krakowie i przyjęła artystyczny pseudonim Śląska podpowiedziany jej podobno przez jednego z wykładowców. Aktorka grała przede wszystkim w warszawskich teatrach - Współczesnym i Ateneum oraz Teatrze Polskiego Radia, w którym stworzyła około 150 ról i nagrała wiele tekstów w audycjach literackich. Zarówno na scenie, jak i w życiu była bardzo poważna. Tak wspominał ją Gustaw Holoubek:

"(...) najważniejszą, wręcz podstawową cechą Oli była powaga. Tak, właśnie powaga. Mimo że najpierw, w czasie pierwszych wspólnych w Studio miesięcy, urzekła mnie nade wszystko jej spontaniczność, emocjonalność i jakaś wręcz niematerialna lekkość. A to wcale nie przeczy temu, że Ona od samego początku była poważna. Nie, wcale nie smutna. Ona tylko, zarówno swoją pracę, jak i w ogóle życie traktowała niezwykle poważnie. Wszystko, co robiła, miało cechy dobrze spełnionego obowiązku. (w: "Aleksandra Śląska 1925-1989", red. B. Lasocka, Warszawa 1990)

Lucyna Winnicka rzuciła kino po dwóch dekadach wielkiej kariery. Nigdy nie żałowałaZobacz więcej

Inny kolega, Andrzej Łapicki, podkreślał atuty jej wyglądu:

(…) ta królewska uroda, ten niepowtarzalny kolor włosów, jakiś różowozłoty, predestynował Olę do ról tych wyniosłych królowych, tych wszystkich okrutnych i tajemniczych uwodzicielek Czechowa czy Strindberga.

W książce "Ludzie teatru. Mijają lata, pozostają wspomnienia" aktor i kronikarz życia teatralnego Warszawy, Witold Sadowy, ocenił Aleksandrę Śląską bardzo wysoko, uznając ją za jedną z najbardziej utalentowanych polskich aktorek okresu powojennego:

Wrażliwa, delikatna, o dużej kulturze i chłodnej nordyckiej urodzie, połączonej z dużą prostotą środków wyrazu i głębią przeżyć, fascynowała publiczność. Lekko schrypnięty, wibrujący uczuciem głos przekazywał z niezwykłą maestrią gamę ludzkich uczuć. Wytworna, elegancka i dystyngowana, sposobem bycia i zachowania przypominała przedwojenne wielkie aktorki.

Magdalena Zawadzka i Gustaw Holoubek - małżeństwo z doboru naturalnego. Aktor żartował, że wymienili się hormonamiZobacz więcej

Aleksandra Śląska - kino i telewizja

W kinie zadebiutowała z wielkim hukiem, tworząc w wieku 22 lat jedną z najwybitniejszych kreacji w polskim kinie, do tego w niezwykle przejmującym filmie - na poły dokumentalnym "Ostatnim etapie" Wandy Jakubowskiej, w 1947 roku, zrealizowanym w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie wszystko, co pozostało było jeszcze bardzo świeże, wręcz nietknięte. Bardzo przekonująco wcieliła się w okrutną Oberaufseherin. Inna wielka rola Śląskiej to późniejsza o 16 lat esesmanka Liza w ostatnim, nieukończonym z powodu kraksy samochodowej, w której zginął, filmie Andrzeja Munka "Pasażerka".

Była również m.in. Konstancją Gładkowską w "Młodości Chopina" Aleksandra Forda, Krystyną w "Pętli" Wojciecha Jerzego Hasa, Joanną Orłowską w "Czarnej sukni" Janusza Majewskiego i rewelacyjną, tytułową "Królową Boną" w serialu tegoż reżysera. Do legendy przeszła jej kreacja dubbingowa wybitnej Glendy Jackson w "Elżbiecie, królowej Anglii", serialu BBC.

Janusz Majewski tak wspomina pracę z Aleksandrą Śląską na planie "Królowej Bony":

Ta praca przez rok wymagała hartu ducha, wstawania o świcie, kilkugodzinnej charakteryzacji, trefienia włosów... Znam aktorki, które pozornie są miłe, a na zapleczu piekło, fryzjerki by je zabiły. Ola taka nie była.

Artystka przeżyła horror w dzieciństwie. Jako dorosła kobieta straciła miłość życia - jej ukochany zginął tragicznieZobacz więcej

Aleksandra Śląska prywatnie

Dla Aleksandry Śląskiej Aleksander Ford porzucił swoją drugą żonę, dziennikarkę, która z tego powodu popełniła samobójstwo. Z pierwszym mężem, onkologiem Czesławem Górskim aktorka się rozwiodła. Miała z nim syna Szczęsnego, który został tłumaczem. Drugim mężem Aleksandry Śląskiej był dyrektor Ateneum – Janusz Warmiński. Plotkowano, że uwiodła zatwardziałego playboya. Śląskiej słuchał we wszystkim, także w kwestiach zarządzania teatrem i nie oponował, kiedy scenę tę nazywano „zagłębiem śląsko-warmińskim”. Kiedy mąż zaczął romansować z młodą Barszczewską, zatrudnioną w Ateneum, wymogła na nim jej zwolnienie:

Nie znosiła młodszej konkurentki, która sięgała nie tylko po role, ale jeszcze po jej męża. Śląska wpłynęła na Warmińskiego, który był jej ponoć całkowicie podporządkowany i zmusiła młodszą rywalkę do odejścia z teatru - powiedział jeden z pracowników teatru w rozmowie z "Rewią".

Aktorka zmarła w 1989 roku na raka zaledwie w miesiąc po diagnozie. Nowotwór był już wówczas bardzo rozwinięty, a Śląskiej nie można było uratować. Rozwijał się długo, podstępnie i bezboleśnie, nie dając żadnych objawów. Aktorka w ogóle nie zdawała sobie sprawy z choroby. Uchodziła za osobę niezwykle zdrową, nigdy nie skarżyła się, że jej coś dolega.

Diagnoza była porażająca. Nowotwór. I to tak zaawansowany, że nie było już właściwie ratunku. Nigdy nie pogodziłem się ze śmiercią mamy. Być może dlatego, że była taka nagła, niespodziewana. Dlaczego nowotwór rozwinął się tak szybko, mimo rozmów z wieloma wybitnymi onkologami, pozostaje dla mnie zagadką do dziś - wspomina syn, Szczęsny Górski, dla którego Aleksandra Śląska była cudowną, ciepłą, opiekuńczą mamą, która dbała o to, by mu niczego nie brakowało i by w domu wszystko funkcjonowało jak w szwajcarskim zegarku.

Źródła: Culture.pl, Plejada.pl, Interia.pl

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • GOSIA (gość)

    Wspaniała cudowna aktorka o niepowtarzalnej urodzie, perfekcyjnej dykcjii. Przede wszystkim jednak wybierała złożone postaci, które poddawała wnikliwej analizie, każda jej rola skłania do myślenia

    19.10.2021 14:06
  • Adam Wysocki (gość)

    Ela... A na czym ty się znasz? Brodzisz kochana brodzisz...

    16.10.2021 21:46
  • Jola (gość)

    Wspaniała aktorka . Uwielbiam film Królowa Bona. Majstersztyk gry aktorskiej

    16.10.2021 19:58
  • Ela (gość)

    Żenada. Nie lubię jej gry, w dawnych czasach może, poza tym miała układy. Kto ma układy to go lansują. Holubek kolejny, szemrał, mówił przez nos, niewyraźnie, trudno dosłyszeć jego kwestię. Frycz to jest świetny aktor. Ona też była słaba, Kwiatkowska lepsza. Wszystko zależy od roli. Mrużenie oczu to nie wszystko.

    16.10.2021 07:22
  • Ola hukolasecka (gość)

    Kolaechhh Montana jest na oljkjb laseramie i inne takie same za wiadomość napisana przez nas jest wieszaków na sehhgjv Johnowi. Jokolawrada Miasta Krakowa do ciebie słychać o okljkkbk szsghjgn niookgkj się z tym co jest dziejów w kopiklopjm poziomie na wdeiiokoj sszafhjh

    16.10.2021 07:17

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×