"Księga czarownic" [RECENZJA]. Serial fantasy nie tylko dla dorosłych? Sprawdź, jak oceniamy historię o współczesnej czarownicy

Jak dowodzi serial „Księga czarownic” świat fantasy nie jest zarezerwowany tylko dla nastoletnich widzów. Jego cechy charakterystyczne mogą być punktem wyjścia do całkiem sympatycznej, niespecjalnie dziecinnej historii, przepięknie sfotografowanej i elegancko zagranej. Sprawdź, jak oceniamy nową produkcję HBO!

Multimedia

Dr Diana Bishop to robiąca karierę na Oxfordzie doktor historii, specjalizująca się w alchemii. Diana pochodzi ze starożytnego rodu czarownic, choć stroni do czarów i dystansuje się od zasad jej pobratymców. Jednak podczas poszukania materiałów do pracy natrafia na tajemniczy, zaginiony przed wiekami tom, zawierający wiedzę na temat pochodzenia wszystkich magicznych gatunków. Fajt iż to właśnie Dianie było dane go otworzyć wywołuje poruszenie wśród przedstawicieli nieludzkiego świata: czarownic i wampirów. Przedstawiciel tego ostatniego gatunku Matthew Clairmont podejrzewa że Diana weszła w posiadanie księgi, która zostawiła na jej dłoni dziwne znamię.

Nowy serial fantasy wkrótce w HBO i HBO GO! Kiedy premiera? [ZDJĘCIA]Zobacz więcej

Choć streszczenie pierwszego odcinka brzmi jak brzmi to otoczka fantasy nie zdominowała całości. Efekty specjalne są dyskretne, a w serialu bardziej postawiono na klimat i tajemnic niż na błyski i gromy. To sprawia że rozgrywki miedzy wampirami i czarownicami przypominają trochę dyskretną walkę obcych wywiadów w czasie zimnej wojny. A walka toczy się o ukrytą broń, która może przyczynić się do zwycięstwa jednej ze stron konfliktu. Ktoś kogoś śledzi, ktoś podgląda, ktoś podejrzewa, ktoś szuka sojuszników. I jak w przyzwoitym thrillerze nikt dookoła nie domyśla się, że obok toczy się odwieczna walka między dobrem a złem, a agenci przędą sieć intryg.

Bohaterowie pomimo przynależności do jednej ze stron wcale nie są do siebie ustosunkowani zbyt pokojowo, to by tak można rzec zwyczajni ludzie, acz posiadający pewne ciekawe predyspozycje. Czarownice to żyjące w partnerskim związku freelancerki, zakompleksione panny jak, dzikie odludki jak i panowie, wampiry to zarówno eleganccy naukowcy, imprezujący medycy czy zarozumiałe laborantki. Nieuniknione więc są między nimi pewne tarcia wynikające z odmienności temperamentów.

Głowna bohaterka filmu błękitnooka Diana (Teresa Palmer znana z „Przełęczy ocalonych”) o burzy jasnych włosów jest jak na razie głównie śliczna, ale może dopiero dorasta do swej siły. Ciekawszy jak na razie jest wampir Clairmont (Matthew Goode znany z „Gry tajemnic”), w którego czarnych oczach czai się mądrość istoty długowiecznej widzącej już wiele zła, a który zdaje się zafascynowany młodą panią naukowiec nie tylko ze względu na jej nadprzyrodzone zdolności. Z bardziej znanych twarzy zobaczymy Louise Brealey (Molly z „Sherlocka Holmesa”) oraz Owena Teale’a („Gra o tron”).

Tym, co mnie urzekło jak na razie, jest tło opowieści: scenografia i plenery. Oxford jest cudownie sfilmowany, poszczególne kadry przypomina trochę stare widokówki. Zdjęcia są przepiękne, pełne miękkiego, słonecznego światła i kolorów wpadających w stare złoto. A najbardziej urzekające są przepastne biblioteki z półkami pełnymi starych inkunabułów - miejsca magiczne dla każdego, dla kogo wiedza jest cenniejsza niż jakikolwiek skarb.

Mnóstwo serialowych premier we wrześniu! Co oglądać? [DATY PREMIER+ZWIASTUNY]Zobacz więcej

„Księga czarownic” dopiero się rozkręca więc trudno wyrokować, ale jeśli akcja nieco bardziej przyspieszy (a na to się zapowiada), to może okazać się całkiem udaną pozycja, bo piękną plastycznie już się okazała.

NASZA OCENA: 7/10

Beata Cielecka

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×