"Latynoski ogier" [RECENZJA]. Salma Hayek w slapstickowych klimatach komedii o nieco zużytym playboyu

W „Latynoskim ogierze” sporo jest zgrywy i przerysowania, ale przemycono do filmu całkiem sporo refleksji nad coraz bardziej skomplikowanymi relacjami męsko-damskimi, w których kobieta biega z narzędziami, a facet nigdy nie dorasta do tradycyjnie pojmowanych ról.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

25 lat temu Maximo był playboyem, który nieźle się ustawił w życiu poślubiając dużo starszą od siebie milionerkę. Gdy jednak ta zamienia go na młodszy model odkrył pozostaje bez pieniędzy, pracy i dachu nad głową. Wtedy przypomina mu się, że ma dawno niewidzianą siostrę samotnie wychowującą syna. Maximo postanawia wprowadzić uwieść jaką bogatą kobietę a przy okazji wprowadzić dorastającego chłopca w tajniki uwodzenia.

To film w gatunku tych po których nie spodziewamy się niczego dobrego. I tym większa jest niespodzianka jeśli produkcja jest nas w stanie pozytywnie zaskoczyć. „Latynoski ogier” to właśnie tego typu film. Próbkę specyficzny humoru jaki w nim panuje dostajemy już w pierwszej sekwencji z dzieciństwa dwójki bohaterów, kiedy ich ojciec wracający z dalekiej podroży zaśnie na parę sekund za kierownica tira, po czym staranuje ich dom, wyjdzie z tego cało, by za chwilę wylecieć w powietrze. Ten czarny humor miesza się w filmie ze sporą dawką humory słownego (dialogi Maximo z jego siostrzeńcem na temat relacji męsko-damskich), ironii (wątki dotyczące męskiej potencji), farsy (scena w wypożyczalni samochodów, w której „groźnego” policjanta demaskują atrybuty z sex shopu), parodii (scena nad basenem, w której podstarzały Maximo prezentuje swe stunningowane wdzięki) i slapsticku (atrakcyjna babcia złożona z protez). Pokpiwa się w filmie z narracji reklam i ich sugestywnych zwolnień, z filmowych idoli np. Roba Lowe’a jako lowelasa i wyśmiewa stereotypy, bo w filmie to 80-latak zostawia młodszego o pół wieku kochanka dla… jeszcze młodszego ciacha. „Latynoski ogier” to wbrew pozorom filmy który potrafi przyglądać się ludziom z sympatią i z przymrużeniem oka z nich kpi (wątek kociary) i na pewno powinien być pozycją obowiązkową dla wszystkich narcyzów przeglądających się w wystawach sklepowych i myślących przy tym, że nikt ich nie widzi. Rozkładają na łopatki zwłaszcza relacje Maximo z granym rewelacyjnie przez małego Raphaela Alejandro, Hugo, będącego typem ofermowatego intelektualisty, który z zapamiętaniem uczy się chodzić kręcąc chudymi bioderkami i dla którego bycie dobrym w łóżku to nierobienie do niego siku! Tak czy inaczej film to półtorej godziny może niezbyt lotnej, ale całkiem dobrej zabawy.

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×