"Listy do M. 4" [RECENZJA]. Tomasz Karolak powraca jako szalony Mel! Warto obejrzeć kontynuację kultowej komedii TVN?

"Listy do M. 4" miały mieć w listopadzie 2020 roku swoją kinową premierę, ale od kilku miesięcy kina są zamknięte i chyba nikt nie wie, kiedy pandemiczne restrykcje zostaną zniesione. Cierpią na tym kiniarze, filmowcy, ale też widzowie. Nic dziwnego, że ostatecznie telewizja TVN zdecydowała się udostępnić "Listy do M. 4" na platformie Player. Oceniamy!

Multimedia

"LISTY DO M. 4" - RECENZJA

Wiele osób dziwi się, że telewizja TVN postanowiła nie czekać z premierą "Listów do M. 4" na ponowne otwarcie kin bądź przesunąć premierę na koniec 2021 roku. Oczywiście, kina by na tym zyskały, ale sam TVN już niekoniecznie, bo podejrzewam, że umowy dotyczące lokowania produktów musiały zostać wypełnione, a wobec reklamodawców nie ma zmiłuj. Hajs się zgadzać musi. Zyskują na tym widzowie, bo zamiast płacić za bilet do kina, mogą obejrzeć nowe "Listy do M." wykupując podstawowy dostęp do Playera.

TVN postanowił po ponad trzech latach reaktywować markę "Listy do M.". Nie ma w tym niczego dziwnego, bo poprzednie podejścia do świątecznych filmów, czyli "Miłość jest wszystkim" i "1800 gramów", okazały się produktami ciężkostrawnymi do tego stopnia, że nawet pochłaniacze tvnowskiej masówki machali głowami z niezadowolenia. W tej sytuacji postawienie na sprawdzoną formułę, w której właściwie wystarczyło wymienić jedynie niektóre elementy układanki, okazało się strzałem w dziesiątkę.

Czy "Listy do M. 4" oferują coś nowego w porównaniu ze swoimi poprzednikami? O dziwo, gdy przebrnie się przez dość toporny początek i oczywiście przymknie oko na długą reklamę Apartu, Arkadii i jeszcze innych podmiotów, okazuje się, że reżyserujący tę część Patrick Yoka rzeczywiście ma jakiś pomysł na historię. Nowe "Listy do M." momentami wręcz mają ambicję być Polaków portretem własnym, co nie powinno dziwić, bo przecież Yoka to też jeden ze współtwórców "Świata według Kiepskich", gdzie początkowo również starano się punktować i jednocześnie śmiać z przywar Polaków.

OGLĄDAJ seriale i programy TVN bez reklam w ofercie player+

Dlatego też najciekawsze są te historie, gdzie obserwujemy prawdziwe potyczki z rzeczywistością, jak chociażby wątek Kariny (Agnieszka Dygant) i Szczepana (Piotr Adamczyk), którzy po trzech latach mieszkania w bloku orientują się, że kompletnie nie znają swoich sąsiadów. Trafna diagnoza współczesności, gdzie każdy zamyka się w swoim domu i odcina od innych. Show znowu kradnie Tomasz Karolak jako Mel, który tym razem musi zmierzyć się z korporacyjnymi absurdami i kretynizmami poprawności politycznej. Niestety nie da się skomplementować wątku Wojtka (Wojciech Malajkat) i Agaty (Izabela Kuna), który jest zrealizowany bez pomysłu, męczy i właściwie niczego nie wnosi do całości. Podobnie źle patrzy się na ekranowe poczynania Borysa Szyca i Magdaleny Różczki, gdzie jedynym ratunkiem okazuje się być niedostatecznie wykorzystana przez scenarzystów postać ciekawej policjantki Moniki, w którą wcieliła się charyzmatyczna Vanessa Aleksander. Ta dziewczyna ma moc. Aż chciałoby się powiedzieć - więcej!

Warto też zwrócić uwagę na pewne niedopowiedzenia względem poprzednich części. Szkoda, że niektórzy bohaterowie, jak chociażby córka Kariny i Szczepana czy adoptowana córka Wojtka, zostali niejako wymazani z filmowego świata "Listów do M.", bo nie pojawiają się o nich żadne wzmianki, co w tak ważnym dniu jak wigilia, wydaje się być wręcz niedopuszczalne. Za to na plus należy zaliczyć zakończenie, gdzie nie wszyscy bohaterowie cieszą się happy endem. Niektórym przyjdzie spędzić święta na smutno, co dodaje pazura i pewnej prawdziwości tej opowieści.

"Listy do M. 4" to zaskoczenie, bo okazało się, że z marki, która sprawiała wrażenie całkowicie wyeksploatowanej, udało się wycisnąć jeszcze coś nowego. Oczywiście, główny zamysł na film nie ulega zmianie i wciąż jest to ciepła, miła i prosta opowieść o potędze miłości, przyjaźni i wspólnoty, ale tym razem twórcy pokusili się dodać do tego szczyptę naszej swojskiej, gorzkiej, polskości, co wyszło tytułowi na dobre. Całość jest zabawna, akcja jest wartka, dialogi są dowcipne, a Janusz Chabior po prostu musi powrócić w piątej części. Bo to, że "Listy do M. 5" powstaną, chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości.

Ocena: 6/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 1 lutego 2021 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Dora (gość)

    szkoda że nie ma Doris i Mikołaja z 1 i 2 części

    06.02.2021 16:08
  • SZOK ! (gość)

    ja bym się chciała dowiedzieć, kto to w ogóle dopuścił do dystrybucji?? Ten film to jakiś dramat, którego się nie da odzobaczyć !!! i jeszcze ma być 5 sezon o czym wspomniała wczoraj aktorka grająca Monikę bo ponoć ta postać skrywa jakąś tajemnicę i właśnie to mamy poznać w 5 sezonie, to już jest na prawdę SZOK !! Postać której praktycznie mogło by nie być ma być rozwinieta w kolejnym sezonie, ktoś upadł na głowę ?

    05.02.2021 09:21
  • z sentymentu do serii (głównie pierwszej części) obejrzałam (gość)

    Czwarta część jest chyba najbardziej komediowa. To ten element ciągnie tę część trochę w górę. "Stara obsada" najlepsza. Na czele ze Szczepanem i Kariną (Piotr Adamczykiem i Agnieszka Dygant). Zwłaszcza Adamczyk na plus. Niestety postać Mela (Tomasz Karolak) broni się głównie w scenach z serialowym synem Kazikiem (Mateusz Winek). W scenach z nową postacią, Dagmarą (Magdalena Boczarska) już jakoś nie bardzo. Ten wątek jest jakiś taki jakby trochę na siłę chwilami. Co do filmowej Moniki (Vanessa Aleksander) to faktycznie tej postaci mogłoby nie być, ale jest jako kontrast dla postaci Karoliny (Magdalena Różczka). Sama aktorka grająca Monikę jest ok. Po prostu tutaj nie bardzo miała co grać. Fajnie wypadła np. w Sali samobójców - Hejter. Z nowych wątków najlepszy był wątek Stefana (Rafał Zawierucha). Ujmujący i ciepły. Szkoda natomiast, że tak okrojono, pozbawiono emocji i jakby urwano wątek Wojtka (Wojciech Malajkat). Jest to bardzo dobry aktor więc jakoś ciągnie ten wątek, ale szkoda, że ma tak mało czasu ekranowego. A to jedna z lepszych postaci w całej serii. Gdyby nie wciskano na siłę aż tylu wątków pewnie byłoby lepiej. Na początku filmu ilość bardzo krótkich scen jest ogromna. Pewnie po to żeby szybko wprowadzić we wszystkie wątki. Potem na szczęście jest już lepiej i sceny są dłuższe. Film jest średni, ale można obejrzeć głównie dla fragmentów komediowych (ciekawy pomysł z odwiedzaniem sąsiadów z bloku).

    03.02.2021 14:27
  • gość (gość)

    świetnie to ujęła Karolina Korwin Piotrowska ....nie da się zrobić filmu bez scenariusza. Tu jest oblany niestrawnym i niezdrowym lukrem ciąg historyjek, zakończony obowiązkowym happy endem i okraszony ładnymi piosenkami. Ilość scenek balansujących na granicy tolerancji jest zbyt duża, by znieść całość bezboleśnie. Z tej historii od lat wyciska się ostatnie soki. I z jednej strony rozumiem, ze człowiek słysząc kolędy głupieje i zniesie wszystko, ale na miłość boską, ileż można. To już sadyzm. Bylo zostawić wątek bloku i jego mieszkańców, okrasić to, w logicznie, a nie jak tutaj, wątkiem powracającego polarnika i kłótni o bigos, dodać policjantkę i Mikołaja i szlus. Niestety mamy tu niestrawną, nadpsutą i tkniętą zębem czasu kapustę wigilijną, która jakimś cudem przetrwała do lutego w zapomnianym garze na balkonie i teraz wszyscy zastanawiają się, jak to zjeść, żeby przeżyć, nie stracić zbyt dużo.....

    03.02.2021 09:19
  • NIE WARTO !!! (gość)

    Najlepszą robotę robią starzy aktorzy czyli Karolak i oczywiście Adamczyk z Dygant.. reszta niestety masakrycznie słabo..a charyzmatyczna Pani co się tak spodobała redaktorkowi to już dno ale tak się kończy wciskanie na siłę do filmu kogoś takiego....

    03.02.2021 08:56
  • NUDA :) (gość)

    Niestety reguła się potwierdza... Każda kolejna część jest gorsza. Tzw. flaki z olejem..

    02.02.2021 22:42
  • Nie-warto (gość)

    To nie jest komedia romantyczna, bohaterowie których odgrywają p.Karolak oraz duet Adamczyk-Dygant ciagle dra mordy do siebie... niby ich kwestie maja być w ten sposób zabawne ale to słabe i tragiczne w kontekscie niby-światecznego klimatu. Porażka

    02.02.2021 20:18
  • Ola (gość)

    Stracony czas tylko, slabizna straszna z nowych wątków to świetnie wypadli tylko Zawierucha i Chabior, jak można wgl wspominać o tej młodej marnej aktoreczce, na szczęście nie duża ta rola i tak to wyglądało że na siłę postać Moniki jest pisana, do niczego to nie pasowało ani jako postać filmowa ani jako aktorka, zły casting.

    02.02.2021 09:19
  • Raf (gość)

    Najgorsza ze wszystkich części!

    02.02.2021 06:03
  • Kasandra (gość)

    Na pewno nie pójdę oglądać bu√aka, który naraża zdrowie narodu polskiego, propagując chodzenie bez maseczki. Ka√olak bojko+uje maseczki, Polacy bojko+ują Ka√olaka.

    01.02.2021 21:28
  • gość (gość)

    Najgorsza część ze wszystkich do tej pory i recenzję to pisał chyba znajomy serialowej Moniki bo ja mam wręcz odwrotne zdanie o tej poczatkującej aktorce, ona nie powinna się pojawić w tak kultowym filmie.

    01.02.2021 20:40

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×