Lost: Zagubieni - recenzja internauty Artura

Lost: Zagubieni - mój wybór padł na niego, ponieważ jest to jeden z nielicznych seriali, który z czystym sumieniem oglądałem w całości i na dodatek jego fabuła nawet dzisiaj wywołuje emocje.

Multimedia

Świetnym przykładem, jeśli wolno mi tak powiedzieć, jest sprawa zaginionego Boeninga. Ale do rzeczy. Serial ten już na początku ma klimat tajemnicy i akcji. Świetna muzyka, skomponowana przez niejakiego Michaela Giacchino manipuluje naszymi emocjami i podnosi poziom adrenaliny w nagłych zwrotach akcji. Ponadto świetnie napisany scenariusz sprawia, że każdy kolejny odcinek rozwiązuje jedną tajemnice i ukazuje dwie następne. Sami aktorzy, dobrani są w sposób perfekcyjny do każdego serialowego bohatera. Bardzo często można poczuć, że to wszystko mogło zaistnieć na prawdę. Ale o czym opowiada ta serialowa "perełka"?

Już na samym początku samolot z ponad setką pasażerów z niewiadomych przyczyn spada do oceanu u podnóża tajemniczej wyspy. Wiele osób przeżywa katastrofę ale tak naprawdę nikt nie wie gdzie się znajdują i jakie tajemnicę skrywa to miejsce. Po pewnym czasie okazuję się, że pomoc nie nadchodzi. Dzieję się rzecz niezwykła - różni i obcy dla siebie ludzie złączą się w walce o przetrwanie. Ich losy natomiast bardzo szybko okażą się bliskie. Dla jednych wyspa stanie się bożą łaską, dla drugich przekleństwem.

Te wszystkie zależności dla Twórców serialu stały się myślą przewodnią dla scenariusza i na tym się opierają w filmie. Jeśli dołożyć do tego zjawiska paranormalne występujące w serialu muszę przyznać, że ciężko będzie odnaleźć osobę, która załakomi się jednym lub dwoma odcinkami tego serialowego majstersztyku.

Artur Żarnotal

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×