"Miasteczko Wayward Pines" - przeurocze miasteczko skrywające ponure sekrety [RECENZJA]

Serial został oparty na bestsellerowej powieści Blake’a Croucha, który sam przyznaje, że napisał ją pod wpływem wieloletniej fascynacji „Miasteczkiem Twin Peaks”.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

"Miasteczko Wayward Pines" to nie naśladownictwo "Miasteczka Twin Peaks", raczej odległe nawiązanie do atmosfery tajemnicy, onicrycznych przebłysków oraz zmowy miejscowych przeciw przybyszowi z zewnątrz.

Przybyszem z zewnątrz jest tu tajny agent Ethan Burke (Matt Dillon), który pokiereszowany i półprzytomny budzi się w przeuroczym miasteczku Wayward Pines. Miejsce jest jak z pocztówki, od razu więc podejrzewamy, że ten urok to tylko fasada, skrywająca ponure sekrety. I faktycznie. Burke trafił do Wayward Pines w poszukiwaniu dwojga zaginionych agentów federalnych. O agentach nikt jednak tutaj nie słyszał, dokumenty i komórka Burke’a zniknęły, a z miejscowych telefonów nie można dodzwonić się do miejsc, na których mu zależy, czyli do szefa (Tim Griffin) czy do żony (Shannyn Sossamon). Wyjechać z miasteczka też się nie daje, choć Burke ciągle próbuje wrócić do swoich. Nie brak tu tajemniczej barmanki (Juliette Lewis), złowrogiej pielęgniarki (Melissa Leo), podejrzanie pogodnego psychiatry (Toby Jones), szeryfa obojętnego na fakt, że w jednym z domów Burke znalazł zwłoki (Terrence Howard) oraz mieszkańców, którzy nie odpowiadają na żadne pytania, ale są równie uroczy, co ich domy i ogródki. Co jest nie tak z miasteczkiem Wayward Pines? To będzie naprawdę sztuka, by nie rozczarować widzów rozwiązaniem tej naprawdę frapującej zagadki. Reżyseruje M. Night Shyamalan („Szósty zmysł”, „Znaki”).

Matt Dillon – patrząc na aktora na ekranie, nikt by nie powiedział, że ma już 51 lat.

Współpracuje z takimi twórcami filmowymi, jak Garry Marshall, Francis Ford Coppola, Arthur Penn. Starannie dobiera role, ale choć zyskał szacunek publiczności, nigdy nie wystąpił w większym hicie. A przecież jest aktorem naprawdę wszechstronnym – grywa i w repertuarze dramatycznym (Rumble Fish, Miasto gniewu), i w komediowym (Sposób na blondynkę, O czym marzą faceci).

Zadebiutował jako piętnastolatek w filmie Jonathana Kaplana „Over the Edge”(1979), po którym grał główne role w filmach dla młodzieży. Największe jednak uznanie zdobył rolą charyzmatycznego przywódcy grupy narkomanów w „Drugstore Cowboy” Gusa Van Santa (1989), uhonorowaną nagrodą Independent Spirit Award. W 2002 – dramatem kryminalnym „Miasto duchów” – debiutował jako reżyser. W 2006 – za rolę rasistowskiego policjanta w „Mieście gniewu” – zdobył nominację do Oscara.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×