"Most szpiegów". Amerykański prawnik broni radzieckiego szpiega [RECENZJA]

James B. Donovan, uczciwy, nieco idealistyczny amerykański prawnik, podejmuje się obrony oskarżonego o szpiegostwo na rzecz ZSRR Rudolfa Abela. Chce nie tylko uratować go przed śmiercią, ale i trafić z nim na tytułowy „Most szpiegów”, na którym dochodzi do wymian „jeńców”.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Rok 1957, trwa zimna wojna. W Nowym Jorku zostaje oskarżony o szpiegostwo niepozorny malarz Rudolf Abel. Dowody są jednoznaczne – jest radzieckim agentem. Jego obrony podejmuje się idealista James B. Donovan, który stara się przekonać sąd, że jego klient nie zdradził z powodów finansowych, lecz działał z przekonania: nie brał za dostarczone informacje wynagrodzenia. Po długiej batalii Donovan, który w międzyczasie zostaje przez media i bliskich napiętnowany jako pomocnik komunistów, wywalcza dla klienta wyrok 30 lat więzienia (groziła mu kara śmierci). Abel zgadza się też na współpracę z CIA. Tymczasem w Moskwie zostaje aresztowany młody pilot amerykańskiego szpiegowskiego samolotu. Rząd zaczyna się zastanawiać nad wymianą go na Abela.

Steven Spielberg w dobrej formie! „Most szpiegów” to, mimo pozornie wolno toczącej się akcji, porywające połączenie kina szpiegowskiego, thrillera i kina przygodowego. A przy okazji buddy movie (prawnik i oskarżony zostaną może nie przyjaciółmi, ale z pewnością bliskimi sobie osobami, które darzą się nawzajem szacunkiem) i epickiego portretu czasów zimnowojennych, z nagonką na komunistów i ich zwolenników za oceanem i ponurym Berlinem pod radzieckim nadzorem. Postacie bohaterów są naszkicowane zręcznie, wielowymiarowo (sprawdził się i grający już podobne postacie Tom Hanks jako Donovan i, a może nawet bardziej, Mark Rylance w roli inteligentnego, honorowego na swój sposób Abela), świetnie odtworzono też realia tamtych czasów. Owszem, jest i typowo hollywoodzki patos i nieco uproszczeń, ale ogólnie to bardzo dobry film. Co ciekawe, część zdjęć nakręcono we Wrocławiu! Co zaś do samego mostu, nie jest bynajmniej wymysłem scenarzystów, chodzi o Glenicke Bridge, niegdyś most graniczny między Berlinem Zachodnim a NRD, na którym rzeczywiście, i to wielokrotnie, wymieniano się pojmanymi szpiegami.

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×