"Nic się nie stało". Sylwester Latkowski: "Edward Miszczak mnie nienawidzi". Będzie kontynuacja filmu o pedofilii?

Niedawno swoją premierę miał film dokumentalny Sylwestra Latkowskiego pt. "Nic się nie stało", który narobił sporego zamieszania. Obraz, który według zapowiedzi miał opowiadać o pedofilii wśród celebrytów, tak naprawdę skupił się wokół sprawy "Krystka" i sopockiej Zatoki Sztuki. W rozmowie z "Polska Times" Sylwester Latkowski zdradził tajniki produkcji.

Multimedia

Z Sylwestrem Latkowskim rozmawiała Anita Czupryn, publicystka "Polska Times", natomiast pełną wersję rozmowy znajdziecie pod tym linkiem. Chociaż film skupia się wokół postaci "Krystka", to Latkowski jest zdania, ze Krystian W. to jedynie kozioł ofiarny w pedofilskiej aferze:

Wielu chciałoby sprowadzić tę sprawę do osoby Krystiana W. A ja mówię, że to nie jest sprawa Krystiana W. Krystek stał się kozłem ofiarnym, bo tak jest wszystkim wygodniej. Ale jego nie stać z inwalidzkiej renty na lepszych prawników, na łapówki, et cetera. - mówi reżyser.

Krzysztof Zanussi również zamierza pozwać Sylwestra Latkowskiego!Zobacz więcej

Sylwester Latkowski przyznaje, że po emisji "Nic się nie stało", odezwały się do niego osoby, których wiedza może pomóc w sprawie:

Dlatego, że ta sprawa dotyczyła top ludzi. W tych klubach, w tych miejscach bywali biznesmeni, prokuratorzy, ludzie służb, celebryci, „warszawka”, prezesi. Wszyscy się tam bawili. W The Roof, klubie, który mieścił się na dachu „Zatoki Sztuki”, do którego nie każdy miał dostęp. Niektórzy z bywalców nawet dziś do mnie napisali: „Byłam/byłem w Roofie raz, zobaczyłam/zobaczyłem co tam się dzieje i więcej mnie tam nie ciągnęło”. Jestem więc z ekipą w Wejherowie i śledzę wątek tych, których przekupywano. Próbuję dotrzeć do tych, którzy byli pośrednikami w dostarczaniu dziewczyn. Przestępcom chodziło o to, aby dziewczyny mówiły, że w tym czasie one miały 16 lat. Dlatego niektórym, jak Turczyńskiemu, zarzuty zostały zmniejszone, z trzech do jednego. Nagle do naszego busa ładują się z dwóch stron panowie, jak w mafijnych filmach. I taka gadka: po co tu jesteśmy, oni sobie nie życzą, żebyśmy tu filmowali. Chodziło, aby nas zastraszyć. Takich i innych tego typu sytuacji mieliśmy wiele. W końcu, a mamy już 2019 rok, kiedy znów jadę do Trójmiasta, to mam ochronę z policji. Dla mojego bezpieczeństwa. I rzeczywiście przyjechało za mną trzech tajniaków, nadzorując, aby nic złego się nie wydarzyło podczas mojego spotkania z ważnym informatorem.

Kontrowersyjny reżyser również zdradził kulisy swojej współpracy z Jackiem Kurskim i dlaczego to właśnie TVP wyemitowała ten dokument. Przy okazji zdradził, czy jest szansa na kontynuację "Nic się nie stało".

Kiedy Sekielscy pokazali rok temu swój pierwszy film, ironicznie na Twitterze napisałem do Jacka Kurskiego. Publicznie. Przypomniałem o filmie „Pedofile”, jaki zrobiłem w 2005 roku, o pedofilach z Dworca Centralnego; jest tam też mowa o księdzu Jankowskim. I ten film wylądował na półce. Pan Dworak zdecydował, że ten film nigdy już nie ujrzy światła dziennego, mimo że miał oglądalność. Napisałem więc, że może by warto ten film przypomnieć, bo problem pedofilii ciągnie się od dawna, a zwłaszcza temat dotyczy elit. Dwa dni później, sam przeczytałem komunikat; padła decyzja, że TVP ten film puszcza. Ale żadne media się na ten temat nie zająknęły. Królowała wersja, że mamy tylko pedofili w Kościele. TVP była zaskoczona, że film bez promocji miał wysoką oglądalność. Zaproponowałem wówczas Kurskiemu, że jeżeli tak mu zależy na tym temacie, to chciałbym wejść w te wątki na nowo, przekopać się przez nie, ale po swojemu. Postawiłem warunki; Kurski, ku mojemu zdziwieniu, je przyjął. Film pokazuje, w jaki sposób skręcane są śledztwa, jak w Polsce elita jest chroniona i w jaki sposób to się dzieje oraz że na tej sprawie mogę to udowodnić. A po tym, jak został wyemitowany zwiastun filmu, zwracają się do mnie kolejni świadkowie i mówią o celebrytach z „Zatoki Sztuki”. Mam materiał na to, aby jesienią pokazać kontynuację tego tematu. Ale widząc, że nie ma w tej sprawie decyzji w TVP, zacząłem dogadywać się z wydawnictwem w sprawie książki na ten temat.

Borys Szyc wydaje mocne oświadczenie w sprawie filmu Sylwestra Latkowskiego i publikuje wiadomości, jakie dostawał od reżysera!Zobacz więcej

Wielu zarzuca Latkowskiemu, że jego dokument wpisuje się w politykę propagandy TVP. Reżyser stanowczo odrzuca te zarzuty i dodaje, że Edward Miszczak z TVN nigdy nie pozwoliłby mu na realizację takiej produkcji.

Czy ja jestem związany z TVP? Czy widzisz mnie w Telewizji Polskiej, poza tym momentem premiery filmu? Czy ja mam program w TVP? Zastanawiają mnie różne zagrywki kierowane w moją stronę i to od osób, którym telewizja Kurskiego nie przeszkadzała, czerpali z tego kasę. Nagle otrzeźwieli? Pracowali po 4-5 lat w reżimowej telewizji, w reżimowym radiu i teraz z niego wychodzą i chcą być bohaterami? Czy nie widać w tym hipokryzji? Ja robię swoje, a filmy robię od lat. I mogę powiedzieć, że filmu „Nic się nie stało” nie pozwoliłby mi zrobić Edek Miszczak. (...) Już za to choćby, że poruszyłem problem molestowania w jego stacji, to mnie totalnie nienawidzi. Mimo że jego stacja sama potwierdziła, że miałem rację.

Widzieliście już "Nic się nie stało"? Co sądzicie o tym filmie?

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

  • Trwa cisza wyborcza, dlatego komentowanie w serwisie zostało tymczasowo zablokowane. Zapraszamy do dzielenia się opiniami i komentarzami po zakończeniu ciszy

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×