"Nieznajomi: Ofiarowanie" [RECENZJA]. Kolejny nudny i nielogiczny produkt horroropodobny

„Nieznajomi” to horror z 2008 roku, który fani gatunku do dzisiaj ciepło wspominają, więc nic dziwnego, że domagali się kontynuacji. I doczekali się, pod postacią filmu „Nieznajomi: Ofiarowanie”, który właśnie trafił do kin. Warto obejrzeć?

Multimedia

Fabuła filmu „Nieznajomi: Ofiarowanie” właściwie nie ma żadnego znaczenia, gdyż jest wyłącznie pretekstem do tego, aby uroczą amerykańską rodzinkę z klasy średniej (Dodge Caravan obowiązkowy!) zaprowadzić w ustronne miejsce, gdzie będzie można wszystkich bezproblemowo zaszlachtować. Ach, ta oryginalność! Co tam problemy z nastolatką i trudy wychowywania dwójki dorastających dzieci – przecież widzów będą obchodzić jedynie wywalone na wierzch bebechy. Taa…

W „Ofiarowaniu” nic nie gra tak, jak powinno. Mniejsza o scenariusz, który jest naszpikowany chwytami typowymi dla kiepskich slasherów, ale twórca spokojnie mógłby przekuć to wszystko w zaletę. Przecież już samo mordowanie w rytm hiciorów z lat 80. XX wieku daje ogromne pole do popisu i pozwalało zamknąć tę historię w klamrę ironii (kolorowa scena w rytm przeboju Bonnie Tyler miała szansę być kapitalną!), ale reżyser po prostu nie miał żadnego wyczucia i koniec końców postawił na pustą zabawę różnymi rodzajami broni.

"Kobieta sukcesu". Julia Wieniawa kradnie show! Udana komedia romantyczna? Zobacz więcej

Swoją drogą w pewnym momencie myślałem, że otrzymamy autorski manifest o wyższości broni palnej nad białą, ale nic bardziej mylnego. Do takiego zabiegu potrzebowalibyśmy twórcy z wizją, a nie autora kolejnych bezbarwnych filmów, które z niewyjaśnionych powodów są klasyfikowane jako „horrory”, chociaż z w tym gatunkiem wiele wspólnego nie mają.

Film Johannesa Robertsa aktorsko nie błyszczy. I co z tego, że Christina Hendricks przepięknie wygląda, skoro napisano jej tak płytką rolę? Zresztą dokładnie takie same są inne kreacje – jakby wycięte z szablonu, jednowymiarowe oraz przewidywalne. Wystarczy jedno spojrzenie na ekran i już wiesz, kogo żywot zakończy się przed napisami końcowymi.

„Nieznajomi: Ofiarowanie” to zwyczajnie nudny film, który ani nie straszy (sorry koleś, chwyt że „straszną” muzyką podbijającą napięcie nie działa, mamy 2018 rok), ani nawet też specjalnie nie jest śmieszny. Ot, bezpowrotnie zmarnowane ponad 90 minut z życia. Tak zniszczyć taki potencjał, tak zamordować historię o nieuzasadnionej nienawiści. To boli. Kolejny nudny i nielogiczny produkt horroropodobny.

Ocena: 2/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"NIEZNAJOMI: OFIAROWANIE" W KINACH OD 9 MARCA

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 9 marca 2018 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • fan (gość)

    Film jest bardzo dobry 8/10 jakie dwa tfu

    12.05.2019 13:46
  • fanka (gość)

    Moja ocean 10/10 nieznajomi ofiarowanie jest lepszą częścią już jedynka

    09.06.2018 18:11
  • fanka (gość)

    Moja ocean 10/10 nieznajomi ofiarowanie jest lepszą częścią już jedynka

    09.06.2018 18:11
  • :D (gość)

    Film bardzo się podobał jeden z lepszych horrorów które oglądałem. Ocena 9/10

    18.03.2018 17:49
  • Widz (gość)

    Nie wiem kto pisał tą recenzję... jest ona wyjęta z kapelusza. Film momentami straszy a momentami jest zabawny. Wybrałem się na premierę podczas maratonu i dla mnie najlepszy film nocy.

    10.03.2018 14:32
  • Livvi (gość)

    To jest slasher - oczywiście, że widzów obchodzą bebechy... Plus film bynajmniej nie miał być śmieszny. Ocena 2/10 jest natomiast komiczna - trzeba kompletnie nie rozumieć estetyki horroru, żeby tak ocenić podobny film.

    1/10 dla recenzenta, któremu zupełnie brak talentu do pisania ;)

    09.03.2018 20:04

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×