"NOS4A2". Zachary Quinto - etatowy czarny charakter? Aktor zdradził nam, dlaczego został Charlie Manxem i czy wróci jako Spock

Charlie Manx w serialu "NOS4A2" to przerażająca postać, którą wykreował Joe Hill - autora książki, na podstawie której powstaje serial. Wciela się w niego Zachary Quinto, który przez niektórych nazywany jest "etatowym czarnym charakterem Hollywood". Czy nie boi się zaszufladkowania?

Multimedia

"NOS4A2" sezon 2. w czwartki o godz. 22:00 w AMC! - sprawdź program tv

Zachary Quinto urodził się 2 czerwca 1977 roku w Pitsburgu, a dorastał jako jedynak w pobliskim Green Tree w stanie Pennsylvania. Jego irlandzko-włoskie korzenie znalazły odbicie nie tylko w jego urodzie, ale i w wychowaniu - w 1995 ukończył katolicką szkołę średnią. Jego kariera filmowa rozpoczęła się od odziału serialu "Na granicy światów" w 2000 roku. Popularność przyniosła mu rola Gabriela "Sylara" Graya - mordercy o nadprzyrodzonych mocach w serialu "Herosi". W 2009 rok pojawił się w filmie "Star Trek", gdzie wcielił się w Wolkanina Spocka.

Byliśmy na planie 2. sezonu serialu na podstawie książki syna Stephena Kinga! Zobacz, jak powstaje i co się wydarzy!Zobacz więcej

W "American Horror Story: Asylum" przerażał jako dr Oliver Thredson. Za tę rolę otrzymał nominację do nagrody Emmy w kategorii "Najlepszy aktor drugoplanowy w miniserialu lub filmie telewizyjnym". Później pojawiał się w filmach: "Kim jest Michael", "Incydent", "Hitman: Agent 47", "Snowden". W serialu "NOS4A2" wciela się w postać Charliego Manxa, który posiada nadprzyrodzone moce, pozwalające mu żywić się duszami dzieci by zachować wieczną młodość. To, co z nich zostaje zabiera do Christmaslandu (Gwiazdkowej Krainy) – dziwacznego tworu swojej wyobraźni. Tu codziennie trwa Boże Narodzenie, a bycie smutnym jest wbrew zasadom. Czy Zachary Quinto nie obawia się przypięcia mu łatki "etatowego czarnego charakteru"? Między innymi o to zapytaliśmy podczas wizyty na planie 2. sezonu serialu AMC w Providance (Rhode Island).

Zachary Quinto - wywiad

Telemagazyn.pl: Co pomyślałeś, kiedy otrzymałeś scenariusz i okazało się, że po raz kolejny masz zagrać czarny charakter? Czy zobaczyłeś w postaci Charliego Manxa coś innego, coś, czego wcześniej nie grałeś?
Zachary Quinto: - Miałem wrażenie, że ta postać nie jest zwykłym czarnym charakterem. Wiedziałem, że Manx to bohater z książki, która jest świetna. Bardzo podoba mi się wizja tego wykreowanego świata, jakim jest Christmasland. Według mnie to jest coś wyjątkowego i całkiem innego od tego, co robiłem do tej pory. Duże znaczenie ma też przemiana fizyczna, która dokonuje się w trakcie poszczególnych odcinków, to było dla mnie niesamowite doświadczenie. Oczywiście są podobieństwa do ról, które grałem w przeszłości, ale najważniejsze dla mnie jest to, że kraina Charliego Manxa w "NOS4A2" jest niepowtarzalna.

Charlie Manx to dla Ciebie wyzwanie?
- Z biegiem czasu Charlie jest coraz bardziej zdesperowany w swoich działaniach. Coraz więcej w nim agresji, a to rzeczywiście jest ciekawe do zagrania i stanowi dla mnie wyzwanie. Zdaję się na scenariusz, który jest odwzorowaniem historii ze wspaniale napisanej przez Joego Hilla książki. Odnajduję w tym radość i myślę, że stworzyliśmy naprawdę interesujący, dobry serial. W pierwszym sezonie wszystko trwało dłużej. Wszystkiego się uczyliśmy, więc praca na planie zajmowała nam więcej czasu. Teraz jest trochę łatwiej. Ja częściej pojawiam się z "normalną" twarzą, rzadziej siedzę w charakteryzatorni. Pod koniec 2. sezonu znowu czeka mnie mocna przemiana. Przyznaję, że w tej serii mam mniej roboty, ale bardzo to doceniam, bo najbardziej wymagająca charakteryzacja zajmowała nam nawet 4 godziny.

Co robisz w tym czasie? Powtarzasz swoje kwestie, przygotowujesz się do scen?
- Czytam inne rzeczy. Zwykle znam swoje kwestie zanim pojawię się na planie. Nie chcę spędzać nad tym zbyt wiele czasu, żeby nie popaść w rutynę i nie zatracić spontaniczności w interpretacji dialogów. Czytam, słucham muzyki i podcastów. Mam swoją firmę produkcyjną, dostaję mnóstwo materiałów, więc wykorzystuję ten czas na czytanie innych scenariuszy. To też zależy od tego, ile pracy na planie czeka mnie danego dnia. Jeśli wiem, że to będzie wyczerpujący emocjonalnie dzień, staram się, aby nic innego nie pochłaniało mojej energii. Czasami po prostu rozwiązuję krzyżówki.

Dlaczego to wyjątkowe miejsce w "NOS4A2" nazywa się "Christmasland"? Czy święta mogą tu mieć dwa znaczenia - jedno jako coś, o czym marzymy, drugie - coś, czego się boimy?
- Myślę, że na ten temat najlepiej porozmawiać z Joe Hillem. W głowie Charliego Manxa to miejsce przynosi najwięcej radości. Dla niego to kraina szczęścia, gdzie dzieci świetnie się bawią. Trzeba jednak pamiętać, że jak ktoś jest wyłącznie nieustannie szczęśliwy, zaczyna być podejrzewany o zaburzenia maniakalne, bo nie ma żadnego kontrastu. W mojej opinii, prawdziwa radość życia to połączenie różnych stanów emocjonalnych. Jesteśmy szczęśliwi, bo wiemy, że przychodzą też chwile słabości, bardziej wymagające, które nie są dla nas łatwe. Dzięki znajomości tych dwóch przeciwstawnych stanów możemy rozpoznać prawdziwe szczęście. Myślę, że chodzi właśnie o to, aby pokazać, że ciągłe poczucie szczęścia tak naprawdę nie może istnieć. Joe Hill to wspaniały pisarz z ogromną wyobraźnią, niepowtarzalnym stylem i wyjątkowym poczuciem humoru. Jest niezwykle utalentowany i ma własne spojrzenie na literaturę i historie, które opisuje. Tworzy nie poprzez pryzmat zdolnego syna niezwykłego pisarza, ale jako oddzielny byt, który sam ma wiele do powiedzenia poprzez swoje książki. Jestem wdzięczny za możliwość pracy z nim.

Chyba nie lubisz wiązać się z jedną postacią na dłużej, prawda?
- To prawda. Myślę, że cała zabawa z tego, co robię tkwi w możliwości kreowania różnych światów i wcielania się w różne postaci.

Ale do postaci Spocka w "Star Trek" wracasz...
- Tutaj sytuacja jest trochę inna. Zrobiliśmy trzy filmy w ciągu 10 lat i w tym czasie pojawiało się wiele możliwości zrobienia czegoś innego. Powrót do czegoś jest dla mnie zupełnie inną rzeczą niż granie tego samego przez kilka lat ciągiem. Z radością wróciłbym do "Star Treka", nie wie czy to sie wydarzy, ale chciałbym.

Nie boisz się zaszufladkowania? Nie czujesz, że reżyserzy, twórcy filmowi czy serialowi, szukając osoby, która zagra czarny charakter w pierwszej kolejności myślą: Zachary Quinto?
- Faktycznie zaczęło się od "Herosów", potem był "American Horror Story", a teraz "NOS4A2". To były dla mnie świetnie doświadczenia i niezwykłe przygody. Chciałbym wprowadzać różnorodność do swojego portfolio i wydaje mi się, że to mi się udaje. Poza tytułami, które wymieniłem, w międzyczasie zagrałem kilka innych ról w różnych produkcjach. Myślę, że udało mi się dotrzeć do momentu, w którym sam mogę decydować o tym, co chcę robić i wybierać role, które mnie satysfakcjonuję i nad którymi praca ma dla mnie sens.

Kto jest Twoim ulubionym czarnym charakterem w historii kina?
- Dla mnie ważniejsze od przelewu krwi jest rys psychologiczny postaci. Bardzo podobał mi się film "Dziesiąta sesja" z Davidem Caruso. To jeden z najbardziej przerażających filmów, jakie w życiu widziałem. Jest świetny.

Podobno z planu filmu "Star Trek" zabrałeś ucho Spocka. Czy masz też coś od Charliego Manxa?
- Chyba z tego planu jeszcze niczego nie wziąłem, ale muszę się rozejrzeć. Mam na oku Rolls Royce'a (śmiech).

Ashleigh Cummings, czyli serialowa Vic McQueen zdradziła nam sekrety z planu. Dlaczego musi zmieniać swój akcent?Zobacz więcej

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×