"Opowieść o trzech siostrach" [RECENZJA]. Gwiazdy "Wspaniałego stulecia" w nowym tureckim filmie! Sprawdzamy, jak wyszło!

Chociaż Polacy kochają tureckie seriale, to jednak tureckie filmy dla polskiego widza wciąż są towarem bardzo egzotycznym. I wygląda na to, że nic z tym fantem nie da się zrobić, bo pochłaniacze telewizyjnych tureckich tasiemców raczej omijają sale kinowe szerokim łukiem, zadowalając się tym, co serwuje im teleodbiornik. Dlatego ubolewam, że "Opowieść o trzech siostrach" zapewne przejdzie przez nasze kina niezauważona, ale ci, którzy zmierzą się z tą produkcją, nie pożałują.

Multimedia

"OPOWIEŚĆ O TRZECH SIOSTRACH" - RECENZJA

"Opowieść o trzech siostrach" to dopiero trzeci film Emina Alpera, ale ten pan już zdążył zaznaczyć swoją obecność na mapie światowego kina. Stało się to głównie za sprawą głośnej "Blokady", gdzie po trosze przewidział kierunek polityczny współczesnej Turcji. Nowy film urodzonego w 1974 roku reżysera pozornie takich ambicji nie ma, chociaż wymowa całości nie jest wygodna dla nikogo - ani dla władzy, ani dla społeczeństwa.

Świat wykreowany w "Opowieści o trzech siostrach" jest zawieszony w czasie i przestrzeni. Nie wiemy, kiedy rozgrywa się akcja, a jej miejsce jest jedynie lekko nakreślone - znajdujemy się w małej anatolijskiej wiosce i właściwie to jest komplet informacji, z którymi startujemy w naszej znajomości z bohaterkami. W zupełności to wystarcza; Alperowi udało się opowiedzieć uniwersalną historię, mogącą rozegrać się prawdopodobnie w dowolnym miejscu na świecie, chociaż jednocześnie, co jest szalenie paradoksalne, w żaden sposób nie da się podważyć tureckości tej przypowieści.

Mam wrażenie, że "Opowieść o trzech siostrach" mówi o Turcji więcej niż pozornie mogłoby się wydawać. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zderzenie klas. Na pierwszym planie obserwujemy biedną wioskę, gdzie każdy z mieszkańców ledwo wiąże koniec z końcem. Aby przeżyć, trzeba kombinować. Jedni korzystają z już praktycznie wyczyszczonej do cna kopalni, inni są pasterzami, a jeszcze inni tych pasterzy mordują, by ukraść ich owce. Swoista walka o przetrwanie, batalia na śmierć i życie, gdzie ratunkiem wydaje się być wyjazd do miasta.

Tyle, że wyjechać nie jest łatwo, szczególnie gdy jest się mężczyzną. Silne ręce nie pomogą, gdy nie potrafi się czytać i pisać. Łatwiej mają kobiety, bo mogą opiekować się obcymi dziećmi, aczkolwiek los również potrafi z piastunkami grać w pokera, dawać i odbierać. Właśnie w takiej sytuacji są trzy siostry: Reyhan (Cemre Ebuzziya, "Wspaniale stulecie"), Nurhan (Ece Yüksel, "Wspaniałe stulecie") oraz Havva (Helin Kandemir, "The Protector").

"Blokada". Przedrzeć się przez kordon zła, czyli witajcie we współczesnej Turcji [RECENZJA]Zobacz więcej

Każda z tych dziewczyn musiała wrócić za karę do swojego ojca, chociaż już ani ojciec, ani tym bardziej rodzinna wioska, nie są im bliskie. Czują, że przegrały, chociaż nie zawsze było to zależne od nich. Teraz są gotowe zrobić wszystko, aby dalej móc pracować i żyć w mieście. Są na tyle zdesperowane, że w międzyczasie zaczynają wewnętrzną rywalizację, co w łatwy sposób może doprowadzić do tragedii.

Temu wszystkiemu przyglądają się mężczyźni; ojciec (Müfit Kayacan) oraz mąż Reyhan, Veysel (Kayhan Açikgöz). Pierwszy żyje wspomnieniami i nie może pogodzić się z myślą, że zmarła żona go nie kochała, żyjąc z nim z konieczności. Był tego świadomy od początku, ale czasem po prostu tak trzeba, dla żadnego z nich nie było innego wyjścia. Z kolei Veysel, uważany za miejscową społeczność - włącznie z własną małżonką - przez wioskowego głupka, może i jest niepiśmienny, ale jako jedyny ma odwagę zabrać głos. Ma chęć i zapał, aby coś zmienić w swoim życiu. Jest urodzonym tchórzem, jednak odzywa się wtedy, gdy inni boją się zmierzyć z prawdą.

"Opowieść o trzech siostrach" jest mocno nasączona Czechowem. Emin Alper zaprezentował nam gorzką refleksję nad rzeczywistością, gdzie ciągle trzeba walczyć o przetrwanie. Stanie w miejscu powoduje zgubę. Wygrają wyłącznie egoiści, którzy są gotowi poświęcić swoją rodzinę oraz samych siebie. Smutne? Spokojnie, Alper daje widzowi także nadzieję, bo tuż obok galerii tych szemranych postaci, czających się nawet na niewinność nastolatki, jak gdyby nigdy nic fikołki robi sobie ktoś, kto zwyczajnie cieszy się wolnością. Ta baśniowość sprawia, że "Opowieść o trzech siostrach" jest wyjątkowa.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 6 września 2019 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×