Orły 2017. Smarzowski bierze (prawie) wszystko [KOMENTARZ+ZDJĘCIA]

Ceremonia rozdania Polskich Nagród Filmowych Orły 2017 za nami. Nieprzewidywalne to ostatnie słowo, jakie można powiedzieć o tegorocznych wynikach, ale tym razem nie jest to wadą. To był po prostu dobry rok dla polskiego kina i właściwie ktokolwiek zostałby uhonorowany statuetką, to byłby dobry wybór.

Multimedia

W porównaniu z ubiegłym rokiem na dużo wyższym poziomie stała gala, której po raz pierwszy w historii nie emitowała Telewizja Polska, lecz CANAL+. Mistrzynią ceremonii była Grażyna Torbicka, a to nazwisko jest gwarancją jakości, więc obyło się bez słabych żartów, żenujących skeczy czy innych zabiegów, mających na siłę upodobnić polskie nagrody do Oscarów. Na szczęście nie było też zbyt politycznie, chociaż kilka aluzji, w tym jedna naturalnie od Agnieszki Holland, się pojawiło.

Zaczęło się dość specyficznie, gdyż nagrody w pierwszej kategorii, czyli za odkrycie roku, wręczał Andrzej Seweryn przebrany za… Donalda Trumpa. Tutaj należy pośpieszyć z wyjaśnieniem, gdyż ten występ pozbawiony kontekstu mógł być lekko niezrozumiały. Andrzej Seweryn wciela się w postać Donalda Trumpa, przyjeżdżającego do Polski z okazji otwarcia wytwórni filmowej United Clowns, w głośnym widowisku Pożar w Burdelu, a dokładniej w odcinku nr 34 pt. „Ucieczka z kina polskość”, który prezentowany był na deskach Teatru Polskiego w Warszawie, goszczącego także Orły 2017. Aktor wykonał nawet fragment piosenki, którą śpiewa w spektaklu.

Polskie Oscary rozdane! Kto otrzymał statuetkę?Zobacz więcej

A jeżeli przy odkryciu roku jesteśmy, to naturalnie nagroda dla Jana P. Matuszyńskiego za „Ostatnią rodzinę” jest jak najbardziej słuszna oraz spodziewana. W kategorii „najlepszy montaż” zwyciężył Paweł Laskowski za „Wołyń”, ale można czuć pewien niedosyt. Ze wszystkich nominowanych filmów najefektowniejszy montaż prezentował obraz Michała Marczaka pt. „Wszystkie nieprzespane noce” i szkoda, że finalnie nie został doceniony. „Wołyń” triumfował również w kategorii „najlepsze kostiumy” i o ile kostiumom z filmu Smarzowskiego nic zarzucić nie można, to ogromnie ubolewam, że statuetka nie przypadła Aleksandrze Staszko, która wykonała mistrzowską robotę w „Baby Bump”. To była jedyna kategoria, w której dzieło Kuby Czekaja miało nominację, co jest wielkim niedopatrzeniem i szkoda, że Polska Akademia Filmowa nie doceniła jednego z najciekawszych oraz najbardziej debiutów ostatnich lat.

„Wołyń” może pochwalić się też statuetką za „najlepszą muzykę” i chyba każdy, kto słyszał ścieżkę dźwiękową autorstwa Mikołaja Trzaski, zgodzi się z tym werdyktem. Zdecydowanie dobry wybór, a sam soundtrack to pozycja obowiązkowa, którą trzeba mieć na półce.

Robert Bolesto, autor scenariusza „Ostatniej rodziny”, to jedno z największych scenariopisarskich odkryć ostatnich lat w polskim kinie, więc Orły dla niego są jedynie potwierdzeniem tego stanu rzeczy. To jego ręka napisała „Hardkor Disco”, „Córki dancingu”, a teraz na swoją premierę czeka „Serce miłości”, które przez niektórych już nazywane jest rewersem filmu o Beksińskich. Warto czekać.

"Wołyń" - emocjonalnie wycieńczające kino. Czy faktycznie warto obejrzeć?Zobacz więcej

Za najlepszą aktorkę drugoplanową została uznana słusznie Agata Kulesza, która wspięła się na wyżyny w „Jestem mordercą”, ale i tak jej wystąpienie, gdzie na scenie pojawiła się wraz z nominowanymi w tej samej kategorii koleżankami, Agatą Buzek i Izą Kuną, było prawdziwym manifestem przyjaźni, która przecież w świecie filmu nie zawsze jest łatwa, wszak stale konkuruje się z bliskimi sobie ludźmi.

Najlepszym drugoplanowym aktorem został – również słusznie – Arkadiusz Jakubik za elektryzującą rolę w „Jestem mordercą”. Jak widać załoga filmu Macieja Pieprzycy zagarnęła nagrody za drugi plan, tak w kategoriach pierwszoplanowych triumfowali reprezentanci „Ostatniej rodziny”, czyli Andrzej Seweryn oraz Aleksandra Konieczna. Te werdykty raczej nikogo nie zaskoczyły.

Ciekawie prezentowała się rywalizacja w kategorii „najlepszy filmowy serial fabularny”, gdzie nominowano seriale „Artyści” duetu Strzępka i Demirski, „Belfer” Łukasza Palkowskiego i 10. sezon „Rancza” Wojciecha Adamczyka. Chyba nikt nie miał wątpliwości, że w rywalizacji będą liczyć się wyłącznie dwa pierwsze tytuły i obronną ręką wyszedł serial produkcji CANAL+. Z jednej strony to powinno cieszyć, w końcu „Belfer” to bardzo solidna i wciągająca produkcja, ale z drugiej „Artyści” – mimo swojej pozornej hermetyczności – są serialem dużo bardziej oryginalnym i zaryzykuję powiedzieć to wprost: zwyczajnie lepszym.

Marcin Czarnik, grający główną rolę w „Artystach”, na osłodę może cieszyć się z triumfu węgierskiego filmu „Syn Szawła” w kategorii „najlepszy film europejski”, gdzie zagrał jedną z najbardziej charakterystycznych drugoplanowych kreacji. Ciekawie prezentowała się także rywalizacja w kategorii „najlepszy film dokumentalny”, gdzie zdecydowanie zabrakło nominacji dla „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham” Pawła Łozińskiego, lecz nagroda dla jednego z odkryć ubiegłego roku, Anny Zameckiej i jej „Komunii” cieszy.

"Jestem mordercą". Trzeba być człowiekiem, a nie ścierkąZobacz więcej

Wojciech Smarzowski, chociaż jest oszczędny w słowach, zdecydowanie miał słów dzień, a raczej wieczór. Nie tylko odebrał Orły za najlepszą reżyserię, ale jego świetny „Wołyń” otrzymał też nagrodę publiczności, nagrodę za scenografię, nagrodę za zdjęcia (tutaj jednak ogromnie szkoda Kacpra Fertacza i jego wybornych zdjęć w „Ostatniej rodzinie”) oraz przede wszystkim Orły 2017 w kategorii „najlepszy film”. To naprawienie błędu z festiwalu w Gdyni, gdzie „Wołynia” nie doceniono i chociaż „Ostatnia rodzina” jest filmem porywającym oraz efektownym, to „Wołyń” jest nie tylko świetnie zrealizowaną produkcją, ale jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym, polskim filmem ostatnich lat. Brawo!

Do ceremonii rozdania Polskich Nagród Filmowych Orły 2017 postawiono podejść w tym roku na poważnie, chociaż nie brakowało zabawnych i pełnych humoru sytuacji, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W tym wszystkim była wielka klasa i szacunek, co było szczególnie widoczne przy wzruszającym wystąpieniu Jana Nowickiego, który wręczył honorowe Orły Sylwestrowi Chęcińskiemu. Na scenie Teatru Polskiego spotkały się różne generacje polskiego kina, którego wstydzić się nie musimy, bo z roku na rok jest coraz lepsze.

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Zobacz galerię

Źródlo: Agencja TVN/x-news

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×