Peter Sellers: Życie i śmierć - film, recenzja, opinie, ocena

To paradoks, że fabularne filmy biograficzne o postaciach historycznych ze świata kina - sławnych reżyserach czy legendarnych aktorach - udają się niezbyt często.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

Ekranowe portrety bohaterów świecą blaskiem odbitym i zazwyczaj nikłym, bo a to scenariusz powierzchowny, a to kreacja aktorska jakoś nieprzekonująca.

Na tym tle błyszczy obraz Stephena Hopkinsa - w swoim gatunku wybitny! Sylwetka brytyjskiego komika, który zapisał się w pamięci widzów jako inspektor Clouseau z "Różowej Pantery" i jej sequeli (ale świetne kreacje stworzył także w groteskach filmowych "Doktor Strangelove" czy "Wystarczy być") została ukazana nader pomysłowo (także od strony wizualnej). Twórcy, wykorzystując fakt, że Sellersowi zdarzało się grać w jednym filmie kilka ról, dowiedli, iż w życiu prywatnym czasem nie wiedział, kiedy jest sobą, a kiedy aktorem. Ciekawie poprowadzili też wątek tkwiącego w Sellerze "wiecznego chłopca", uzależnionego od matki na dobre i złe.

Wszystko to mogłoby się nie udać bez fenomenalnej kreacji Geoffreya Rusha. Znany australijski aktor w filmie Hopkinsa po prostu jest Peterem Sellersem: niezwykle utalentowanym, lecz zakręconym artystą, który stojąc przed kamerą dostarcza innym ludziom powodów do radości, ale poza planem zdjęciowym często przywodzi ich do rozpaczy.

Tło muzyczne zmagań Sellersa z karierą i powikłanym życiem osobistym tworzą wielkie przeboje muzyki rozrywkowej z lat 50., 60. i 70. XX w.

Film zdobył dziewięć nagród Emmy i dwa Złote Globy. Zasłużenie!

Andrzej Bukowiecki

Amer.-ang. film biograficzny 2004, reż. Stephen Hopkins

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×