"Piekło". Nie zadzierajcie z muzułmanką [RECENZJA]

Stefan Ruzowitzky nie jest w Polsce zbyt znanym reżyserem, chociaż część widzów na pewno kojarzy „Fałszerzy” z 2007 roku, za których Austriak otrzymał Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, czy dość popularny horror „Anatomia”. Do tego w filmografii reprezentanta Wiednia możemy znaleźć także anglojęzyczne dramaty czy kino familijne, więc dla każdego coś miłego. Jego najnowszy film pt. „Piekło” jest propozycją dla miłośników tanio wyglądających thrillerów.

Multimedia

Niech Was ta „taniość” absolutnie nie zniechęca, gdyż otoczka B-klasowego „telewizyjniaka” nadaje całości klimatu. Przez 92 minuty na ekranie obserwujemy nocne życia Wiednia. Zapomnijcie o turystycznej pocztówkowości, zamiast tego dostajecie miasto rapu, przestępstw i imigrantów, gdzie w obskurnych kamienicach usługi seksualne świadczą Turczynki, a za handel prochami odpowiadają potomkowie osadników z krajów byłej Jugosławii.

Właśnie w takich warunkach funkcjonuje Özge (bardzo dobra i przykuwająca uwagę Violetta Schurawlow), która nauczyła się, że w życiu może polegać wyłącznie na sobie oraz własnych pięściach. Żyje jak zjawa; dniami odsypia noce spędzone za kierownicą taksówki, gdzie musi użerać się z różnej maści klientami. Oparcia nie znajduje w rodzinie; z rodzicami jest od lat skłócona, a jej siostrę bardziej interesuje przelotny seks z kolejnymi kochankami. Nawet chłopak (Murathan Muslu), prowadzący klub bokserski, przegrał starcie z charakterem dziewczyny i znalazł sobie kogoś mniej problematycznego. Brzmi jak koszmar? Spokojnie, życie Özge przemieni się w tytułowe piekło dopiero wtedy, gdy kobieta przez przypadek stanie się świadkiem morderstwa i zobaczy twarz zwyrodnialca… Wówczas rozpocznie się polowanie.

„Piekło” to dość dziwny i nierówny film. Z jednej strony otrzymujemy oklepany, niskobudżetowy thriller, wyglądający jak efekt współpracy z producentem sztucznej krwi (o matko, sceny w taryfie...), a z drugiej jest coś intrygującego w tej historii, przez co oglądałem film Stefana Ruzowitzky'ego z zaciekawieniem oraz uśmiechem. I nie był to uśmiech wynikający z zażenowania, chociaż zakończenie tej historii pozostawia wiele do życzenia.

Tym intrygującym czymś jest tło społeczne oraz polityczne, które wydaje się przerażająco aktualne. Wiedeń pozornie jawi się jako stolica cywilizowanego, otwartego oraz tolerancyjnego państwa, ale koniec końców, gdy masz tureckie korzenie i inny wygląd, to co z tego, że urodziłeś się w Austrii, skoro w oczach „prawdziwych” obywateli nigdy nie będziesz Austriakiem. To pokazuje, jak potomkowie gastarbeiterów są, byli i prawdopodobnie jeszcze długo będą traktowani czy to w Niemczech, czy w Austrii. Alienacja, podział na lepszych i gorszych ze względu na pochodzenie, doprowadza do konfliktów i w efekcie rozłamu społeczeństwa.

Ponadto w „Piekle” silne jest tło religijne, wszak w głównej roli mamy muzułmankę, z którą lepiej nie zadzierać. I jednocześnie jest to film przeciwko ekstremizmowi, bardzo zachodni, wręcz pro kobiecy. A do tego otrzymujemy jeszcze wątki z pedofilią, chorobą alzheimera czy prostytucją, ale reżyser, mimo mnogości treści, potrafi utrzymać całość w ryzach, więc finalnie dostajemy dość spójny obrazek. Klimat podkręca ładny, chociaż dość typowy soundtrack, natomiast podczas napisów końcowych prezentowany jest utwór „Piekło”, który na potrzeby produkcji przygotował jeden z najpopularniejszych austriackich raperów, Nazar.

Żałuję jedynie, że Murathan Muslu w tym obrazie otrzymał tak małą rolę, a w dodatku znowu obsadzono go po warunkach. Szkoda, bo urodzony w 1981 roku aktor i były raper w filmie „Pęknięcia w betonie” czy w epizodach w hamburskim „Tatort” prezentował się nie tylko solidnie, ale też ciekawie oraz przede wszystkim charyzmatycznie. Z urodzoną w obecnym Uzbekistanie Schurawlow mógłby stworzyć interesujący duet, starcie dwóch silnych charakterów, lecz niestety ich wspólne sceny ograniczono do minimum.

„Piekło” to specyficzne kino, które nie każdemu przypadnie do gustu, chociaż fani thrillerów powinni wyjść z kina zadowoleni. Naturalnie, można narzekać, że scenariusz często istniał tylko teoretycznie, ale film Ruzowitzky’ego naprawdę dobrze się ogląda. Mimo ewidentnych kretynizmów w fabule, całość (o dziwo!) ma sens oraz ma cel i widać, w jakim kierunku zmierza twórca.

Szalenie doceniam, że autor „Falszerzy” porwał się na coś więcej niż wyłącznie thriller i zaprezentował nam obraz walecznej kobiety. I to w dodatku muzułmanki, co zapewne nie wszystkim wyznawcom Islamu się spodoba. Özge nie zamierza grzecznie siedzieć w domu i wypełniać polecenia swojego mężczyzny. Co to to nie.

Ocena: 6/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"PIEKŁO" W KINACH OD 21 KWIETNIA

Tytuł oryginalny: Die Hölle
Gatunek: Thriller
Reżyseria: Stefan Ruzowitzky
Występują: Violetta Schurawlow, Tobias Moretti, Robert Palfrader
Produkcja: Austria

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×