"Pół na pół". Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej [RECENZJA]

„Pół na pół” to film, który powinni obejrzeć zdrowi, by wiedzieli jak kiedyś chorować i chorzy, bo poczują się po jego obejrzeniu stokroć lepiej.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

A jeśli wszystko układa się świetnie, to szok związany z owym gorzej jest tym większy. Właśnie taki szok przeżywa wiodący beztroskie życie 27-letni Adam Lerner. Ma wszystko: młodość, dobrą pracę, piękną dziewczynę, wiernego przyjaciela. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma guz umiejscowiony wzdłuż kręgosłupa. Diagnoza jest alarmująca, bez operacji Adam może nie dożyć następnych urodzin. Reakcje otoczenia na tę wiadomość są skrajnie różne i zaskakujące. Przejęta matka jest ogarnięta taką paniką, że Adam schodzi na drugi plan, jego przyjaciel Kyle wykorzystuje jego chorobę do podrywu na litość, dziewczyna okazuje się równie piękna co nielojalna.

Historia opowiedziana w filmie jest zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a sam film był nominowany do Złotych Globów (w kategorii najlepsza komedia i najlepszy aktor w komedii). Obraz jest wspaniały pod każdym względem, nie ma w nim ani jednej fałszywej nuty. Są sytuacje nieodparcie śmieszne, są autentycznie wzruszające, które powodują, że widz ociera łezkę (by za chwilę znów śmiać się w głos). Wątek choroby głównego bohatera nie jest ani przerysowany, ani owinięty w bawełnę. Aktorzy grają wyśmienicie, szczególne brawa należą się trojgu z nich: Josephowi Gordon-Levittowi grającemu zmagającego się z rakiem Adama, Sethowi Rogenowi (Kyle, przyjaciel Adama) w jednej z najlepszych, jeśli nie najlepszej, ról w jego karierze oraz wcielającej się w terapeutkę Adama, przerażoną bardziej niż on sam, Annie Kendrick.

Beata Cielecka

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×