Powrót do przyszłości - film, recenzja, opinie, ocena

USA, połowa lat 80. XX wieku. Marty McFly (Michael J. Fox) jest typowym małomiasteczkowym nastolatkiem z typowymi problemami w szkole (uwzięło się na niego kilku kolesi) i poza nią (czepialscy rodzice).

Multimedia

NASZA OCENA: ZDECYDOWANIE WARTO OBEJRZEĆ

Chłopak chętnie i dobrze jeździ na deskorolce, ogląda się za dziewczynami i ma nietypowego przyjaciela. Jest nim lekko zwariowany naukowiec dr Emmett Brown (Christopher Lloyd). Pewnego dnia (a raczej nocy) prezentuje on Marty'emu swój najnowszy wynalazek - zamontowany w futurystycznie wyglądającym samochodzie (słynny DeLorean DMC-12) wehikuł czasu. Jego napęd stanowi pluton, otrzymany przez naukowca od libijskich terrorystów, którzy chcieli, by zbudował dla nich bombę atomową. Teraz są wściekli, bo nie mają ani bomby, ani plutonu. Niespodziewanie zjawiają się i zabijają Emmetta. Marty próbuje uciec wehikułem, ale przemieszcza się w czasie do roku 1955, gdy królował rock’n’roll, a jego rodzice, Lorraine Baines (Lea Thompson) i George McFly (Crispin Glover), mieli po 17 lat i owszem, czuli do siebie sympatię, ale o czymś poważniejszym żadne z nich jeszcze nie myślało. Marty musi poradzić sobie z kolesiami, którzy nękają jego ojca, spowodować, by Lorraine i George bliżej się poznali i zakochali w sobie i wreszcie odnaleźć młodego Emmetta Browna, by ten wymyślił, jak zapobieć morderstwu które nastąpi 30 lat później, oraz umożliwić Marty’emu powrót do lat 80. Bo im dłużej przebywa w przeszłości, tym większe jest prawdopodobieństwo, że nigdy się nie narodzi...

Zrealizowany za 19 mln dolarów "Powrót do przyszłości“ okazał się wielkim sukcesem artystycznym i kasowym. Ta lekko i wdzięcznie zrobiona, niezwykle zabawna komedia (z niewielką domieszką science fiction) wyprodukowana przez Stevena Spielberga dostała cztery nominacje do Oscara (ostatecznie zdobyła tylko jedną statuetkę - za efekty dźwiękowe) i do dziś zarobiła ponad 381 mln dolarów. Przy okazji potwierdziła pozycję Roberta Zemeckisa jako głównego hollywoodzkiego speca od przebojowych komedii. No i uczyniła gwiazdy z Michaela J. Foxa i Christophera Lloyda. Choć niedużo brakowało, by ten pierwszy w "Powrocie do przyszłości" nie zagrał. Reżyser i producenci najpierw wybrali Erica Stolza. I nakręcili z nim blisko połowę materiału, zanim zdecydowali, że to był zły wybór (m.in. dlatego, że był za wysoki) i zwrócili się do Foxa. Filigranowy Kanadyjczyk (tylko 164 cm wzrostu), wyglądający dużo młodziej niż wpisane w dowodzie 24 lata, okazał się strzałem w dziesiątkę. Dosłownie zrósł się z postacią Marty’ego, jak nie przymierzając, Stanisław Mikulski z Hansem Klossem. I choć po trzech częściach "Powrotu do przyszłości" (1989 i 1990), grał główne role w różnych produkcjach, żadna nie dała mu szansy na oderwanie się od Marty’ego. Taki los nie stał się za to udziałem Christophera Lloyda, który stworzył znakomite kreacje komediowe także w innych filmach, choćby w "Rodzinie Addamsów“ (1991) czy "Mój przyjaciel Marsjanin“ (1999).

Z okazji przypadającej w październiku 25. rocznicy premiery "Powrotu do przyszłości" Ale Kino! w kolejne niedziele pokaże kolejne części filmu. Po każdym seansie reportaże o kulisach powstawania "Powrotów…", relacje z planów, wywiady z twórcami.

Piotr Radecki

Komedia s.f. USA 1985, reż. Robert Zemeckis

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×