"Predator". Sensacja ewoluująca w stronę horroru science fiction [RECENZJA]

Kilkuosobowy oddział komandosów dowodzony przez doświadczonego majora Dutcha Sheaffera (Arnold Schwarzenegger) trafia z tajną misją do południowoamerykańskiej dżungli.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Ich cel: uwolnić amerykańskich senatorów porwanych przez działający w tamtym rejonie oddział partyzancki i odstawić całych i zdrowych do punktu zbiórki. Przeciwników zlikwidować. Do oddziału dołącza agent CIA major George Dillon (Carl Weathers). Początkowo akcja rzebiega bez problemów, jednak wkrótce okazuje się, że komandosom ktoś towarzyszy. Wprawdzie nie mogą go zobaczyć, ale coraz bardziej wyczuwają jego obecność. Stare legendy mówią, że ten rejon nawiedzany jest przez ducha porywającego ludzi i obdzierającego ich ze skóry i ciała. To szybki i bezwzględny myśliwy, którego - jak się wydaje - żadna broń się nie ima.

Ten film ma już ponad ćwierć wieku ale nadal doskonale się go ogląda. Na czym polega jego tajemnica? Na tym samym, co stanowi o wartości "Obcego, ósmego pasażera "Nostromo"" - na zmianie konwencji i coraz bardziej dusznej atmosferze. "Predator" zaczyna się jak zwykły film sensacyjny, by ewoluować w stronę horroru z elementami science fiction. To egzotyczne wydawałoby się połączenie, doskonale zdaje egzamin. Tym bardziej, że scenariusz nie jest zbyt przeładowany, a Arnold Schwarzenegger stworzył tu jedną ze swoich najlepszych ról. Oczywiście, debiutujący w wysokobudżetowym filmie reżyser John McTiernan to nie Ridley Scott, ale również doskonale się sprawdził, a "Predator" doczekał się już czterech kontynuacji i nominacji do Oscara za efekty specjalne.

Piotr Radecki

Film sensacyjny USA 1987, reż. John McTiernan

WRÓĆ DO PROGRAMU TV ====

Komentarze

Skomentuj
  • RR (gość)

    The best

    23.12.2016 21:06

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×