"Różyczka". Miłość i inwigilacja [RECENZJA]

Młoda kobieta z miłości do agenta SB zgadza się rozkochać w sobie i inwigilować znanego literata.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Przełom lat 1967/68. Ceniony pisarz Adam Warczewski, który przez komunistyczne władze podejrzewany jest o tajne kontakty z Zachodem, poznaje piękną, młodą i wyraźnie nim zainteresowaną Kamilę. Niemłody już literat traci dla niej głowę, biorą ślub. Adam nie podejrzewa, że ich spotkanie nie było przypadkiem – Kamila pracuje na zlecenie agenta SB i w kartotekach ma pseudonim „Różyczka”… Zgodziła się na rozkochanie i inwigilowanie Adama, a także jego znajomych… z miłości do owego agenta, Romana Rożka. Sytuacja komplikuje się, gdy stateczny Adam okazuje się być wyjątkowo interesującym mężczyzną i Kamila zaczyna naprawdę czuć do niego coś więcej, zaś Roman staje się obsesyjnie zazdrosny.

Co prawda nie jest to powiedziane wprost, wiadomo jednak, że cała historia luźno oparta jest na faktach z życia Piotra Jasienicy (zbyt luźno jednak, by film można traktować jako biograficzny). Nagrodzona Złotymi Lwami na FPFF w Gdyni „Różyczka” to historia skomplikowanego trójkąta miłosnego, która z dramatu nacechowanego mocno politycznie (w tle wszak „Dziady” Kazimierza Dejmka, wydarzenia marcowe, wydalenie z Polski osób pochodzenia żydowskiego) zmienia się stopniowo w melodramat.

O ile na początku ważniejsza jest polityka, metody działania SB, szpiegowanie, o tyle w finale coraz bardziej liczą się sprawy sercowe i osobiste dramaty głównych bohaterów. A te przeżywa cała trójka i trudno kogoś potępiać, nawet obrzydliwego na pierwszy rzut oka agenta Romana, który swą ukochaną pcha w ramiona innego, by zdobyć informacje – robi to niejako przymuszony przez zwierzchników, a jego rozpacz i zazdrość będą jak najbardziej autentyczne…

Poruszający film o trudnych i strasznych czasach, mimochodem pokazujący, że ci, których dziś osądza się od czci i wiary mogli mieć różne powody do współpracy czy donoszenia i mierzenie wszystkich tą samą miarą jest niesprawiedliwe. Jan Kidawa-Błoński nakręcił jeden z bardziej interesujących w ostatnim czasie obrazów o życiu w czasach komuny, nie bał się poruszać trudnych tematów (antysemityzm), świetnie poprowadził aktorów – warto zobaczyć!

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Legens (gość)

    Nie Piotra Jasienicy, lecz Pawła! Warto sprawdzić zanim się opublikuje.

    25.06.2018 21:34

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×