Rzeka ocalenia - film, recenzja, opinie, ocena

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, czas prezentów, nadziei i odkupienia.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

Jednak dla Ray (Melissa Leo) to niewesoły okres: jej uzależniony od hazardu mąż kolejny raz zniknął z domu, tym razem na dodatek zabierając samochód oraz wszystkie oszczędności, które miały dać im szansę na wyprowadzkę z obskurnej przyczepy kampingowej. Kobieta została sama z dwoma synami i górą nieuregulowanych zobowiązań finansowych. Na parkingu pobliskiego motelu odnajduje samochód, a przy okazji poznaje równie zdesperowaną jak ona Lilę (Misty Upham), Indiankę z pobliskiego rezerwatu Mohawków. Kobieta zajmuje się przemytem ludzi przez kanadyjsko-amerykańską granicę. Ray i Lila nawiązują współpracę…

Reżyserski debiut Courtney Hunt przyniósł jej, podobnie jak grającej główną rolę Melissie Leo nominację do Oscara oraz deszcz innych nominacji i nagród na całym świecie. Co nie dziwi, bo "Rzeka ocalenia" to znakomite kino, choć mało optymistyczne. Nie bezpodstawne jest skojarzenie z "Zapaśnikiem" Darrena Aronfsky’ego: oba filmy opowiadają o ludziach, dla których los nie był łaskawy, oba są doskonale zagrane. Dodatkowo Hunt funduje widzom jeszcze polemikę z przesłodzonymi bożonarodzeniowymi baśniami, które w tym czasie taśmowo pokazuje telewizja, co jej film czyni jeszcze bardziej dojmującym.

pr

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×