"Skazany na bluesa". Aktorski popis Tomasza Kota w biografii wielkiego polskiego muzyka [RECENZJA]

Śląsk, lata 70. Dwudziestokilkuletni Rysiek Riedel poza podstawówką nie ukończył żadnej szkoły. Jako wokalista bluesowego zespołu Dżem staje się idolem rzeszy fanów.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Rysiek Riedel, założyciel i wokalista grupy Dżem, jest legendą polskiego bluesa i rocka. Śpiewane przez niego piosenki - choćby "Whisky", "Czerwony jak cegła", "Autsajder", "Modlitwa III - pozwól mi" - stały się evergreenami i żyją dziś własnym życiem. A grób muzyka dziś, blisko 15 lat po jego tragicznej śmierci spowodowanej przedawkowaniem narkotyków, wciąż jest odwiedzany przez grupki fanów, wciąż są na nim świeże kwiaty.

Powiedzenie "jego życie to prawdziwy scenariusz filmowy" jest może wyświechtane, ale znakomicie pasuje do Riedla. Jest w nim wszystko: dzieciństwo na Śląsku naznaczone konfliktem z ojcem, kariera, odrzucenie, walka z nałogiem, miłość i rodzina, a wreszcie wspaniała muzyka.

Problem w tym, że o ile w Ameryce taki film powstałby wkrótce po śmierci muzyka, to w Polsce trzeba było na niego czekać 10 lat, a i tak powstał jedynie dzięki żelaznej woli i samozaparciu reżysera Janusza Kidawy-Błońskiego, który był spokrewniony z wokalistą. I to być może zaważyło na ostatecznym kształcie filmu, który ma wyraźne mielizny scenariuszowe. Ale ma też mocne punkty, a głównym jest odtwórca głównej roli - Tomasz Kot. Kojarzony przede wszystkim z sitcomem "Niania" i komediami w stylu "Testosteron" czy "Lejdis", właśnie w "Skazanym na bluesa" miał szansę pokazać swój aktorski talent. I w pełni tę szansę wykorzystał. Rzeczywiście, w niektórych miejscach przeszarżował, ale mimo wszystko jest to, kto wie czy nie najlepsza jego rola. Przygotowując się do niej schudł 8 kilo, przez kilka tygodni dzięki uprzejmości żony Ryśka Riedla mieszkał w jego pokoju słuchając jego płyt, pojechał w trasę z grupą Dżem, współpracował też z krakowskim Monarem. Przesada? Być może, ale efekt, choć nie olśniewający, robi wrażenie i zapada w pamięć. A to się liczy.

Piotr Radecki

Dramat polski 2005, reż.:Janusz Kidawa-Błoński

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • jzada (gość)

    co za beznadziejna recenzja. pisal ja jakis fan harego potera. "... efekt, choć nie olśniewający, robi wrażenie..." daj pan spokoj panie turek. film miazdzy wlasnie przez aktorstwo Kota. Jego zyciowka, Druga byla w Bogowie. Zadnych mielizn scenariusza tu niema. Takie filmy ocenia sie 10/10.

    04.05.2017 21:24

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×