"Skok Henry'ego". Skok na bank czy aktorstwo? [RECENZJA]

Jaka jest najlepsza zemsta za niesłuszne skazanie za napad na bank? Obrobić ten bank naprawdę!

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Główny bohater filmu Malcolma Venville’a, tytułowy Henry, podwiózł kiedyś pod bank kumpla, ten dokonał napadu, a beknął za to właśnie nieświadomy jego zamiarów Henry… Nie sypnął jednak sprawcy, dostał wyrok, opuściła go żona, a w celi poznał znanego włamywacza Maksa, który namawia go do dokonania skoku. Henry chce do banku dostać się przez tunel prowadzący z pobliskiego teatru. Aby mieć dostęp do strategicznego miejsca, musi… wziąć udział w przedstawieniu wystawianym w owym przybytku sztuki. Zaczyna grać w sztuce Czechowa, poznaje piękną kobietę, aktorkę Julię, i odkrywa, że… aktorstwo sprawia mu przyjemność!

Scenariusz przypomina nieco ten z filmu Woody’ego Allena, „Drobne cwaniaczki”. Mniej jest w nim zgrywy, więcej problematyki obyczajowej (lęk głównego bohatera przed ojcostwem), ale podobieństw jest bardzo wiele. Film nie ma jednak takiej siły przebicia i oglądanie go nie sprawia takiej radości jak w przypadku dzieła Allena. Problemem jest główny bohater – Henry w wykonaniu Keanu Reevesa to postać bez większych ambicji, trochę bez życia, ślizgająca się po powierzchni wydarzeń, mdława, niezdecydowana. Trudno komuś takiemu kibicować, na szczęście obsada na nim się nie kończy. Sytuację ratują ciekawe role drugoplanowe (James Caan jako włamywacz Max, Peter Stormare jako reżyser Darek czy ognista i temperamentna Vera Farmiga jako aktorka Julia) i niezłe dialogi, ale potencjał tej historii nie został do końca wykorzystany.

Beata Cielecka

"Skok Henry'ego" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×