"Skyfall". Agent 007 i powrót do przeszłości [RECENZJA]

"Skyfall" nie zawodzi jako film sensacyjny. Być może poczują się zawiedzeni miłośnicy tradycji, ale przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki…

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

James Bond, uznany podczas jednej z akcji za zmarłego, powraca do służby po tym, jak w siedzibie MI6 podłożono bombę. Zamachowiec najwyraźniej poluje na M, toteż Bond pomimo wyraźnego spadku kondycji udaje się na jego poszukiwania. Trop wiedzie do Szanghaju.

Dziwny to rocznicowy „Bond”, zawieszający pomost między tym co stare, legendarne, tradycyjne, a tym co nowe i co musi nastąpić, by „Bond” nie gotował się we własnym sosie. W urodzinowym „Bondzie” bynajmniej nie znajdziemy urodzinowych atrybutów: fajerwerków i gadżetów, cyrkowych popisów, akrobacji i woltyżerki. Jest za to sporo sygnałów świadczących o tym, że świat Bonda musi ulec przeobrażeniu, uległ już, prawdę mówiąc, przy zmianie warty aktora wcielającego się w Bonda i koncepcji jego postaci. Heros ustąpił z pola walki, oddając pole człowiekowi, który czasem przegrywa, prawie umiera, zostaje zdradzony i zraniony. Pytanie pozostaje takie: czy w wyniku tych ewolucji Bond pozostanie Bondem czy jednym z wielu bohaterów filmów szpiegowskich nieobdarzonych takimi atrybutami i bez legendarnej przeszłości? Odpowiedź jak dla mnie jest jedna. To pierwsze, bo owego innego Bonda ogląda się równie dobrze jak poprzednich, bo siła przekazu pozostaje niezmienna. Bo film trzyma w napięciu od początku do końca, bo zaskakuje, bo intryga może i jest szyta grubymi nićmi, ale w tej konwencji się sprawdza. Bo tak jak w poprzednich, kilka scen z niego pochodzących wejdzie znów do kanonu jako rewelacyjnie zrealizowane i cytowane później w następnych produkcjach.

„Skyfall” jest perełką, jeśli chodzi o dopieszczenie najstarszych miłośników serii. Mamy niemal dosłownie powrót do korzeni – do miejsca urodzenia Jamesa, specyficznie pite martini, legendarnego Astona Martina, nawiązania do kultowych scen z poprzednich „Bondów”, no i lekko przerysowany, mocno szalony czarny charakter, który równie dobrze mógłby być antagonistą Bonda z lat 70. Nawet postać kobiety Bonda, Severine, jest tym razem utrzymana w konwencji femme fatale w stylu Solitaire z „Żyj i pozwól umrzeć”, granej przez Jane Seymour.

Beata Cielecka

"Skyfall" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×