"Śluby Panieńskie". Ekranizacja klasyki Aleksandra Fredy wzbogacona o współczesne elementy [RECENZJA]

Galicja, zabór austriacki, rok 1825. Majętny Radost zamierza wyswatać bratanka, Gustawa, z piękną Anielą, córką mieszkającej po sąsiedzku Dobrójskiej. Strony uzgadniają kontrakt małżeński, lecz młodzi są dalecy od myśli o ślubie.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Wobec powalającej słabości rodzimych scenarzystów sięganie po klasykę polskiej literatury wydaje się niezłym pomysłem. Tym bardziej że "Ogniem i mieczem", "Pan Tadeusz" czy "Zemsta" dowodzą, że ekranizacja może dać dobre rezultaty. Oczywiście każdy malkontent natychmiast wskaże przykłady z drugiego końca (litościwie ich nie przytoczę), ale i tak jestem zdania, że należy próbować. Problem polega na tym, że lista rodzimych dzieł literackich, które dają szansę na dobrą wersję filmową, jest coraz krótsza.

Idąc śladami mistrza Wajdy, Filp Bajon również sięgnął po Fredrę i postanowił zekranizować "Śluby panieńskie". Pomysł w zasadzie obiecywał sukces - wczesno-XIX-wieczna historia uczuciowych zmagań dwóch przystojniaków i dwóch ślicznotek wydaje się na tyle uniwersalna, by zrozumiał ją także współczesny widz. Z kolei przykład wspomnianego już wcześniej "Pana Tadeusza" dowodzi, że nawet mowa rymowana odpowiednio podana potrafi być zrozumiała, a nawet zabawna. Jeśli dodać jeszcze gwiazdorską obsadę (Anna Cieślak, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Maciej Stuhr, Borys Szyc), efekt powinien być zadowalający. A jeśli to się nie uda, to chociaż może seanse szkolne ("Śluby panieńskie" to przecież lektura szkolna) zapewnią odpowiednią frekwencję i wpływy do kasy.

Piotr Radecki

Polski film kostiumowy 2010, reż. Filip Bajon

"Śluby panieńskie" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×