"Supernova" [RECENZJA]. Wstrząsający i autentyczny obraz Polski w świetnym debiucie Bartosza Kruhlika! Mocniejszy od filmów Vegi?

Patryk Vega zapowiadał, że jego "Polityka" wstrząśnie Polską i kompletnie zmieni polityczne nastroje w kraju, a tymczasem otrzymaliśmy sklejkę czerstwych memów. Bartosz Kruhlik za to nie rzucał żadnymi obietnicami, natomiast jego film "Supernova" - z polityką na drugim planie - to wstrząsający i autentyczny obraz Polski. O tym filmie będzie się mówiło jako o wydarzeniu 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Multimedia

"SUPERNOVA" - RECENZJA

Trzech mężczyzn, jedno miejsce, jeden dzień i jeden wypadek - tak najkrócej można streścić film "Supernova", aby nie psuć widzom seansu. Mamy tutaj do czynienia z obrazem, o którym im mniej się wie, tym większe emocje towarzyszą podczas projekcji. Bartosz Kruhlik w swoim pełnometrażowym fabularnym debiucie wychodzi z podobnego punktu co Jurij Bykow w swoim "Majorze", jednak polski twórca idzie z fabułą w kompletnie innym kierunku, praktycznie zachowując jedność miejsca, czasu i akcji. Konstrukcja nie bez kozery przywodzi na myśl tragedię grecką, bo właśnie z tym mamy do czynienia na ekranie. To opowieść, w której wszyscy przegrywają, ale finałowe katharsis daje nadzieję na zmiany. A może to tylko ułuda? Przecież tytułowa "Supernova" to nic innego, jak wielkie wydarzenie, o którym szybko się zapomina i przechodzi do porządku dziennego, bo pojawia się następne.

Kruhlik zadaje pytania, z minuty na minutę przesuwa kolejne granice, ale nie oczekujcie, że "Supernova" udzieli wam prostych odpowiedzi. To kino, z którego każdy widz wyniesie coś innego, na każdego ten film zadziała w odmienny sposób i finalnie sami musicie się skonfrontować z tym, co zobaczyliście. Jak zachowalibyście się na miejscu bohaterów? Co zrobili w ich sytuacji? Czy w ogóle da się coś zrobić? Czym jest moralność? Jak cienka jest granica pomiędzy odwagą, wygodnictwem a tchórzostwem? Czym w państwie prawa jest sprawiedliwość i dlaczego niektórzy mogą pozwolić sobie na więcej? Czy zabójstwo zabójcy można usprawiedliwić? Czekać na sąd czy samemu wydać i wykonać wyrok?

"Supernova" nasączona jest polskością, która wręcz wylewa się z ekranu. Tutaj wszystko jest swojskie, prawdziwe, namacalne. Reżyser zachowuje się trochę jak dokumentalista portretując lokalną społeczność - nie ocenia, nie naśmiewa się, wyłącznie przygląda się mechanizmom działania tłumu, bez względu na to, czy aktualnie modlą się razem z kapłanem czy w gniewie rzucają kamieniami.

"Wszystko dla mojej matki". Manifest kobiecej siły. Świetna Zofia Domalik debiutuje na dużym ekranieZobacz więcej

To nasze małe tu i teraz, Polska w skali mikro, gdzie kumulują się wszelakie problemy, słabości i występki, prowadząc do tragedii. Polityk bojący się ponieść odpowiedzialności za swój czyn, policjant po raz pierwszy postawiony w sytuacji ekstremalnej oraz mąż orientujący się, że na naprawdę błędów jest już za późno. Na miejscu bohaterów mógłby znaleźć się każdy z widzów, bez względu na wiek, pochodzenie czy status materialny. To świadczy o ogromnej wartości "Supernovy", która chociaż ocieka polskością, to jednocześnie jest także szalenie uniwersalną historią.

Bartosz Kruhlik pewną ręką prowadzi tę opowieść oraz aktorów. Doskonale widać, że wie o czym i jak chce mówić. Dzięki temu "Supernova" z minuty na minutę trzyma w jeszcze większym napięciu i sprawia, że widz wbija się w fotel, ciekawy dalszego rozwoju wydarzeń. A dzieje się wiele. Emocje bohaterów są wyczuwalne do tego stopnia, że miałem wrażenie, iż razem z nimi odczuwam gniew, strach czy bezradność. Każda z postaci jest tutaj kompletnie inna i kieruje się swoją motywacją. Nie ma miejsca na banalne charaktery, a to, co początkowo mogło wydawać się prostym i przewidywalnym rozwiązaniem scenariuszowym, w finale zyskuje zupełnie inną wymowę.

Takiego filmu nie powstydziłby się Wojciech Smarzowski, aczkolwiek Kruhlik, w przeciwieństwie do autora "Drogówki", mimo iż zarzyna emocjonalnie swoich bohaterów, to jednak potrafi im też dać jakąś nadzieję na zmiany. Ogromna siła tkwi w obsadzie, z Markiem Braunem na czele, który jest bezbłędny. Dlaczego kino takiego aktora odkrywa tak późno?

"Supernova" to jeden z najlepszych polskich debiutów tego roku i film na który od początku do końca był pomysł. To tylko dowód na to, że dobry film najpierw musi narodzić się na papierze, aby później jeszcze lepiej prezentować się na ekranie. Małe i skromne dzieło, które jest najeżone emocjami i pozbawione fałszu. Kawał dobrej roboty i produkcja, która zostanie ze mną na długo. Mocne i wstrząsające kino.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×