"Szyfry wojny", czyli typowy dla Amerykanów i mocno powierzchowny wojenny patos [RECENZJA]

Chiński specjalista od efektownie filmowanych opowieści sensacyjnych John Woo wziął się za reżyserowanie obrazu wojennego i wywiązał się z tego zdania w iście… hollywoodzkim stylu.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Chiński specjalista od efektownie filmowanych opowieści sensacyjnych John Woo wziął się za reżyserowanie obrazu wojennego i wywiązał się z tego zdania w iście… hollywoodzkim stylu. W "Szyfrach wojny" znajdujemy bowiem typowy dla Amerykanów i mocno powierzchowny wojenny patos, a smagana wichrami wojny amerykańska flaga obowiązkowo pojawia się co i raz na ekranie. Tymczasem punktem wyjścia do całej historii jest naprawdę fascynujący szczegół z dziejów II wojny światowej na Pacyfiku.

Sierżant Joe Enders (Nicholas Cage) otrzymuje bardzo ważną misję. Zostaje szefem ochrony szyfru, którym posługują się amerykańskie wojska w walce z Japończykami. Tym szyfrem jest język Indian z plemienia Nawaho, którzy w liczbie kilkuset mężczyzn zostali wcieleni do wojska. Ochrona szyfru oznacza dla Endersa ochronę wędrujących z wojskiem indiańskich szyfrantów, czyli nie odstępowanie ich na krok i utrzymywanie ich z dala od bezpośredniego zagrożenia. Sierżant nie mówi swoim podopiecznym, że jego rozkazy obejmują także to: gdyby któryś z szyfrantów miał dostać się do japońskiej niewoli, lepiej by było, żeby zginął…

ad

Dramat wojenny USA 2002, reż. John Woo

"Szyfry wojny" w tv - sprawdź datę emisji.

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Życie (gość)

    Dobry film Zgadzam sie z pierwszym komentarzem

    30.11.2018 00:39
  • Konomaniak (gość)

    Polecam Serdecznie Miłego seansu filmowego życzę wszystkim

    30.11.2018 00:38

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×