"Tamara i mężczyźni". Bo we mnie jest seks… [RECENZJA]

Tamara, jej nowy nos i podbici mężczyźni, jej zazdrosna rywalka i oszukane żony.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Po latach w rodzinne strony przyjeżdża znana londyńska dziennikarka Tamara. Piękniejsza (bo po operacyjnym zmniejszeniu wielkiego nosa) i bardziej pewna siebie niż wtedy, kiedy opuszczała miasteczko, wywołuje małe zamieszanie w lokalnej społeczności, a zwłaszcza w jej męskiej części. Ową męską część stanowią głównie pisarze skupieni w domu pracy twórczej prowadzonym przez autora poczytnych kryminałów, zdradzającego swą żonę kobieciarza Nicholasa i jej chłopacy, dawny (Andy) i obecny (Ben). Remontując dom (który chce sprzedać), Tamara dokonuje równocześnie remanentu swoich uczuć, niejako przy okazji uwodząc i dając się uwodzić. Żeby rzecz jeszcze bardziej zagmatwać, swoją intrygę snuje zazdrosna nastolatka, fanka Bena, członka zespołu muzycznego.

To dosyć specyficzny jak na komedię film, bo jego scenariusz oparto na komiksie Posy Simmonds. Reżyser wykorzystał komiksową poetykę, przełożył na ekran zabawne dialogi, charakter poszczególnych postaci, a nawet dosłownie wykorzystał niektóre kadry. Film jest komedią obyczajową, w której perpetum mobile wszystkich wydarzeń jest Tamara. Młoda kobieta niczym objawienie przybywa do miasteczka by stać się muzą pisarzy, przekleństwem żon, natchnieniem kobiet i femme fatale całej społeczności. Jej pojawienie się przysporzy kłopotów, ale i postawi pod znakiem zapytania pewne związki i ich podstawy. Tamara bowiem dosyć swobodnie traktuje zobowiązania, ma niezwykle hmmm liberalny charakter i całkiem spore libido. Jest ucieleśnieniem męskich marzeń i kobiecych koszmarów, ale sama właściwie nie musi wiele robić, wystarczy że się pojawia a sama świadomość jej obecności elektryzująco wpływa na wszystkich. Ciekawe jest obserwowanie jakimi metodami uwodzi mężczyzn, którzy zupełnie nie potrafią się jej oprzeć i między którymi trwa rywalizacja jakiej nie powstydziliby się ludzie pierwotni walczący o kawałek krwistego mamuta. „Tamara i mężczyźni” ma dwa rodzaje humoru: ten brytyjski, chłodny i mocno ironiczny (królestwo pisarzy, którzy wzajemnie sobie zazdroszczą) i niemiecki, dosłowny, erotyczny i nieco przaśny, co w połączeniu z wiejskimi klimatami i sielskim krajobrazem nie powinien specjalnie razić. Dobra, zabawna, ciekawie zrealizowana komedia ze znakomitą Gemmą Arterton w roli Tamary i innymi pełnokrwistymi bohaterami.

Beata Cielecka

"Tamara i mężczyźni". Sprawdź datę emisji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×