"Tamta twarz" [RECENZJA]. Roma Gąsiorowska gwiazdą spektaklu Teatru Telewizji! Mocny początek 2021 roku w Teatrze TV?

Po serii spektakli Teatru Telewizji, które skupiały się na przedstawianiu wydarzeń z historii Polski, w końcu przyszedł czas na widowisko współczesne, poruszające kwestie będące palącymi problemami w naszym małym tu i teraz. I całe szczęście, tym bardziej, że "Tamta twarz" robi wrażenie. Sprawdźcie naszą recenzję!

Multimedia

"TAMTA TWARZ" - PREMIERA W PONIEDZIAŁEK, 15 LUTEGO, O GODZINIE 21:00 NA ANTENIE TVP 1

"TAMTA TWARZ" - RECENZJA SPEKTAKLU TEATRU TV

"Tamta twarz" to nie jest spektakl łatwy, prosty i przyjemny. To ponad 70 minut tyrania widza, który znalazł się w rodzinnym oku cyklonu. Rwany montaż, przeskoki czasowe i kamera wyraźnie zjeżdżająca z twarzy bohaterów nie ułatwia zadania, ale dzięki temu możemy poczuć się jak prawdziwi świadkowie spotkania Marthy (Roma Gąsiorowska) z dziećmi i byłym mężem. Martha nie jest wzorową matką. Na pierwszy rzut oka w ogóle trudno stwierdzić, czy jest matką, bo zamiast przejmować się losem swoich dzieci, użala się nad własnym życiem i marzy tylko o kolejnej szklance whisky. Zresztą nie ma nic przeciwko wspólnym libacjom z synem (Daniel Namiotko), który poświęca własną przyszłość, aby chociaż spróbować wydostać matkę ze szponów nałogu. Kreskę, ze wzajemnością, na matce już dawno postawiła córka (Monika Frajczyk), która teraz ujścia swoich emocji szuka w przemocy i prześladowaniu koleżanek ze szkoły. Jest zagubiona i niebezpieczna jednocześnie. Rodzinie nie pomogło odejście ojca (Jan Wieczorkowski), który na innym kontynencie postanowił zresetować swoje życie i założyć nową rodzinę, praktycznie zapominając o swoich starszych dzieciach pozostawionych na pastwę matki alkoholiczki.

Chociaż "Tamta twarz" oparta jest na sztuce brytyjskiej autorki Polly Stenham, to już od pierwszych minut wyczuwalna jest uniwersalność tej opowieści i w zasadzie nawet zagraniczne imiona nie przeszkadzają w wizualizacji, że cała sytuacja ma miejsce w Polsce. Takie rzeczy mogą dziać się wszędzie, zarówno u was, jak i u mnie, u naszych dalszych bądź bliższych krewnych, przyjaciół czy sąsiadów. W zderzeniu z nałogiem wiek, płeć ani status społeczny nie mają żadnego znaczenia. Uzależnienie nie bierze jeńców, taranując i niszcząc wszystko, co spotka na swojej drodze. Spektakl w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej dobrze to oddaje. Widzimy tutaj procesy manipulacji, okrutną grę na emocjach, gdzie w trakcie jednej minuty łatwo przejść od przesadnego okazywania miłości do wzajemnego oskarżania siebie nawzajem, wyzwisk oraz rękoczynów. Sytuacja, która wydaje się być bez wyjścia, destrukcyjna zarówno dla osoby uzależnionej, jak i jej rodziny.

"Cena władzy". Teatr Telewizji o wydarzeniach z grudnia 1970 roku i upadku GomułkiZobacz więcej

Widowisko Lipiec-Wróblewskiej nie pyta o przyczyny, nie szuka usprawiedliwienia, lecz skupia się na najtrudniejszym zadaniu, gdzie osoba chora musi zdać sobie sprawę z tego, że jest chora. Często jest to proces do którego dochodzi się latami, albo w ogóle on nie następuje. Bagatelizowanie problemu, ciągłe uciekanie od odpowiedzialności i trwanie w pogłębiającym się nałogu. Wszystko to zobaczymy na ekranie. W roli matki oglądamy świetną Romę Gąsiorowską, która zawsze sprawdza się w kreacjach wymagających ekstremalnej gry na emocjach, co już lata temu pokazał film "Ki" Leszka Dawida. Tutaj zostaje zestawiona z dwójką młodych aktorów; Daniel Namiotko (rocznik 1994) oraz Monika Frajczyk (rocznik 1990) nie bawią się w półśrodki, tylko wchodzą w swoje postaci na pełnej. Jest w nich tyle charyzmy, że potrafią zawłaszczyć ekran dla siebie. Wierzę w tych bohaterów, każde ich słowo, ruch, gest. Brawo.

"Tamta twarz" to nie materiał na przyjemny wieczór z Teatrem Telewizji, lecz wymagające widowisko, gdzie emocje buzują już od pierwszych minut, a w finale nastąpi pełna eksplozja, po której może już nie być czego zbierać. Zaryzykuję stwierdzenie, że temu spektaklowi bliżej do realizacji znanych z programu TEATROTEKA Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych niż klasycznych widowisk Teatru Telewizji TVP, a to krok w dobrą stronę. Dodajcie do tego ciekawy montaż oraz świetną oprawę muzyczną, co składa się na arcyciekawą premierę. Bardzo udany początek roku 2021 w Teatrze Telewizji.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 15 lutego 2021 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Lena (gość)

    Wreszcie naprawdę dobry spektakl- ciekawy temat i świetna gra aktorów.Brawo!

    16.02.2021 16:16
  • Awa (gość)

    Boże kto to dopuścił do emisji!!!!!!????

    16.02.2021 13:53
  • Marek (gość)

    To bylo okropne....

    16.02.2021 13:52
  • Gruzo (gość)

    Najniższa oglądalność w historii Teatru Telewizji.... Upadek Teatru

    16.02.2021 13:52

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×