"Taniec z gwiazdami 11". Edyta Zając czarnym koniem "Tańca z gwiazdami". Zobacz jej drogę po Kryształową Kulę!

Edyta Zając okazała się czarnym koniem 11. edycji "Dancing with the stars. Taniec z gwiazdami". Jej partnerem był debiutujący w programie Michał Bartkiewicz. Zobacz, jak wyglądała droga tej pary po Kryształową Kulę!

Multimedia

Edyta Zając wygrała "Taniec z gwiazdami"!

Wielki finał 11. edycji "Dancing with the stars. Taniec z gwiazdami" za nami. Wygrali Edyta Zając i Michał Bartkiewicz, choć pewnie nikt nie przewidywał takiego zakończenia w momencie rozpoczęcia programu wiosną 2020 roku. Ta edycja była wyjątkowa. Po dwóch pierwszych odcinkach została przerwana z powodu postępującej w Polsce epidemii koronawirusa. Program powrócił na antenę jesienią. Jak wyglądała droga zwycięzców do finału?

Julia Wieniawa zachwyciła swoimi tańcami w finale! Fani są zawiedzeni werdyktem! Powinna wygrać?Zobacz więcej

W pierwszym odcinku Edyta i Michał zatańczyli walca angielskiego. "Pięknie tańczycie. Nie jestem specjalistą, patrzę na ogół i mi się bardzo podobało!" - powiedział wtedy Andrzej Grabowski. Pozostali jurorzy nie byli już jednak aż tak zachwyceni występem pary i w sumie przyznali 18 punktów. Już drugi odcinek pokazał postęp, jaki wykonała Edyta. Samba to drugi taniec Edyty i Michała. "Posiadać piękne nogi to jedno, ale nauczyć się ich używać to naprawdę wielka sztuka. Egzamin zdałaś na piątkę" - oceniła tym razem Iwona Pavlović. Para otrzymał o 4 punkty więcej niż poprzednio.

Po przerwie spowodowanej zawieszeniem programu w związku z pandemią, Zając i Bartkiewicz zatańczyli tango i otrzymali pierwszą "dziesiątkę" - od Andrzeja Grabowskiego. Rumba z 4. odcinka zauroczyła Iwonę Pavlović, która stwierdziła: "Cokolwiek robicie, to wygląda tak pięknie, że nie można oderwać wzroku". Jury przyznało im wtedy 25 punktów. Później znowu było lepiej. Edyta i Michał zaprezentowali się w walcu wiedeńskim do utworu z filmu "365 dni" i dostali 27 punktów. Jive w kolejnym odcinku przyniósł im o jeden punkt mniej. Następne występy były bardzo emocjonalne - Edyta zatańczyła z bratem, a później zadedykowała swój taniec ukochanej babci. Ósmy odcinek to już pełnia szczęścia - tango z gościnnym udziałem Pawła Dudka, czyli Czadomena przyniosło komplet punktów! W półfinale para zaprezentowała się w foxtrocie i rumbie. Zobaczcie wszystkie wcielenia Edyty i Michała w naszej galerii!

Edyta Zając - kim jest?

Edyta Zając urodziła się 20 czerwca 1988 roku. Pracę jako modelka rozpoczęła w 2001 w agencji New Age. Pozowała dla polskich magazynów, reklamowała kolekcję Dawida Wolińskiego. W wieku osiemnastu lat trafiła do międzynarodowej agencji Next Management. Była twarzą wielu znanych marek modowych. W 2014 roku brała udział w konkursie Miss Polonia, a w 2016 roku wyszła za piłkarza Jakuba Rzeźniczaka. Brała udział w programie "Agent - Gwiazdy" w TVN. Jakiś czas temu przechodziła trudny czas w życiu prywatnym. Okazało się, że jej mąż dopuścił się zdrady. Do rozwodu doszło w sierpniu 2020 roku.

Agnieszka Kaczorowska oceniła finał "Tańca z w gwiazdami". Powiedziała, kto według niej powinien wygrać!Zobacz więcej

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Claudia (gość)

    Julia i Stefano nie musieli wygrać żeby było wiadomo, że byli najlepsi. Niestety wychodzi na to, że można w tym programie tańczyć za dobrze. Przykre to. Rzecz jasna gratuluję wygranej Edycie i Michałowi, bo osobom wysokim jest trudniej tańczyć i skoordynować ruchy, a jej się to nawet dość zgrabnie udaje, ale królami tej edycji dla mnie byli, są i będą Julia i Stefano. Edyta i Michał tańczyli dobrze, ale poza tangiem, nie czuło się, że to tańce finałowe. Ostatni walc ładny, ale dla mnie ta muzyka i tak już zawsze będzie się kojarzyć z freestylem Anety i Stefano. Widać ostatnio w tym pr. jakiś trend na zwycięstwa osób z zawodów nieartystycznych. Edycja 8 - dziennikarka, 9- sportsmanka, 10- kucharz, 11- modelka. Szkoda tylko, że kosztem rewelacyjnie tańczącej aktorki i wokalistki. Finalistka poprzedniego sezonu Basia nawet się do niej nie umywa poziomem tańca. W finałowej cha chy Jula i Stef oddali prawdziwe znaczenie słów Dirty Dancing. Choć Stef powiedział, że był w tym tańcu dla Julii jak Patric, a ona dla niego jak Baby to jednak Stefano był 1000 razy lepszy od Patrica. A Julia mimo wszystko zdecydowanie woli Stefano. To widać. :) Bawili się tańcem ze sobą. Nie mieli spięcia finałem. Był w nich luz. Stefano po zakończeniu edycji pisał o lekkości i wolności. I faktycznie w ich tańcu to było. Julia i Stefano tak się zgrali, że chwilami nawet mówili to samo w jednej chwili, albo wykonywali te same gesty. Zresztą nawet żegnając się z programem też pisali o nim podobnie. Julia też pisała o wolności w tańcu i o pięknie jakie rozbudza. Ta cha cha cha i nawiązanie do filmu było marzeniem Julii, a freestyle to marzenie Stefano. Niesamowita zmysłowość w tym freestylu. Piękna scenografia (troszkę jak z freestyla Ani Karczmarczyk, ale nie całkiem), cudnie dobrana muzyka (trochę Secret Garden jak we freestylu z Agatą Kuleszą), ale nie tylko. Było i tango (chyba też z tanga z Agatą), ale był jeszcze jeden utwór. Całość piękna. Te emocje na ich twarzach są powalające. Zresztą w każdym tańcu mają szeroki wachlarz wyrazu artystycznego. Mimika dostosowana w 100% do charakteru tańca (patrz finałowy jive- u Juliii super, a u Stefano to już w ogóle rewelka). Freestyle inspirowany odrobinę idolami tanecznymi Stefano czyli Allanem i Vibeke. Super, że pamięta o swoich tanecznych autorytetach. I tym bardziej nie rozumiem jak mężczyznę tak taktownego, empatycznego i kulturalnego można posądzać o nietaktowną wypowiedź, brak klasy i po prostu obrażać z powodu jednej rzeczy, którą powiedział, a której nadano inny wymiar niż miała w rzeczywistości. I pomyśleć, że jeszcze niedawno dziennikarz tego portalu tak życzliwie z nimi rozmawiał. A teraz jakby zmienili front, bo było nastawienie na Edytę. Przecież gdyby twórcy artykułu tego nie rozdmuchali do rozmiarów afery przeszłoby to bez echa (bo nawet ciężko to wyłapać) jak wiele wcześniejszych wypowiedzi około tego programu. Twórcom tego artykułu i osobom komentującym w sposób oczerniający powinno być wstyd. To drwiny oczerniać dżentelmana jakim jest Stefano. Należą mu się przeprosiny. Jak można tak obrzucać błotem tak wybitnego tancerza, który przecież na arenie międzynarodowej z dumą reprezentował Polskę gdy jeszcze tańczył turniejowo. Np. na Mistrzostwach Świata Latino Show Dance. Wobec kogo jak kogo, ale wobec Stefano nie spodziewałabym się tak niesłusznej oceny. I to dlaczego? Tylko dlatego, że coś mu się wymsknęło. Każdemu się zdarza. A zresztą kontekst tych słów był naprawdę zupełnie inny niż im przypisano. Więcej szacunku dla tancerza, który zdobył Mistrzostwo Europy dla Polski! Julia obrywa za to, że nie jest mimozą i ma swoje zdanie o okolicznościach finału i przy okazji Stefano dostaje rykoszetem całkiem niesłusznie. Przecież oni elegancko pogratulowali rywalom zaraz po ogłoszeniu wyników. I przecież Julia na czacie przed finałem sama zasugerowała żeby Kryształową Kulę podzielić na 4. A Stefano w pożegnalnym poście po zakończeniu edycji nie tylko podziękował Julii, ale też po raz kolejny pogratulował Edycie i Michałowi. Sama pamiętam dużo mniej odpowiednie zachowania przegranych. I to jeszcze na wizji. Choćby posępne miny Joanny Moro i Rafała Maseraka po przegranej czy też to jak Ania Wyszkoni i Jan Kliment nawet nie podeszli do rywali z którymi przegrali i to zwycięzcy podeszli, żeby ich uściskać. Emocje w takich sytuacjach biorą górę. To normalne. Tak więc w porównaniu do innych Julia i Stefano zachowali się bardzo poprawnie i właściwie. Od razu im pogratulowali i do nich podeszli. Z całym tym zamętem to wygląda tak jakby trzeba było kalkulować każde słowo. To spodoba się widzom, a to nie. Autentyczność nie jest ok. gdy nie wpisuje się w standardy masowej widowni. Ok jest dziewczyna zdolna, delikatna i neutralna, a zdolna i przy tym przebojowa i wyrazista już nie. To żenujące, że ludzie nie potrafią często docenić osób wybijających się ponad przeciętność. Czego by nie zrobili i tak będzie źle. Pojawił się nawet komentarz do wywiadu w Kulisach TzG. Że niby był nieelegancki, bo coś tam przegryzali. To oczywiste, że po finale był poczęstunek, a oni przed startem odcinka pewnie nic nie jedli. Potem już mogli więc co w tym jest nie tak. Tak właściwie to realizatorzy tego materiału nie pomyśleli i zachowali się nieelegancko. Mogli przecież chwilę poczekać i dać im przełknąć. A tak dano czepialskim kolejny powód do nieuzasadnionej krytyki. Zresztą nie raz udowadniano, że Kulisy mają luźniejszy charakter, taki kameralny i półprywatny. Nie raz były tam zabawne sytuacje i to była kolejna z nich. Nic wielkiego. A tymczasem robi się z tego kolejne halo i wielki nietakt wynikły przecież niezamierzenie. Z pewnością Julia ma swoje wady (jak każdy) i gdyby była bardziej stonowana to może lepiej by na tym wyszła, ale czemu miała udawać kogoś kim nie jest i być nienaturalna. Jej impulsywność wynika z wieku. Jest przecież jeszcze bardzo młoda. Trochę więcej wyrozumiałości. :) Wydaje się, że o wyniku nie zdecydowały okoliczności około programowe, ale raczej tendencja ludzi do wspierania słabszego niż tego kto dobrze sobie radzi. Szkoda, że Julia nie wygrała też dlatego, że planowała oddać wygraną na cel charytatywny. Tyle tylko, że o tym głośno nie mówiła. A przede wszystkim ogromna szkoda, że nie wygrał po prostu najlepszy taniec. W swojej naiwności wciąż na to liczyłam. No nic. I tak ogromnie gratuluję Julii i Stefano. Julia to fajna, uzdolniona tanecznie dziewczyna, a Stefano to mistrz nad mistrzami i jeden z najbardziej naturalnych, pokornych i porządnych ludzi w show biznesie. Julia powiedziała, że nie spotkała dotąd osoby z aż tak czystymi intencjami. I Stefano faktycznie taki jest. Niczego nie udaje, nie gra. Jest prawdziwy.

    26.10.2020 14:22
  • Liliana (gość)

    Julia i Stefano mają absolutne prawo czuć się zawiedzeni werdyktem. Julia chyba nawet lepiej tańczy niż śpiewa i gra. A Stefano jako profesjonalista z wieloletnim doświadczeniem ma prawo odczuwać niedosyt wiedząc jaką dobrą tanecznie parę stworzyli. Zarzuty o niumiejętność pogodzenia się z 2 miejscem są straszne. Gdyby wygrała Julia pisano by, że ustawka. A jak nie wygrała to trzeba jej sprawić przykrość inaczej. Okropne to. Julia i Stefano lubią się i szanują z Edytą i Michałem. Oni absolutnie nie umniejszyli wygranej Edyty i Michała. Powiedzieli jedynie, co jest prawdą, że w kontekście tego co obecnie dzieje się na świecie i w Polsce, telewizyjne show schodzi na drugi plan. Gdzie niby Stefano powiedział to co jest w tytule filmiku z yt? Stefano jest taktowny i kulturalny. Nawet jeśli coś tam rzucił między wierszami to nie było to bezpośrednio do Edyty. Jeśli już to chodziło mu pewnie raczej o to, że teraz ludzi zajmują dużo istotniejsze kwestie niż wyniki programu rozrywkowego. I w tym kontekście ludzie mogą szybko o tym finale zapomnieć. Po co zaraz takie wyolbrzymianie i niesłuszne ataki. Tę spiralę niechęci napędzają same plotkarskie media. I niestety to żałosne, że ludzie wyrabiają sobie opinię o innych na podstawie takich doniesień. Np. jednego tytułu napisanego tak żeby była klikalność czy wypowiedzi wyrwanej z kontekstu, albo będącej skrótem myślowym. Mam nadzieję, że ludzie szybko zapomną o takich pseudo artykułach i będą pamiętać tylko przepiękny taniec Julii i Stefano.

    26.10.2020 11:01
  • Basia (gość)

    Obie pary pięknie tańczyły Edyta z gracją i elegancją jednak Julia ma to coś luz i seksapil i uważam że to była taneczna poezja

    26.10.2020 08:32
  • Claudia (gość)

    Najładniejszy finał od kilku edycji. Ostatni taki to edycja 20. (7 w Polsacie) choć wtedy też nie do końca zgadzałam się z werdyktem. Edyta jak na modelkę tańczy naprawdę dobrze. Jej długie nogi i ręce ładnie wyglądają w tańcu. Od dłuższego czasu była też w czołówce najlepszych par sezonu. Tylko czy to naprawdę pełne zwycięstwo skoro ta edycja została skrócona, trzy pary się wycofały, jedna odpadła po przymusowej zmianie partnera, a jedna wróciła i odpadła po długiej przerwie. Gdyby wszystko przebiegało standardowo wynik mógłby być zupełnie inny. Dodatkowo wczoraj wyszło kilka schematów, które pokazują dość grubymi nićmi szyte faworyzowanie Edyty. Po pierwsze nie pokazywano tabeli z notami jury. Co z tego, że jury w finale ma tylko głos doradczy. Może gdyby pokazywano tę tabelę to wtedy Krzysztof Ibisz nie strzeliłby takiego babola. Powiedział, że punktowo prowadzi Julia podczas gdy był remis. Może warto rozważyć zmianę prowadzącego skoro aktualny bywa rozkojarzony i często się myli. No chyba, że o zgrozo, było to celowe czyli - nie pokażmy tabeli punktowej i wmówmy ludziom, którym punktacja mogła umknąć, że Julię oceniono wyżej i wtedy ludzie zagłosują na Edytę. Po drugie pokazywanie wyników procentowych zawsze dziwnie wpływa na wynik. Bo ludzie przestają głosować na podstawie odczuć po obejrzanym tańcu, a zaczynają głosować jakby na przekór. Przecież po pierwszej rundzie prowadziła Julia. Potem pokazano wyniki cząstkowe i nagle wszystko się odwróciło. Jakieś to dziwne, bo przecież Julia ma wielu fanów. A i ilość wyświetleń wczorajszych występów na yt wskazuje na wynik odwrotny do ogłoszonego. Poza tym skoro już pokazywano te wyniki to trzeba było je pokazywać po każdej rundzie, a nie tylko wtedy gdy realizatorom się zachciało. Po trzecie najczęściej wygrywa para, która tańczy jako druga i w efekcie to jej taniec jest ostatnim w programie. Patrząc po nr par powinna zacząć Edyta (nr 7) a potem Julia (nr 8). Dodatkowo lepiej jest gdy showdance/freestyle (w tym programie chyba nazwy stosowane zamiennie) jest ostatnią turą tańców. Po czwarte między wierszami wczoraj więcej uwagi poświęcano Edycie (wspominanie babci i to nie raz), takie granie na emocjach. Nie mówiąc już o tym, że wyczekano do finału i wtedy w filmiku ckliwa historyjka o nieudanym związku i trudach rozwodu. Że też ludzie wciąż w to wchodzą... Po piąte klątwa Michała Malitowskiego. Klątwa, która tak naprawdę klątwą nie jest. Jest to raczej wynik podejścia jurora-trenera do zadania. Michał nie popuszcza i ma wobec par wymagania jak wobec zawodowców. Przecież mógł wybrać Julii sambę, ale nie, bo chciał żeby czegoś się nauczyła i się przemogła. I mu się udało. Poza tym Michał nie pierwszy raz pracował ze Stefano. Chyba lubi pracować ze Stefem. Przy tym nie dał im za ten taniec 10 tylko 9, bo nie chciał 10 przyznawać jakby sobie. Doceniam uczciwość. Niestety Pani Iwona Pavlović już tak nie robi. Dziwnym trafem zawsze na taniec do pracy z parą wybiera to samo czyli tango. Pewnie sama je najbardziej lubi. I Edycie też dobrze ono szło więc to dla niej żadne wyzwanie. No i potem przyznała im za nie 10 pkt. więc też jakby sobie. A mogła być solidarna z Michałem i też dać 9, bo mimo tańca było tam też sporo bajerów, w tym tych około tanecznych. Szkoda, że para trenowana przez Michała nie wygrała, bo byłoby to też miłe docenienie go, zwłaszcza po jego przejściach. Uwielbiam w Michale to, że na niego nie da się wpłynąć i czy to finał czy nie finał nie ocenia kierując się emocjami. I dał Edycie 9 za freestyle. Wskazał tym, który był lepszy. U Edyty i Michała w choreografiach było za dużo podnoszeń. U Julii i Stefano te układy były bardziej zbliżone do turniejowych czyli przede wszystkim masa kroków i praca na parkiecie. Pani Iwona co prawda po jednym z wczorajszych tańców Julki powiedziała, że powinna wygrać, ale już notami tego nie pokazała. A może gdyby bardziej zróżnicowała swoją punktację wynik byłby inny. Najpierw słodziła ile się dało Edycie, a potem w wywiadzie po programie twierdziła, że mimo wszystko powinna wygrać Julia. No i jeszcze pewien szczegół. Podczas występu Sylwii Grzeszczak pokazywano pary w kolejności w jakiej odpadały. I tam Julię pokazano jako drugą, a Edytę jako pierwszą. Jakby takie działanie podprogowe. Nie mam nic do Edyty i Michała- są sympatyczni, naturalni i zdolni. Te zastrzeżenia są raczej do produkcji. Nie miałabym nic przeciwko gdyby w tej dziwnej edycji finalnie był remis i dwie Kryształowe Kule. :) Ale też nie miałabym nic przeciwko gdyby program ułożono pod zwycięstwo Julii. A to dlatego, że tańczy niesamowicie. Liczyłam też na zwycięstwo Stefano. Z racji jubileuszu 15 lat TzG powinien wygrać tancerz związany z programem od lat. A tymczasem o samym tym jubileuszu przez całą edycje padło tyle ile udało się powiedzieć gdzieś tak przy okazji Rafałowi i Stefano. Szkoda.

    24.10.2020 14:02

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×