"Terytorium wroga". Pełna napięcia wojenna przygoda [RECENZJA]

Ta laurka dla francuskich sił specjalnych ocieka patriotyzmem bardziej niż wojenne filmy amerykańskie, z takim choćby Gibsonem czy Cage’em.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Oglądałam kiedyś rosyjski film o wojnie w Czeczenii. Film, wzorowany na amatorskim zapisie z kamery towarzyszącej żołnierzom, przywiózł znajomy z jednej z republik byłego ZSRR, obraz poza granicami dawnego imperium był nieznany. Rosyjscy dobrzy wojacy walczyli tam ze złymi Czeczenami, którzy jeńców przybijali do krzyży, mordowali kobiety i dzieci, obraz ociekał krwią, a spod gąsienic czołgów wylatywały flaki miażdżonych wrogów (co z detalami pokazano). Propaganda tak nachalna i prymitywna, że twórcy nazistowskiej agitki „Żyd Sus” załamaliby ręce. Ale, jak opowiadał znajomy, ta propaganda działała – przeciętni Rosjanie karmieni takimi obrazami przez telewizję i kolejne ekipy filmowe, uważali Czeczenów za krwiożercze demony, a to, co obejrzeli w owym filmie – za czystą prawdę… W filmie Stéphane’a Rybojada mamy podobną sytuację, na szczęście we francuskim obrazie niebagatelną rolę spełniają wątki przygodowe, które rozładowują nieco żenujące propagandowe grepsy.

Głównymi bohaterami jest grupka francuskich komandosów, którzy wyruszają do Afganistanu, aby odbić z rąk talibów uprowadzoną dziennikarkę. Misja okazuje się rzecz jasna bardzo trudna i niebezpieczna. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o akcję.

Komandosi są w tym filmie męscy, przystojni i wspaniali, talibowie jak jeden mąż to oślizłe kanalie bez honoru, a tubylcy cieszą się jak dzieci na widok zachodnich żołnierzy i starają się pomagać im, jak mogą. Do tego dochodzą pełne frazesów dialogi o pokoju, wojnie, honorze i przyjaźni.

Kto jednak potraktuje film jak przygodę, a sferę polityczną zostawi na boku (film i tak mniej ocieka owym irytującym patriotyzmem niż wojenne filmy amerykańskie z takim choćby Gibsonem czy Cage’em ), ten znajdzie w nim bardzo wartką akcję, a co istotne nieustanne napięcie! Poza tym dynamiczne, świetnie nakręcone sceny batalistyczne (czuwała nad nimi francuska armia, która użyczyła ekipie sprzęt) oraz, co nie tak często się zdarza, zindywidualizowane sylwetki bohaterów, co sprawia, że ani nam się nie mylą, ani nie są nam obojętni. Dla kogoś zaś, kto nie ma dla nich sympatii, nieco pokrętną pociechą niech będzie fakt, że giną równie widowiskowo, jak walczą. Nie zawodzi też ciekawa, surowa scenografia Dżibuti i Tadżykistanu.

Beata Cielecka

"Terytorium wroga" w tv. Sprawdź datę emisji!

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×