Trudne czasy dla pracownika

Światowy kryzys doprowadził do skurczenia się rynku pracy. Jak dziś w niektórych gałęziach gospodarki zdobyć, a szczególnie utrzymać miejsce pracy? Naukowcy wskazują, jak to osiągnąć, ale też jakie są tego koszty.

Multimedia

Na światowym rynku pracy nie jest najlepiej. Krach w bankowości zatrząsł największymi koncernami świata prowadząc do ograniczenia produkcji i handlu, a w konsekwencji do zmniejszenia ilości miejsc pracy. Ta sytuacja najmocniej uderza w największą grupę zatrudnionych - szeregowych pracowników i personel kierowniczy niższego szczebla.

Silny uścisk dłoni pomaga w zdobyciu pracy

Naukowcy to badają, a ich ustalenia są często zaskakujące. Zespół naukowców z uniwersytetu stanowego w Iowa opublikował w połowie lutego 2009 r. wyniki swych badań nad wpływem uścisku dłoni na otrzymanie pracy.

Amerykańscy badacze wykazali, że w przypadku osób ubiegających się o pracę, te z nich, które potencjalnemu pracodawcy potrafią silnie i w zdecydowany sposób uścisnąć rękę, mają największe szanse na zatrudnienie.

Wg ustaleń ekspertów ze State University of Iowa ludzie, którzy przy powitaniu demonstrują silny uścisk dłoni są oceniani jako osoby przyjazne, towarzyskie i gotowe podjąć wyzwania.

  • Niestety, osoby, których uścisk dłoni jest słaby, uważane są za nieśmiałe i neurotyczne, za takie, które mogą nie podołać większym obciążeniom - wyjaśnia dr Timothy Dodd, kierujący tymi badaniami.

Co istotne, w każdym razie w realiach amerykańskiego rynku pracy, mocny uścisk dłoni działa tak samo korzystnie, bez względu na to, czy o pracę stara się mężczyzna, czy kobieta.

Awans i podwyżki

Gdy już pracę mamy, dla wielu z nas ważny jest awans i podwyżki uposażeń. Po pierwsze więc, trzeba zostać uznanym za dobrego pracownika. Jak wykazały badania zespołu brytyjskich psychologów, najlepszy pracownik to ten, który z zasady podejmuje trafne, a więc szybkie decyzje - obydwa te czynniki są ściśle związane.

Jak dowodzą analizy ekspertów, im szybciej podejmuje się decyzje, tym rzadziej są one błędne. Po drugie, według ustaleń amerykańskich naukowców z uniwersytetu w San Jose, szansę na awans, a co za tym idzie i na wyższe zarobki, zwiększa towarzyskie picie alkoholu z współpracownikami.

Badania te wykazały, że osoby, które piją w towarzystwie, zarabiają ok. 14 proc. więcej niż pijący samotnie lub abstynenci. Eksperci tłumaczą wpływ wspólnego picia na wspinanie się po zawodowej drabinie tym, że osoby pijające ze współpracownikami posiadają lub rozwijają określone cechy.

Łatwiej się komunikują z innymi, mają bardziej rozwinięte nawyki społeczne i więcej znajomych. Dotyczy to wszystkich warstw społecznych, jednak pozytywne skutki picie przynosi wyłącznie, gdy zachowuje się w nim umiar. Odkryty przez Amerykanów związek sukcesu z towarzyskim piciem nie dotyczy alkoholików.

Nic jednak za darmo. Naukowcy ustalili jakie koszty ponosi pracownik w wyniku wytężonej pracy w trudnych psychologicznie warunkach. Bo za sukces w miejscu pracy można słono zapłacić.

Pracoholizm

Badania dr Randy'ego Hodsona, wykładowcy socjologii na Ohio State University wykazują, że najwyżej w danym miejscu opłacani pracownicy wykazują szczególną skłonność do pracoholizmu. Pozytywami są korzyści materialne i bogatsze życie towarzyskie, jednak pracoholizm jest nieuchronny - zapewnia dr Hodson.

Dowodzi tego analiza ponad stu prac sporządzonych przez innych naukowców, a poświęconych zachowaniom pracowników w rozmaitych środowiskach. Okazuje się, że przedstawiona zasada dotyczy zarówno pakowaczy mięsa i taksówkarzy, jak też lekarzy i prawników.

Praca dla tych ludzi staje się tak atrakcyjna, że skutkuje pracoholizmem - konkuruje z domem i życiem rodzinnym, prowadząc do utraty więzi rodzinnych i rozwodów. Tendencja ta dotyczy nie tylko USA, bo podobne wyniki uzyskali brytyjscy eksperci analizujący sytuację na rynku pracy w krajach Unii Europejskiej.

Gdy w pracy panuje zawiść

Naukowcy przeanalizowali jeszcze jeden aspekt skutków sukcesu w pracy - ludzką zawiść. W połowie lutego 2009 r. magazyn naukowy Science opublikował wyniki badań zespołu japońskich uczonych nad występowaniem takich uczuć, jak zazdrość o czyjś sukces oraz radość z czyjegoś niepowodzenia.

Grupa naukowców z japońskiego Narodowego Instytutu Nauk Radiologicznych, kierowana przez dr Hidehiko Takahashi'ego przeanalizowała pracę mózgu dużej grupy ochotników, dochodząc do zaskakujących ustaleń.

Mianowicie, zazdrość jest przez ludzki mózg traktowana jak fizyczny ból, za to radość odczuwana w wyniku czyjegoś niepowodzenia wywołuje impulsy w tzw. centrach nagrody. Co istotne, najsilniejsze przyjemne doznania powstają, gdy niepowodzenie dotyka osobę na podobnym do naszego stanowisku, czyli rywala w miejscu pracy lub, w przypadku studentów, na uczelni.

Stres w pracy

Są też daleko groźniejsze efekty ciężkiej pracy. Wg badań przeprowadzonych przez ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ponad 400 mln ludzi na świecie cierpi dziś na zaburzenia psychiczne, których główną przyczyną jest stres wywołany w miejscu pracy.

Taką przyczynę większości załamań nerwowych i wielu chorób psychicznych wskazują też analizy przeprowadzone przez Międzynarodową Organizację Pracy.

Co istotne, raport brytyjskiej organizacji pozarządowej Mind wykazał, że pracownicy są świadomi, jakie skutki dla ich psychiki niesie ciężka praca. Sondaże przeprowadzono wśród ponad 50 tys. osób zatrudnionych w Wielkiej Brytanii. Aż 61 proc. osób pracujących uważa, że to właśnie stres w miejscu pracy jest przyczyną załań nerwowych, stanów lękowych i depresji.

Syndrom karoshi

Ekstremalnie sprawa ta wygląda w Japonii, gdzie na skutek przepracowania w ostatnich latach umiera od 150 do 200 osób rocznie. Są to przypadki chorób, takich jak zawał lub wylew, ale też i samobójstw, w których oficjalnie potwierdzono związek między nadmiarem pracy, a śmiercią.

Rzeczywista liczba zgonów z przepracowania nie jest znana, eksperci zakładają jednak, że jest ona znacznie wyższa od oficjalnych statystyk.

Wg specjalistów, syndrom karoshi, czyli śmierci z przepracowania, to efekt uboczny japońskiego cudu gospodarczego, zjawisko, które - niestety - rozpowszechnia się też w krajach Zachodu.

Obecnie w 1/3 wielkich japońskich przedsiębiorstw pracownicy przepracowują ponad 100 godzin nadliczbowych miesięcznie. Najwięksi pracusie mają na koncie nawet 160 nadliczbowych godzin w miesiącu. Wynika to z nadmiaru narzuconych przez pracodawców obowiązków, którym nie można podołać w ciągu 8 godzin pracy.

Uczeni podkreślają, że już wkrótce wszystkie kraje odczują uboczne konsekwencja światowego kryzysu ekonomicznego. Mianowicie przytoczona wyżej liczba osób, które ucierpiały psychicznie na skutek pracy lub jej braku, wzrośnie w znacznym stopniu.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×