"W domu". Małgorzata Szumowska i Michał Englert o swoim filmie dla HBO Polska. Żałują, że "Córka boga" miała premierę bezpośrednio na Netflix? [WYWIAD]

Na platformę HBO GO niedawno trafił filmowy projekt "W domu", w którym polscy twórcy - związani z kinem, teatrem czy operą - postanowili przedstawić swoje spojrzenie na życie w dobie COVID-19. W ramach cyklu swój film pt. "Chłopiec z widokiem" przedstawili Małgorzata Szumowska oraz Michał Englert. Zobaczcie, co nam powiedzieli o swojej produkcji!

Multimedia

MAŁGORZATA SZUMOWSKA I MICHAŁ ENGLERT OPOWIADAJĄ O FILMIE "CHŁOPIEC Z OKNEM" ZREALIZOWANYM DLA PROJEKTU "W DOMU" HBO POLSKA

"Chłopiec z widokiem" to oficjalny debiut reżyserskiego duetu Małgorzata Szumowska i Michał Englert. Co prawda wspólnie pracują od lat, ale etiuda zrealizowana dla projektu "W domu" to pierwsza produkcja, którą oficjalnie wspólnie reżyserują.

Pierwsza myśl… ograniczenie, również w polu widzenia. Siedząc w domu, widzimy tylko pewien wąski wycinek rzeczywistości, chcielibyśmy zobaczyć więcej. - tak anonsują swój film Szumowska i Englert. Co jeszcze powiedzieli o swoim krótkim metrażu? Planują dalej wspólnie reżyserować? Są zadowoleni, że ich "Córka boga" trafiła bezpośrednio na Netflix i nie miała premiery kinowej? Sprawdźcie nasz wywiad!

Osadzony w wirtualnej przestrzeni Krzysztof Garbaczewski opowiada o swoim filmie dla HBO Polska. VR to przyszłość kina i teatru?Zobacz więcej

Czym dla was, jako filmowców, był lockdown? Pytam zarówno o stronę prywatną, gdzie zapewne większość waszych planów musiała ulec drastycznej zmianie, jak i artystyczną, gdzie paradoksalnie lockdown mógł stać się inspiracją. Jak to wyglądało?
Szumowska: Myślę, że podobnie jak w przypadku w większości. Na początku był pewien niepokój, atak paniki i zastanawianie się, co teraz będzie, aż do takiego uspokojenia. Mi to wszystko wyszło na dobre. Oczywiście, byłam w komfortowej sytuacji w porównaniu z ludźmi, którzy gwałtownie potracili pracę. Byłam w uprzywilejowanej sytuacji, chociaż też były pewne zawirowania, a projekt HBO "W domu" okazał się swoistym darem z niebios, bo zaczęły się pewne dziwne rzeczy, a niektóre instytucje stały się z dnia na dzień niewypłacalne. To nie jest tak, że ta sytuacja nie wpłynęła na filmowców, bo oczywiście wpłynęła. Potem projekt HBO stał się światełkiem w tunelu i następnie wszystko zaczęło się jakoś normować, a równocześnie człowiek miał czas na poukładanie sobie w głowie pewnych rzeczy. I chodzi mi tutaj też o kwestie zawodowe; można było się zastanowić, co się chce dalej robić i co jest ważne.

Opowiedzcie o swoim filmie, który zrealizowaliście w ramach projektu HBO - "W domu". Co to jest za produkcja?
Englert: Moment zatrzymania sprzyja refleksji. Wydało nam się to wszystko na tyle inspirujące, że mniej istotne dla nas było linearne, fabularne opowiadanie w krótkiej formie i nie kładzenie akcentu na to, jak interesujące jest nasze życie codzienne, tylko chcieliśmy potraktować to szerzej i bardziej refleksyjnie. Do tego chcieliśmy całość zrealizować w sposób, jaki lubimy najbardziej, czyli nienachalny i wizualny. Taki, który daje odbiorcy szansę na własne skojarzenia oraz refleksje.

Szumowska: Nie jest to dosłowna wypowiedź, tylko taka wypowiedź, w jakim stanie się znajdujesz. Ja ten czas spędziłam na Mazurach, a Michał czasem mnie odwiedzał. Człowiek uciekał od tego betonu i czterech ścian, przyroda stawała się objawieniem, chociaż wtedy budziła się wiosna i dopiero rodziło się wszystko do życia, ale to też było na swój sposób wzruszające, że mogliśmy to obserwować, w dodatku mając z tyłu głowy myśl, że ona przecież też jest zagrożona pandemią. W naszym filmie jest postać młodego człowieka nudzącego się w domu, który finalnie okazuje się otwarty na nową sytuację i ma też swoją wrażliwość, dzięki której patrzy na przyrodę innymi oczami.

Właśnie, to jest chyba najbardziej fascynujące w waszym filmie. On trwa lekko ponad 5 minut, a tak naprawdę interpretacyjnie można spojrzeć na niego z różnych stron. Z jednej jest to historia młodego człowieka, który musi dostosować się do nowej rzeczywistości, w której jest zamknięty, a z drugiej - jak już wspomnieliście - jest to opowieść o przyrodzie, dla której pandemia praktycznie okazuje się zbawienna, bo pozbawia ją niszczycielskiego wpływu człowieka.
Szumowska: Dokładnie tak, ona jest taka wolna, taki był zamysł. Ale też jest pomysł, że chłopak jest oddzielony od przyrody oknem, co oznacza, że nie jest jej częścią, a to okno działa trochę jak maseczka, swoista szyba, którą się odgradzamy. Pomysł był prosty - chłopiec z oknem. To też odwołanie do tradycji kina, jak ludzie z szafą, człowiek z kamerą, rodzaj takiej symboliki.

To jest pierwsza produkcja, którą oficjalnie sygnujecie jako duet reżyserski. Czy miało to jakiś wpływ na pracę? Co to właściwie zmienia?
Szumowska: W naszym wypadku to zmienia chyba niewiele, ale po prostu postanowiliśmy sygnować swoje kolejne prace jako duet, bo wydaje nam się, że jesteśmy w takim momencie, że możemy wykształtować sobie jakąś markę w świecie. Robimy coś razem. Na tym etapie współpracy, gdy zbliżamy się - mam nadzieję - do połowy życia, warto coś takiego zrobić. Zwłaszcza w tym natłoku, który obserwuję, bo osobiście jestem zmęczona tymi wszystkimi produkcjami, które zalewają nas zewsząd. Podczas pandemii filmy i seriale były wszędzie. Myślę, że będzie więcej takich ludzi. Skoro tak dobrze nam się współpracuje, to czemu nie zacząć wszystkiego jakby od nowa? Chcemy dalej robić ważne rzeczy. Taki nowy start.

Na HBO trafi polska wersja antologii filmów o pandemii koronawirusa! Co zdradza nam zwiastun?Zobacz więcej

Pytanie chyba bardziej do Michała. Opowiedz mi o kluczu kolorystycznym tej etiudy, bo gdy ją oglądałem, to miałem wrażenie, że celowo przesączyliście rzeczywistość przez instagramowe filtry. Taka trochę wyobrażona rzeczywistość, oczywiście do tego najbardziej kluczowego momentu w filmie.
Englert: Nie budowałbym tu jakiejś specjalnej filozofii koloru na potrzeby tego krótkiego filmu, bo gdybyśmy mieli teraz zastanawiać się z czym żółty bądź zielony, kojarzy się kulturowo, to tych kilka minut by nam nie starczyło. Natomiast jak zawsze podeszliśmy do rzeczywistości intuicyjnie, coś nas atawistycznie zachwycało albo nie. Przez pandemię stało się coś takiego, że wszystkie raporty ekologiczne określiły, że powietrze stało się bardziej przejrzyste,śpiew ptaków bardziej słyszalny, a ta percepcja na Mazurach jest jeszcze bardziej wyostrzona, więc intensywne zielenie, brązy, jakieś niebieskości są bardziej intensywne, dlatego to staraliśmy się umieścić. Nie myślałem o tym, jak któryś z dziennikarzy powiedział, "instagramowo".

Szumowska: Ale rzeczywiście coś jest na rzeczy i to może trochę tak wyglądać. Przez te dość wyraźne pomysły graficzne można mieć takie odczucia. Może to też trochę w naszej podświadomości tak wygląda? Michał Instagrama jeszcze nie prowadzi, ja dopiero zaczęłam i jest to dla mnie novum.

Englert: Ja bym trochę odwrócił narrację, bo wielu młodym ludziom wydaje się, że to takie instagramowe kolory, a dla nas tak naprawdę wystarczy wrócić do filmów Tarkowskiego, gdzie ze względu na technologię i niedoskonałą taśmę filmową, te wszystkie wspaniałe rzeczy bardzo malarskie wychodziły i wyznaczyły kierunek do dziś.

Nie sposób was nie zapytać o "Córkę boga", bo niedawno pojawiła się na Netflix. Nie żałujcie, że nie trafiła do kin? Chociaż może to mieć też swoje plusy, bo na Netflix miało szansę zobaczyć ją więcej osób niż w kinach.

Szumowska: "Córka boga" dobrze się ma. Mówiąc krótko: miała większą publiczność. Teraz jest w Stanach w zestawieniu najlepszych horrorów tego roku, bodaj na 10 miejscu. W innym rankingu znajduje się w zestawieniu najlepszych filmów w ogóle. Więc mówiąc szczerze, nie jest źle. Właściwie chyba dotarła do większej ilości widzów, niż gdyby była puszczona w niszowym kinie w Los Angeles czy w Nowym Jorku, więc tutaj paradoksalnie wyszło na plus. W Polsce zainteresowanie filmem chyba jest mniejsze, ale to też pokazuje - i co jest bardzo ciekawe - że to po prostu jest amerykański film. Amerykański rynek interesuje się tym filmem, polski rynek interesuje się nim znacznie mniej, bo to nie jest ani Marvel, ani komedia "Trolle", ani nie jest to film z polskimi gwiazdami. To bardzo pokazuje, jak ten polski kontent tutaj jest w Polsce ważny. To, że "Córka boga" nie wzbudziła u nas aż takiego zainteresowania jest chyba naturalne i nie boleję nad tym. Zrobiliśmy niedawno polski film, będzie miał niedługo premierę, więc będzie miał też zainteresowanie.

Rozmawiał Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×