Wojciech Mecwaldowski: Miło pracować z ludźmi, którzy mają pasję [WYWIAD]

Już 15 lutego wystartuje nowy serial telewizji TVN pt. „Druga szansa”. W obsadzie produkcji znalazł się Wojciech Mecwaldowski, świetny aktor, który stworzył doskonale i przejmujące kreacje m.in. w filmach „Dziewczyna z szafy” Bodo Koxa czy „11 minut” Jerzego Skolimowskiego. Z aktorem krótko porozmawialiśmy o jego ostatnich dokonaniach oraz nadchodzących produkcjach.

Multimedia

Wojciech Mecwaldowski urodził się w 1980 roku. Na dużym ekranie debiutował małą rolą w 2002 roku w "Dniu świra" Marka Koterskiego. Dwa lata później ukończył studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego we Wrocławiu. W filmografii Wojciecha Mecwaldowskiego można znaleźć zarówno filmy niezależne (m.in. wyborne "Nie panikuj" Bodo Koxa, "Piotrek Trzynastego" Piotra Matwiejczyka czy "Rzeźnia numer 1" Dominika Matwiejczyka), filmy komercyjne (m.in. "Testosteron" Andrzeja Saramonowicza i Tomasza Koneckiego czy "Last Minute" Patryka Vegi), etiudy studenckie (m.in. "Noc życia" Antoniego Królikowskiego czy "Mocna kawa wcale nie jest taka zła" Aleksandra Pietrzaka) oraz hitowe seriale (m.in. świetne "Usta Usta" czy "Lekarze"). W 2015 roku Wojciecha Mecwaldowskiego można było podziwiać w kinie w filmach "11 minut" oraz "Klub Włóczykijów", a telewizji w serialu HBO pt. "Pakt".

Jeżeli Pan może, to proszę uchylić rąbka tajemnicy na temat swojej roli w serialu „Druga szansa”.
Przepraszam ale nie mogę jak to bywa przed emisją za wiele mówić, mam zabronione. Mogę powiedzieć tyle, że moja postać to nad kochający mąż i ojciec. Człowiek który by chciałby jak najlepiej ale nie jest się w stanie mieć wszystkiego dlatego jego życie jest dość skomplikowane, powiedział bym nawet bardzo skomplikowane. Jestem zaszczycony, że pracuję z Mają Ostaszewską, która gra moją małżonkę i cieszę się, że znowu biorę udział w czymś, co będzie wartościowe i dobre.

Jak wspomina Pan współpracę z Jerzym Skolimowskim przy „11 minutach”?
Mam same bardzo dobre wspomnienia związane z tą produkcją. To był wielki zaszczyt pracować z tak wybitnym reżyserem oraz wziąć udział w filmie, który mówi o czymś ważnym i zostaje w Tobie na długo po wyjściu z kina. Cieszę się również, że „11 minut” odniosło sukces zagranicą i że to polski kandydat do Oscara. Wspaniała przygoda.

W dodatku teraz pojawił się w dystrybucji w amerykańskich kinach.
Tak, mają być pokazy. Niedługo lecę tam nawet na jeden z nich.

Zagrał Pan w serialu „Pakt”. Czy można spodziewać się kontynuacji tej produkcji? Norweski oryginał doczekał się drugiego sezonu.
Nie wiem, naprawdę. Zresztą to pytanie do produkcji, a nie do mnie. Mam nadzieję, że tak bo to serial robiony na wysokim poziomie, a praca z Marcinem Dorocińskim jest zawsze świetnym wyzwaniem.

Planuje Pan teraz nowe produkcje?
Jestem w dwóch nowych projektach, ale nie wolno mi na razie o tym mówić.

Nawet o „Gwiazdach” Jana Kidawy-Błońskiego?
Ten projekt skończyliśmy już dawno, miałem na myśli filmy, w których dopiero będę brał udział. „Gwiazdy” Kidawy-Błońskiego w tym roku powinny pojawić się w kinach i to naprawdę niezła petarda. Dosyć duże przedsięwzięcie, duża produkcja, wspaniali aktorzy, a do tego Jan Kidawa-Błoński, więc mam nadzieję, że będzie świetne kino.

W kogo będzie się Pan wcielał w tym filmie?
Gram człowieka, który musi upilnować polską reprezentację piłki nożnej nie tylko na wyjazdach, ale również w kraju. Oznacza to, że nie jestem zbytnio lubiany oraz przekraczam pewne granice człowieczeństwa, które powinny być zachowane, ale nie są. Wiadomo, w tamtych czasach (akcja filmu rozgrywa się w latach 60. i 70. ubiegłego wieku – przyp. red.) musiałeś robić pewne rzeczy, bo ktoś ci kazał i nie miałeś swojego własnego zdania, więc gram taką państwową marionetkę, łasą na piękno Kobiet i pieniądze.

Bardzo charakterystyczna rola.
No taki kawał... nie będę kończył (śmiech).

Jako, że brał Pan udział w drugim sezonie serialu „Pitbull”, to jestem ciekawy, jakie Pan ma oczekiwania – jako widz – od nowego filmu Patryka Vegi?
To bardzo stare dzieje! Patryk Vega jest jednym z najlepszych reżyserów z jakim pracowałem i to bez dwóch zdań. To twórca, który wymaga od aktora, żeby dał postać, a nie był sobą. Współpracę z Patrykiem wspominam bardzo miło, a spotkaliśmy się przy czterech czy pięciu projektach. Nie chcę słodzić Patrykowi, ale on nie robi kina akcji w złym tonie, więc nowy „Pitbull” na pewno będzie dobry. Jestem ciekaw na ile jego wyobraźnia poszła dalej w porównaniu z tym, co widzieliśmy wcześniej.

Współpracuje Pan także z młodymi reżyserami. Ostatnio zagrał Pan m.in. w etiudzie „Autobus”, więc jak się pracuje z twórcami, którzy dopiero są na starcie swojej drogi zawodowej?
Oni mają przede wszystkim pasję. Nie mają doświadczenia i tego wszystko, co mają reżyserzy, którzy już kończą szkołę i wchodzą w polski rynek, ale cieszą się z każdej rzeczy, która wydarza się na planie. Jak coś się dzieje nie tak, to w mig potrafią zrobić tak, żeby było dobrze. Czasem przy wielkich produkcjach rozwiązywania problemów potrafi trwać długie dni bądź tygodnie, a oni potrafią w ciągu godziny coś wymyślić. Zawsze miło pracować z ludźmi, którzy mają pasję i kręcą filmy dlatego, że chcą to robić, a nie dlatego, że muszą. Z przyjemnością biorę udział w różnych etiudach i filmach krótkometrażowych, bo to nie jest ani dla zysków, ani dla sławy, ale dla spotkania ludzi, którzy zarażają pasją oraz miłością do kina, aby twoja nie obumarła.

Rozmawiał Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×