"Wolny strzelec" w kinach od 21 listopada [ZOBACZ ZWIASTUN]

Przyprawiający o gęsią skórkę Jake Gyllenhaal w życiowej kreacji wolnego strzelca, którego stać na absolutnie wszystko, żeby wspiąć się po szczeblach kariery kronikarza najniebezpieczniejszych dzielnic Los Angeles.

Multimedia

Zobacz, jak spełnia się American Dream w czasach, gdy sumienie jest wadą, a droga do zwycięstwa nierzadko wiedzie po trupach.

Oscarowa przemiana gwiazdy „Tajemnicy Brokeback Mountain” na miarę kreacji Heatha Ledgera w „Mrocznym rycerzu”, Leonardo Di Caprio w „Wilku z Wall Street” i Roberta De Niro w „Taksówkarzu”.

Mroczne oblicze amerykańskiego snu i portret człowieka, który dla sukcesu nie cofnie się nawet przed zbrodnią. Czarny koń wyścigu oscarowego twórców „Dziedzictwa Bourne’a” i „Michaela Claytona” z wirtuozerskimi zdjęciami Roberta Elswita, laureata Oscara za „Aż poleje się krew” oraz budującą mordercze napięcie muzyką Jamesa Newtona Howarda (6 nominacji do Oscara, w tym za „Osadę”, „Ściganego”, nominacja do BAFTy za „Mrocznego Rycerza”).

Każdej nocy, gdy Miasto Aniołów zasypia, grupy ryzykantów uzbrojonych w szybkie samochody, drogie kamery video i skuteczne policyjne skanery przemierzają Los Angeles wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu coraz to nowych okazji do nagrania odpowiednio atrakcyjnych materiałów. Ci wolni strzelcy zajmujący się reporterskim fachem, zwani także nocnymi drapieżcami, polują na wypadki samochodowe, pożary, morderstwa i innego rodzaju ludzkie katastrofy, mając nadzieję sprzedać swe filmy lokalnym stacjom telewizyjnym poszukującym taniej sensacji. Przenosząc się z jednego miejsca tragedii na drugie, żyją na zupełnie innych zasadach niż reszta społeczeństwa. Nie uznają żadnych reguł, poza prostym przelicznikiem, który zamienia kolejne przestępstwa i zbrodnie na odpowiednią ilość dolarów.

Dla scenarzysty-reżysera Dana Gilroya ta nocna subkultura żądnych krwi ryzykanckich reporterów stała się podstawą do stworzenia postaci Louisa Blooma, dzisiejszego „Wolnego strzelca”. Jest on uosobieniem wyalienowanych przedstawicieli współczesnego młodego pokolenia, którzy wykonują szereg absurdalnych prac i staży za minimalną płacę. „Skoro żyjemy w świecie globalizacji, w którym rządzą marne wypłaty, w którym nie ma większych możliwości rozwoju, jakie perspektywy na dobre zatrudnienie i zapewnienie sobie podstaw do solidnego życia mają młodzi ludzie z pokolenia Lou”?, zastanawia się Gilroy. „Właśnie w takim środowisku licznych problemów finansowych oraz kultury stażów, która stała się przykładem współczesnego niewolnictwa, żyje Lou i miliony mu podobnych. Różnica polega na tym, że on chce się z tego świata wyrwać”. Jake Gyllenhaal zachwycił się wyrazistością scenariusza Gilroya do tego stopnia, że nie tylko zgodził się wcielić w głównego bohatera, ale także przyjął na siebie rolę producenta „Wolnego strzelca”. Gilroy i Gyllenhaal zaczęli także wspólnie pracować nad dostosowywaniem materiału do warunków filmowej adaptacji. „Od samego początku zamierzałem zapewnić Jake'owi możliwość maksymalnego zagłębienia się w tego bohatera”, mówi Gilroy. „To niezwykle utalentowany aktor i nie chciałem w żaden sposób go ograniczać, tłamsić jego kreatywności”. Gdy Gyllenhaal podpisał kontrakt, Mindy Marin, reżyserka castingu, rozpoczęła poszukiwania pozostałych członków obsady. „Jake bardzo chciał mieć coś do powiedzenia przy castingu”, wyjaśnia reżyser. „Dla mnie był to kolejny dowód na jego zaangażowanie w rolę oraz cały projekt”.

"Wolny strzelec" w kinach od 21 listopada

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×