"Zawsze warto". Katarzyna Zielińska przez lata przeszła spektakularną metamorfozę! Dziś żartuje ze starych zdjęć

Katarzynę Zielińską aktorkę kochają prawdopodobnie wszyscy jej widzowie. Katarzynę Zielińską kobietę prywatną - mąż i dzieci. To kobieta trochę nie z tej epoki i to jest w niej bezcenne - szukający skandali niczego w jej "teczkach" nie znajdą.

Multimedia

Katarzyna Zielińska kariera i dom

Katarzyna Zielińska miała plan B - próbując dostać się do PWST w Krakowie, zdawała równolegle na handel zagraniczny. Udało się z wymarzonym aktorstwem. Do egzaminów przygotowywała się z ojcem. W Starym Sączu Zielińscy mieli szklarnię, w której Katarzyna pracowała w wakacje, odkładając zarobione u rodziców pieniądze do plastikowej skarbonki. Wychowując się w małym mieście, miała wrażenie, że w Krakowie zostanie odebrana jako nieobyta prowincjuszka. Ale to w liceum w Starym Sączu dostała szansę udziału w warsztatach Sławy Przybylskiej. Legenda polskiej piosenki szkoliła jej głos i uczyła interpretacji. Nastolatce zaimponowało to, że 60-letnia Sława Przybylska zaczęła naukę hiszpańskiego, by lepiej poznać kraj, po którym uwielbiała podróżować.

Artystka przeżyła horror w dzieciństwie. Jako dorosła kobieta straciła miłość życia - jej ukochany zginął tragicznieZobacz więcej

Cokolwiek słyszała w życiu przykrego, traktowała jako wskazówkę, co pozytywnego mogłaby ze sobą zrobić. Zresztą, były to raczej dobre rady. Na przykład od ukochanego taty:

Byliśmy z tatą w kościele i zapytałam go, jak wyglądam w sukience, którą założyłam. Byłam wtedy dosyć przy kości, a sukienkę miałam przed kolana. A on na to: „Wiesz co, Kasia, jesteś piękną kobietą, ale łydki masz nie za dobre”. Zatkało mnie, ale wzięłam się za siebie i teraz te łydki odsłaniam bez problemu. Pewnie niełatwo było mu powiedzieć coś takiego ukochanej córeczce, ale doceniam to - opowiedziała Aleksandrze Kwaśniewskiej w wywiadzie dla magazynu "Viva!".

Górkowie, Walawscy i Pyrkowie od 14 lat na naszych ekranach! Zobacz, jak się zmienili! Zobacz więcej

Młoda Katarzyna nie przeżyła okresu buntu. Jerzy Fedorowicz - dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Ludowego w Nowej Hucie - nazywał ją "dziewczynką z dobrego domu z białym fortepianem", co doprowadzało ją do rozpaczy.

Ja nawet nie potrafiłam iść na wagary. Owszem, uciekłam raz z domu, ale tata domyślał się, że dojdę z tą walizką do przystanku autobusowego i wrócę, więc wszyscy już na mnie czekali… Do 18. roku życia, kiedy wszyscy wokół imprezowali na sylwestra, my z kuzynką wlewałyśmy w siebie szampana bezalkoholowego ("Viva!").

Z Krakowa do Warszawy, która zawsze ją fascynowała i gdzie zawsze chciała mieszkać, przyjechała "krągła, z dziwnymi włosami" - jak wspominała.

Dostawałam sygnały, że powinnam coś z tym zrobić. Pewnego dnia Tadeusz Lampka, producent "Barw szczęścia" powiedział, że pora się ogarnąć, bo tego wymaga rola. Odebrałam ten telefon przed wystawą Zary na Marszałkowskiej i się poryczałam. A potem zdobyłam numer do trenerki personalnej i codziennie o szóstej rano jeździłam na siłownię (Styl. interia.pl).

Schudła kilkanaście kilogramów, zafarbowała włosy na rudo. Tak narodziła się Katarzyna Zielińska, jaką znamy dzisiaj - szczupła, wiotka, rudowłosa, z charakterystyczną fryzurą. Dziś potrafi się śmiać ze swoich starych zdjęć.

Katarzyna Zielińska w żałobie. Odeszła bardzo bliska jej sercu osobaZobacz więcej

Mąż aktorki to chłopak z tego samego podwórka, ze Starego Sącza. Wojciech Domański jest współzałożycielem i dyrektorem zarządzającym firmy inwestycyjnej Custodia Capital. Z Katarzyną mają dwóch synów: sześcioletniego Henryka i czteroletniego Aleksandra. Małżeństwo Zielińskich to świetnie się razem komponujący mariaż sztuki i biznesu:

Tkwimy w innych bajkach, ale pochodzimy przecież z jednego podwórka. Nasza miłość wsparta jest... przyjaźnią. Ona każe rozumieć i szanować, że ta druga osoba ma plany, marzenia (Styl.interia.pl).

Po 10 latach grania Marty Walawskiej w "Barwach szczęścia" zrezygnowała z tej roli i dziś żałuje tylko, że nie zrobiła tego wcześniej.

Mam jedno życie i warto wykorzystać każdy dzień. A że czasem budzę się z trzema facetami w łóżku, bo synowie lubią do nas przychodzić, jestem szczęśliwa. Kiedyś myślałam: lepiej nie zapeszać, bo ile to szczęście może trwać, po co je płoszyć? Dziś się do niego przyznaję (Styl.interia.pl).

Spokój, cisza, ułożone życie - dlaczego nie...?

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×