"Złotopolscy". Alina Janowska walczyła w Powstaniu Warszawskim do końca. Wiadomo, czemu "Setka" zawdzięcza swój oryginalny pseudonim

Wybitna aktorka i prawdziwa gwiazda była także odważną i pełną poświęcenia kobietą. Alina Janowska uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim od 1 sierpnia 1944 roku do 3 października 1944 roku - od początku zrywu do samego jego końca.

Multimedia

Alina Janowska łączniczka

Przyszła gwiazda filmów takich, jak "Skarb", "Samson", "Dzięcioł", "Dulscy" i seriali "Wojna domowa", "Podróż za jeden uśmiech", "Lalka", "Złotopolscy", była w Powstaniu Warszawskim łączniczką dowództwa batalionu „Kiliński”, działającą pod pseudonimem „Alina”. Pełniąc tę funkcję zarówno ona, jak i jej koleżanki łączniczki same ustalały swój tryb pracy, uzależniony od miejsca powstańczych akcji:

Czasem trzeba było pomóc siostrom, które przychodziły z noszami do bardzo ostrych wypadków i nie dało się inaczej, jak tylko wynieść na noszach. Musiałyśmy im pomagać. Czasem mogłyśmy coś zrobić same. Osobiście byłam od porządków, od jedzenia i od meldunków - opowiadała Muzeum Historii Mówionej.

Jako łączniczka Alina Janowska najwięcej czasu spędziła pod ziemią:

Najtrudniejsze były pierwsze chodzenia. Było przebijanie ścian z budynku do budynku. To co mi się śniło, to śniło mi się to podziemie i chodzenia. Ale było w sumie kilka razy czy może kilkanaście takiego przeczołgiwania się. To zostało w pamięci. Trudno powiedzieć, gdzie [chodziłam], już nawet nie pamiętam, w jakie kierunki. Na przykład miałam przepustkę pod barykadą. Trzeba było mieć przepustkę, żeby przejść wierzchem pod jedyną barykadą, wielką, wysoką, w Alejach Jerozolimskich - dodała aktorka.

Alina Janowska "Setka"

Już w pierwszych dniach powstania przyszła aktorka czuła, że nie skończy się ono dobrze, a jego cel nie zostanie osiągnięty:

8 sierpnia, tak mi się wydaje, posłyszałam komunikat, który kończył się apelem. [Jak było] w tekście, dokładnie nie wiem, ale miało sens: „Nie upadajcie na duchu”. Najpierw był komunikat: „Wojska radzieckie zatrzymały się na linii Wisły w celu przegrupowania i odpoczynku”. A myśmy cały czas czekali na to, bo wszyscy byli pewni, że Powstanie będzie trwało kilka dni czy najwyżej tydzień i że przyjdzie rosyjska armia plus polskie wojsko, które było razem z nimi. Wtedy my się włączymy w tamtą akcję, oni w naszą i pójdziemy, będziemy gonić Niemców. Tak każdemu się wydawało, ale jak posłyszeliśmy, że się zatrzymała i w jakim celu, i że to jest po prostu wykręt i bujda z chrzanem, to ja osobiście wtedy dopiero zrozumiałam, że to już jest wszystko na naszych ramionach, na naszych barkach.

Nieformalnym pseudonimem Aliny Janowskiej była "Setka":

Że niby na sto procent mogą na mnie liczyć, takie dyrdymały opowiadali. Ale tak jestem wychowana przez rodziców, oboje zresztą, ale szczególnie przez ojca. Był wychowawcą młodzieży, sam był żołnierzem, był oficerem w pierwszej wojnie światowej, był nawet adiutantem Dowbora-Muśnickiego. Wychowywał mnie i brata w wojskowym drylu. Wszystko trzeba było w kwadracik ułożyć, przy sobie położyć, bo nie wiadomo, kiedy trąbka zadzwoni do ataku. Mnie to zostało w naturze, właśnie to dokładne sprzątanie, sąsiadom też, bo jak widzę, że to będzie do mnie wiało, to im sprzątnę. W ogóle dzieci lubię, ludzi lubię.

Tych gwiazd serialu już z nami nie ma. Niektórzy odeszli w tragicznych okolicznościachZobacz więcej

Alina Janowska - ucieczka

Po zawieszeniu broni Alina Janowska wyszła z Warszawy. Udało się jej uciec z kolumny cywilów:

Szłam w oddziale, Niemiec za nami, Niemiec przed nami, już nie wiem, ile czwórek było. Potem powiedziałam, że się odrywam, bo mieszkam bardzo niedaleko i idiotyzmem byłoby pchać się w niepotrzebne sytuacje. I dawaj, kartofliskami. Kartofle i pomidory, to widziałam w nocy, jak zasypiałam. Wiszące, brązowe, już zgniłe, leżące łęciny po kartoflach. Na brzuchu czołgałam się do Opaczy, stacja kolejki EKD Opacz. Dla mnie to wszystko razem było tragiczne, ta nazwa i ta kolejka, którą się dojeżdżało tyle czasu do pracy [do sklepu na Marszałkowskiej - przyp. red.], dobra kolejka. Potem pod nią zginął mój ojciec, ale już o tym opowiadać nie będę.

Uciekając, by przedostać się do swojej rodziny w Tworkach, Alina Janowska spotkała dwóch Niemców z Wehrmachtu - oficera i podoficera - którzy przepuścili ją dalej. Na pytanie żołnierza wyższego rangą: "Strzelałaś?”, co oznaczało udział w Powstaniu, aktorka odpowiedziała: „A pan, jakby tam był, to by pan nie strzelał?”.

Popatrzył mi w oczy i mówi: „Idź”.

Fragmenty wypowiedzi Aliny Janowskiej za Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×