"Znam kogoś, kto cię szuka". Marnotrawstwo talentu Andrzeja Chyry [RECENZJA]

Polskich widzów do kina na debiutancką fabułę Julii Kowalski, francuskiej reżyserki o polskich korzeniach, miała przyciągnąć obecność Andrzeja Chyry w obsadzie. I co prawda członek Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego prezentuje się na ekranie solidnie, to jednak scenariusz nie dał mu zbyt wielkiego pola manewru. Wszystko to już widzieliśmy w jego wykonaniu, aczkolwiek za to nie można obwiniać aktora. To autorka spłyciła jego postać do stereotypowej figury polskiego robotnika, który lubi przychodzić do pracy „na bombie”, gdyż jego życie dawno temu legło w gruzach.

Multimedia

Właściwie całe „Znam kogoś, kto cię szuka” sprawia wrażenie wyciętego z już wcześniej doskonale znanych szablonów. Na pierwszym planie mamy Rose (Liv Henneguier), przeciętną nastolatkę, wychowywaną wraz z siostrą przez samotnego ojca polskiego pochodzenia (Artur Steranko), która uwagę na siebie wśród rówieśników zwraca wymyślonymi opowieściami o tym, jak jest maltretowana przez tatę.

Rose jest manipulatorką, co uwypukla jej relacja z kolegą ojca, nadużywającym alkoholu robotnikiem Józefem (Andrzej Chyra) z Polski, który do ojczyzny Voltaire'a przybył nie tylko za pracą, ale raczej aby po latach spotkać się ze swoim porzuconym synem, Romanem (Yoann Zimmer). Traf chce, że Roman chodzi do tej samej szkoły, co Rose. Dziewczyna zaczyna przepełnioną fascynacją obydwoma mężczyznami grę, w której spróbuje zabawić się ich kosztem.

Debiut Julii Kowalski można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich dotyczy dojrzewania i na tym polu twórczyni poniosła całkowitą klęskę. Jej obraz współczesnej młodzieży sprowadza się wyłącznie do szybkiego seksu, ładowania kokainy w nos i niekontrolowanego oddawania moczu na podłogę. W świecie wykreowanym przez Kowalski czytanie książki jest powodem do wstydu i zakłopotania, a chwalebne jest namawianie dziewczyny do seksu oralnego w parku poprzez niczym nieskrępowane wyciągnięcie penisa ze spodni. Wiarygodność została zastąpiona karykaturą.

Szansę na odkupienie francuska autorka miała w części opowiadającej o poszukiwaniu własnej tożsamości, wraz z próbą odkrycia w sobie pierwiastka polskości, lecz finalnie i tutaj odniosła porażkę. Nie wykorzystała drzemiącego w tej historii potencjału, a sprowadzenie obrazu Polski do brudnego i smutnego kraju dzikich ludzi, gdzie czymś normalnym jest kopulowanie na przystanku PKS, przelało czarę goryczy.

Yoann Zimmer swoją niejednoznaczną kreacją Romana próbuje obronić film, ale trudno mu to zrobić z tak sztywno napisaną rolą. Szkoda, że reżyserka sprowadziła jego postać do nastolatka, dla którego jedynym lekarstwem na wszystkie problemy jest seks. Ta jednowymiarowość boli, szczególnie, że inne oblicze zostało cicho zaanonsowane, po czym kompletnie nie zostało rozbudzone. Chociaż scenariusz „Znam kogoś, kto cię szuka” niedomaga, to tego samego nie można powiedzieć o stronie technicznej produkcji. Na pochwały zasługują zdjęcia Simona Beaufilsa oraz – a może przede wszystkim – hipnotyzująca i porywająca ścieżka dźwiękowa, której autorem jest Daniel Kowalski. To zdecydowanie najmocniejszy aspekt dzieła.

„Znam kogoś, kto cię szuka” chociaż opowiada o dojrzewaniu, to paradoksalnie sprawia wrażenie ogromnie niedojrzałego filmu, cierpiącego na nadmiar pomysłów. Reżyserka miała tak wiele koncepcji na przeróżne wątki, że żadnej z nich nie wykorzystała należycie. Stworzyła za to opowieść z irytującymi bohaterami w rolach głównych, których jednak największym grzechem nie jest idiotyczne postępowanie, ale powielanie już wcześniej ogranych klisz.

Ocena: 4/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

ZNAM KOGOŚ, KTO CIĘ SZUKA

Scenariusz i reżyseria: Julia Kowalski
Obsada: Liv Henneguier, Yoann Zimmer, Andrzej Chyra, Artur Steranko, Léa Mesnil, Juliane Lepoureau, Felix Jourdain
Gatunek: Dramat
Produkcja: Francja, Polska 2015
Polska Premiera: 27-11-2015
Czas trwania: 80 min.

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 1 grudnia 2015 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • emi (gość)

    Chyra ratuje, albo raczej przyciąga do filmu. Potem jest tylko gorzej. Beznadziejna, przekombinowana historia - postaci zachowujące się jak odhumanizowane roboty. To ma być obraz o cierpieniu wieku dorastania?!

    14.01.2016 12:16
  • Ewa (gość)

    Te pochwale 5 zdan napisala pani producent:) Zadnych nagrod ani kasowego sukcesu recencja jest porawna Tez widzialam film....

    01.12.2015 22:52
  • magda sławicka (gość)

    Nie zgadzam się z tą recenzją. Byłam wczoraj na filmie w kinie. Film bardzo mi się podobał, postać Rose była wspaniale poprowadzona. Nie rozumiem też takich recenzentów jak Pan! Krytykuje po to, żeby inni zniechęcali się do filmu. Każdy ma inne emocje w sobie, inaczej odbiera film. My widzowie nie mamy jak pisać recenzji i zachęcać do filmu! Polecam ten film!!!

    01.12.2015 08:16

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×