Ci, co przeżyli

Polska 2010

Ci, co przeżyli w telewizji

ZwińRozwiń

Opis programu

ZwińRozwiń

Ustalenie dokładnej liczby Polaków skazanych na karę śmierci przez komunistyczne sądy wydaje się dziś niemożliwe. Trudno też obliczyć, ile z orzeczonych kar zostało wykonanych. Po 1989 roku podjęto próbę przedstawienia ogólnej liczby skazanych na śmierć, a także zmarłych i zamordowanych w więzieniach oraz obozach koncentracyjnych w latach 1944-1956. W wyniku przeprowadzonych przez różne instytucje i historyków badań okazało się, że liczba ta przekracza 50 tys. osób.

Ustalenie dokładnej liczby Polaków skazanych na karę śmierci przez komunistyczne sądy wydaje się dziś niemożliwe. Trudno też obliczyć ile z orzeczonych kar zostało wykonanych. Po 1989 roku podjęto próbę przedstawienia ogólnej liczby skazanych na śmierć, a także zmarłych i zamordowanych w więzieniach oraz obozach koncentracyjnych w latach 1944 - 1956. W wyniku przeprowadzonych przez różne instytucje i historyków badaniach okazało się, że liczba ta przekracza 50 tys. osób. Liczbę straconych szacowano w 1993 roku na 3300 do 3500 osób, ale dziesięć lat później uznano, że liczba ta nie może być mniejsza niż 5 tysięcy. Najmłodsi mieli poniżej 18 lat. Na początku lat 50 - tych w celach śmierci siedziało po kilkadziesiąt osób: najlepsi, najbardziej bohaterscy synowie Narodu wraz ze zwykłymi rzezimieszkami, kapusiami wsadzonymi pomiędzy nich po to, aby donosić władzom o każdym słowie wypowiadanym przez skazanych. Wśród więźniów byli tacy, którzy nic nie wiedzieli o tym, że zostali ułaskawieni, inni musieli przeżyć pozorowane wykonanie wyroku i dopiero potem dowiadywali się, że kara śmierci została zamieniona na dożywocie. Jedną z najbardziej dotkliwych tortur był brak kontaktu z rodzinami, niemożność zawiadomienia ich o swoim losie. Z kolei rodziny bardzo często nie były informowane, że odbyła się rozprawa sądowa, nie wiedzieli o egzekucji czy też miejscu pochówku. Na wiadomości o losie najbliższych czekano miesiącami i latami. O wykonaniu wyroku wiele rodzin dowiedziało się dopiero po 1956 roku. Często rodziny pomordowanych do lat 90 - tych żyły nadzieją, że ich najbliżsi zostali gdzieś wywiezieni, ale nadal żyją. Wśród tych, którzy do dziś szukają miejsca pochówku swoich najbliższych jest córka i syn rotmistrza Pileckiego oraz córka gen. Fieldorfa - Nila. Zwłoki ofiar, na których został wykonany wyrok śmierci były na ogół wywożone na peryferie miasta i pod osłoną nocy wrzucane do dołów z wapnem. W Warszawie dopiero w latach 90. na Wojskowych Powązkach wzniesiono symboliczną ścianę z ponad 200 nazwiskami straconych i zakatowanych w więzieniach.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Ocena społeczności: - Głosów: 0

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×