Colombiana

Colombiana, Francja 2011

Historia płatnej zabójczyni. Jej obsesją jest odnalezienie i zniszczenie ludzi, którzy zamordowali jej rodziców. Cataleya jest niezwykle skuteczna. Z każdym wykonanym zleceniem zbliża się do celu.

  • Czas trwania: 108 minut, Gatunek: Film sensacyjny
  • Reżyseria: Olivier Megaton

6

Ocena redakcji

"Colombiana" to fantazja na temat dalszych losów Matyldy z "Leona Zawodowcy" gdyby tylko pozwolono jej dorosnąć i… trochę poćwiczyć.

Colombiana w telewizji

ZwińRozwiń

Multimedia

Obsada

  • Zoë Saldana jako Cataleya
  • Jordi Mollà jako Marco
  • Lennie James jako James Ross
  • Amandla Stenberg jako Cat
  • Michael Vartan jako Danny Delanay
  • Cliff Curtis jako Emilio Restrepo
  • Beto Benites jako don Luis Sandoval
  • Jesse Borrego jako Fabio Restrepo

Więcej »

Twórcy

  • Luc Besson Scenariusz
  • Robert Mark Kamen Scenariusz
  • Luc Besson Producent
  • Mariano Carranco Producent
  • Alex Corven Caronia Producent
  • Olivier Glaas Producent
  • Pierre-Ange Le Pogam Producent
  • Sandrine Molto Producent

Więcej »

Opis programu

ZwińRozwiń

Historia płatnej zabójczyni. Jej obsesją jest odnalezienie i zniszczenie ludzi, którzy zamordowali jej rodziców. Wśród morderców do wynajęcia Cataleya należy do najlepszych. Jest niezwykle skuteczna. Z każdym wykonanym zleceniem zabójczyni zbliża się do celu.

"Kolejny film zrealizowany w „stajni” znanego reżysera i producenta Luca Bessona, który jest również autorem scenariusza."

Dynamiczny film akcji opowiadający historię płatnej zabójczyni, która ma w życiu jeden cel - dostać w swoje ręce każdego, kto był odpowiedzialny za śmierć jej rodziców. Piękna Cataleya jest morderczynią do wynajęcia. W swoim fachu należy do najlepszych. Jest niezwykle skuteczna, ale ma jedną obsesją: chce odnaleźć i zniszczyć ludzi, którzy brutalnie zamordowali jej rodziców. Z każdym wykonanym zleceniem Cataleya zbliża się do celu. W głównej roli wystąpiła wschodząca gwiazda amerykańskiego kina, Zoe Saldana (Star Trek, Avatar).

Recenzje

  • "Colombiana" to fantazja na temat dalszych losów Matyldy z "Leona Zawodowcy" gdyby tylko pozwolono jej dorosnąć i… trochę poćwiczyć.

    6/10

Komentarze

Skomentuj
  • do Wlodar (gość)

    Tez nie lubię tych, którzy wymądrzają się popełniając przy tym kardynalne błędy ortograficzne! Jak już jednak pouczasz innych, sam stosuj poprawną polszczyznę! Znasz takie pojęcia, jak wielka litera, interpunkcja, spacja? To doczytaj, zanim zaczniesz poprawiać innych!

    17.03.2018 09:54
  • gamma (gość)

    Lubię ten film, pomimo wielu czasem infantylnych czy nienaturalnych akcji. Polecam:)

    17.03.2018 09:47
  • Junior (gość)

    Kolega Wlodar jak najbardziej ma rację. Jednak jeśli chce kogoś pouczać, to stawianie spacji po przecinku jest klasyczna formą formatowania tekstu. Pozdrawiam

    04.11.2015 18:55
  • gość (gość)

    ...a jeszcze inny stawia przecinek pomiędzy podmiotem, a orzeczeniem, po przecinku nie robi spacji i pisze małą literę, zaczynając zdanie po wykrzykniku. Może w jego szkole zapomnieli o interpunkcji...

    30.10.2015 19:45
  • shi (gość)

    Wlodar, najpierw naucz się interpunkcji, potem pouczaj innych.

    30.10.2015 19:33
  • Wojroman

    Wlodar, a ty naucz się pisać na komputerze! Po każdym przecinku, kropce, wykrzykniku, itp. wstawiaj obowiązkowo spacje (taki najdłuższy przycisk na klawiaturze, na dole). Bez tego tekst jest zupełnie nieczytelny, ale uwaga celna, a film już oglądałem - świetny, ale dzisiaj też zasiądę przed telewizorem.

    30.10.2015 19:00
  • Wlodar (gość)

    Ludzie,nauczcie się pisać poprawnie w swoim ojczystym języku!wstyd mi za Was!jeden geniusz pewnie nie słyszał o czymś takim jak "ą" i pisze "om",no tak,wygodniej ;) kolejny naprawdę pisze rozdzielnie...czytać się nie chcę...przez przypadek tu wszedłem,ale jak już jestem to skomentuje ;) Polska mowa być trudna,a w szkole uczyć się nie chciało...

    30.10.2015 18:51
  • Kinomen (gość)

    Wreszczie coć ciekawego puszczajom Brawo

    14.11.2014 17:40
  • hobitt4 (gość)

    ten megahit jest beznadziejny wogóle to polsat ratują kiepscy . a tvn ma własne Styczniowy przewodnik filmowy - Nieoficjalny serwis o TVN, TVN ...

    A wogóle to widzieliście harrypotterpw

    Harry Potter i Pentakl Wężoustych, rozdział 2 Rozdział 2. Włamanie w Departamencie Tajemnic

    - Wstawaj! - rozległ się donośny głos, który wyrwał Harry'ego z głębokiego snu – Wstawaj! No już! Ile razy będę cię budzić! Poirytowana Ginny wparowała do sypialni z patelnią w ręku. Po raz kolejny starała się zagonić męża do kuchni na śniadanie. Harry uniósł powiekę i zobaczył purpurową twarz ukochanej. - Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie tym uderzyć – oznajmił wskazując głową na patelnię. - Bardzo śmieszne! - prychnęła z lekkim poirytowaniem - Robię śniadanie. Lily i Teddy są już na dole. Pospiesz się! Spóźnisz się do pracy! - Już wstaje kochanie – odrzekł Harry przeciągając się leniwie na łóżku. Widząc groźne spojrzenie żony wstał pospiesznie i ucałował ją – Nowe wieści ze szkoły? - zapytał. - A żebyś wiedział – fuknęła nerwowo Ginny – Al ma nowego przyjaciela. Kazał cię ucałować – zrobiła pauzę nabierając hałaśliwie powietrza, sprawiała wrażenie zdenerwowanej. Harry domyślał się, że zamierzała mu powiedzieć o kolejnym wyczynie drugiego syna - James z Fredem znowu wkradli się do gabinetu woźnego – oznajmiła po chwili trzęsącym się głosem - Mówiłam, że nie potrzebnie powiedziałeś im gdzie George znalazł mapę Huncwotów! - Oni nigdy nie dają za wygraną – odrzekł Harry z nutą dumy w głosie ale Ginny pacnęła go w czoło więc dodał szybko udając oburzenie – Że też wdali się w Rona! - W Rona? Akurat! - prychnęła Ginny znikając za drzwiami. Kwadrans później Harry zszedł na śniadanie. Tradycyjnie, jak w każdy czwartek, podano jajecznicę na boczku. Kiedy wszyscy zjedli, Ginny odprawiła córkę do dziadków. Sama aportowała się do redakcji Proroka Codziennego. Teddy, który od kilku tygodni pracował w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami, udał się do banku Gringotta (Gobliny poturbowały byłego dokarmiacza smoków. Dajesz wiarę, wujku?!). Harry opuścił dom jako ostatni. Aportował się w atrium Ministerstwa Magii. Jak zwykle o tej porze było zatłoczone. Długi hol wypełniał tłum czarodziejów i czarownic, podążających pośpiesznie przed siebie. Niektórzy obładowani byli stosami pergaminów, inni nosili wyświechtane teczki. Kilku czarodziejów stało przy fontannie z egzemplarzem Proroka Codziennego w ręku. Byli pogrążeni w zażartej dyskusji. Z kominków po lewej stronie co chwilę z cichym poświstem wynurzał się kolejny pracownik ministerstwa. Harry ruszył w kierunku złotych wrót, lawirując w tłumie urzędników. Kiedy minął Fontannę Magicznego Braterstwa i ochroniarza, w tłumie dostrzegł znajomą twarz. - Och, panie Potter! - zawołał Tobiasz Woterby – Cieszę się, że pana widzę! - Witaj Tobiaszu – odrzekł Harry bez entuzjazmu - Już uporaliście się z łatwowybuchowymi dyniami Deryla? Tobiasz westchnął. Pracował w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym i nigdy nie narzekał na brak zajęć. Podał rękę Harry'emu i wraz z nim ruszył ku wrotom, wiodącym do holu z windami. - To była masakra – stwierdził zniesmaczony - Co temu durniowi przyszło do głowy. Hodować magiczne dynie wśród mugoli! Piętnastu rannych! Potrzebowaliśmy tuzina amnezjatorów! - Grunt, że już wszystko dobrze – odrzekł Harry witając się co chwila z mijanymi urzędnikami. Kiedy obaj przekroczyli złote wrota, Harry postanowił pozbyć się uporczywego towarzystwa – Masz do mnie jakąś sprawę, Tobiaszu? - spytał niechętnie - Trochę się spieszę... Woterby słynął z tego, że długo zajmowało mu dojście do sedna. Harry z trudem powstrzymywał się, żeby nie powiedzieć mu czegoś przykrego. - Ach, tak. Mam sprawę – odparł podekscytowany czarodziej nieco niepewnym głosem – Chodzi o to, że Fokster prosił mnie... - Już ci mówiłem - burknął z oburzeniem Harry – i wbij to sobie w końcu do tego pustego łba! Nie wiem czy poprę kogokolwiek. Trzymam się z dala od polityki i do tej pory dobrze na tym wychodziłem. - Cieszy się pan olbrzymią popularnością – kontynuował z uporem Tobiasz – jest pan sławny i poważany. Czarodzieje liczą się z pańskim zdaniem. Poparcie dla Fokstera... Harry przeklął głośno. Urzędnicy zgromadzeni przy windach obdarzyli go zniesmaczonym spojrzeniem. Harry poczuł jak jego twarz zalewa się rumieńcem. - Mam w tej chwili ważniejsze sprawy na głowie, niż wybory ministra magii – odparował rozzłoszczony – Muszę poradzić sobie ze smokiem, który od miesiąca nęka mugoli w północnej Irlandii. Mamy problemy ze zdyscyplinowaniem dementorów. W Hogsmeade pojawił się wampir a dodatkowo próbujemy załagodzić nastroje goblinów! Stoimy przed groźbą rebelii! Wciąż brakuje nam ludzi a chętnych na posadę aurora nie przybywa. Wybacz, ale nie mam teraz głowy do popierania kogokolwiek! Poza tym z tego co wiem, Kingsley jeszcze nie zwolnił stołka! - Zdawało mi się, że słyszę twój słodki głosik – zawołał z rozbawieniem Ron, który wyłonił się z tłumu stłoczonego przy windach. Tobiasz nie wiedząc jak ma się zachować, oddalił się bez słowa. Wyglądał na zmieszanego. – Znowu cię nękał ten przydupas Fokstera? - zapytał Ron wiercąc plecy Tobiasza niechętnym spojrzeniem. Harry nacisnął guzik „w dół”. Natychmiast pojawiła się winda. Złote kraty rozsunęły się z łoskotem i weszli do środka. Wewnątrz nie było nikogo. Nad ich głowami unosiły się papierowe samolociki, zawierające przesyłki wewnętrzne. Ron wcisnął guzik. Kraty zatrzasnęły się z hukiem i winda zaczęła opadać w dół. - Mamy tyle problemów a oni zawracają mi głowę wyborami – stwierdził Harry – Ile jeszcze będzie trwało to wariactwo?! - Aż wybiorą nowego ministra – odparował Ron - Widocznie niektórym spieszy się do stołka – obdarzył Harry'ego złośliwym uśmiechem – Całe szczęście, że TY do nich nie należysz! - Nie wracaj znowu do tego! – jęknął Harry – Już mówiłem, że nie nadawałbym się na ministra... Mijali kolejne piętra. Ich rozmowie towarzyszył grzechot i zgrzytanie. - Wizengamot uważa inaczej – ciągnął dalej Ron. - Wizengamot się myli – oznajmił Harry poprawiając okulary na nosie – I nie drąż już tego tematu, bo walnę w ciebie jakąś klątwą. Winda zatrzymała się. Uprzejmy kobiecy głos oznajmił: „Departament Tajemnic” i kraty ponownie się rozsunęły. Harry obdarzył Rona zdumionym spojrzeniem. - Stary, idziemy do Departamentu Tajemnic? - zapytał zaskoczony. - Tak. Dziś rano dostałem sowę od Jorksa. Bardzo WCZEŚNIE rano - stwierdził z lekkim poirytowaniem – W Departamencie znaleziono trupa. Jeden z Niewymownych. - Pięknie! Jakbyśmy mało mieli problemów - syknął zdenerwowany Harry i ruszył wąskim, zaciemnionym korytarzem. Płomień z pochodni falował w powiewie powietrza windy. - To nie wszystko – kontynuował Ron idąc u jego boku – Ktoś naruszył pieczęć Zakonu. Myślę, że włamano się do Komnaty. Harry ponownie głośno przeklął. W Komnacie, o której wspomniał Ron, zostały zgromadzone wszystkie przedmioty należące do Toma Riddle'a. Przynajmniej te, które udało się odnaleźć. Poszukiwaniami tych rzeczy zajmowali się aurorzy, zaraz po tym, jak Harry objął funkcję szefa w Kwaterze Głównej. Wśród licznych drobiazgów zgromadzono szczątki horkruksów, stare fotografie, szaty szkolne oraz różdżkę. Ze względów bezpieczeństwa drzwi do Komnaty zostały zapieczętowane i od ponad dziesięciu lat nikt tam nie zaglądał. Szli chwilę w milczeniu. Gdy stanęli u drzwi, te ustąpiły samoistnie. Znaleźli się w wielkim, kolistym pomieszczeniu. Mrok rozjaśniały jedynie świece, których drżące światło odbijało się w lśniącej marmurowej posadzce. Przez chwile komnata zaczęła obracać się wokół własnej osi, jednak kiedy Harry wyciągnął różdżkę przed siebie, zatrzymała się. Podszedł do jednych z tuzina drzwi. Zamieniły się w chmurę czarnego dymu, odsłaniając długi korytarz wyłożony marmurowymi kaflami. Ruszył dalej. Ron kroczył obok niego. Po chwili ujrzeli dwóch aurorów stojących pod drzwiami na końcu korytarza. - Przyjrzeliście się miejscu zbrodni? - zapytał ostrym tonem Harry mijając aurorów i wchodząc do kolejnego pomieszczenia. - Tak szefie – odrzekł zdenerwowany Jorks – Ale nic nie ruszaliśmy. Harry kucnął przed leżącymi na zimnej posadzce zwłokami. Szczupła, mysia twarz mężczyzny o kasztanowych włosach była biała jak papier. Oczy puste, pozbawione wyrazu. Usta otwarte. Zastygłe, jakby w zdumieniu. - To Matt Brown – stwierdził Ron spoglądając na zwłoki zza pleców przyjaciela – Przyrodni brat Lavender... Nie miałem pojęcia, że był Niewymownym... - I o to chodzi – skwitował Harry zbliżając swoją twarz do twarzy zabitego – Trafiony Morderczym Zaklęciem. To pewne. Żadnych urazów. - My nic nie ruszaliśmy, szefie – powtórzył nerwowo Jorks. Harry westchnął. Wstał na równe nogi i obdarzył Rona porozumiewawczym spojrzeniem. - Nie żyje co najmniej od sześciu godzin – oznajmił Ron. - Zgadza się – potwierdził Harry - Oprawcy zaatakowali go nocą. Zakładam, że jest przypadkową ofiarą. Ich celem była opieczętowana Komnata. - Skąd pewność, że oprawców było kilku? - zapytał auror stojący obok Jorksa. - Do złamania pieczęci potrzeba co najmniej pięciu osób – odrzekł Harry. - Gdzie są aurorzy, którzy pilnowali ubiegłej nocy korytarza? - zwrócił się Ron do pracowników. Ci wymienili nerwowo spojrzenia. - Nikt nie pilnował korytarza – stwierdził po chwili Jorks – Wszyscy zostali oddelegowani do Forkswiev. Do tego smoka... - Bydle ma wyjątkowo grube łuski – dodał drugi auror – Jest odporny na wszelkie zaklęcia. - Smokiem zajmiemy się później – mruknął Harry – Ktoś wchodził do Komnaty? Obaj aurorzy pokiwali przecząco głowami. Harry przeszedł nad zwłokami Matta Browna, pchnął dłonią drzwi i wszedł do Komnaty. Niewielkie pomieszczenie wyglądało jak jaskinia wydrążona głęboko w skale. Panował półmrok. Jedyne światło pochodziło z pochodni gdzieniegdzie osadzonych w ścianach. Ze stropu zwisały wielkie stalaktyty ociekające wodą. Wzdłuż kamiennych ścian ciągnęła się wydrążona w skale półka. Na niej znajdowały się rozmaite drobiazgi należące niegdyś do Voldemorta. - Nad nami znajduje się jezioro głębinowe – oznajmił Harry, kiedy zauważył że Ron ściera z czoła krople wody – Dzięki temu miałem pewność, że nikt nie dostanie się tutaj z powierzchni. - Coś zginęło? - zapytał Ron podchodząc do kamiennej półki. Harry także podszedł. Dokładnie obejrzał zgromadzone przedmioty. Próbował przypomnieć sobie ich rozmieszczenie sprzed dziesięciu lat, gdy jako ostatni opuszczał Komnatę. - Wszystko jest na swoim miejscu – odrzekł błądząc wzrokiem po półce – Nic nie zginęło. - Po co ktoś zadał sobie tyle trudu, jeśli nie zamierzał niczego ukraść? Harry utkwił spojrzenie w starym dzienniku Riddle'a. Ze wszystkich rzeczy tylko on nie był pokryty grubą warstwą kurzu. - Po Riddle'u nie zostało nic cennego – odrzekł Harry biorąc dziennik w dłoń i przeglądając jego puste kartki – Motywem nie była kradzież. Ktoś chciał przyjrzeć się osobistym rzeczom Voldemorta. - I szczególnie zainteresował się starym, zniszczonym dziennikiem? - zadrwił Ron.

    Wieści o morderstwie w Departamencie Tajemnic rozeszły się lotem błyskawicy. W tydzień po całym zajściu, wiedzieli już wszyscy pracownicy Ministerstwa. Snuto rozmaite plotki i przypuszczenia. Susan Bones z Departamentu Magicznych Gier i Sportów przekonywała wszystkich, że Brown popełnił samobójstwo. „Jego ojciec wylądował w Azkabanie, siostra wyszła za wampira. Nie mógł znieść takich upokorzeń!” - twierdziła. Agnes Rufes ze Służb Administracyjnych Wizengamotu twierdziła, że Niewymownego dopadła banda górskich trolli. Ne potrafiła jednak wytłumaczyć jak mogły się one dostać do Ministerstwa. Co rozsądniejsi czarodzieje opracowywali liczne teorie spiskowe i rzucali podejrzenia. Niewiele miały one jednak wspólnego z prawdą. Harry przez cały ten czas przebywał poza Ministerstwem. Wraz z Ronem i sztabem aurorów starał się opracować skuteczny plan poskromienia smoka, który nękał mieszkańców Forkswiev na północy kraju. Sytuacja była patowa. Smok panoszył się od kilku tygodni a wszelkie zaklęcia okazywały się bezskuteczne. Każdego dnia dwudziestu amnezjatorów musiało pełnić wartę w mieście. Modyfikowali pamięć każdego mugola, któremu „wydawało się” że widział smoka. - W Ministerstwie sporo mówi się o waszym smoku – zagadnął Artur Weasley podczas niedzielnego obiadu, na który Molly zaprosiła całą rodzinę. - Nic dziwnego – odrzekł George przełykając kawałek kurczaka – Bydle od miesiąca robi sobie imprezę kosztem mugoli. Harry milczał. Był zmęczony i poirytowany całą tą sytuacją. - Jak to możliwe, że Ministerstwo jest zupełnie bezradne? - zapytała z niedowierzaniem Angelina spoglądając na zmartwionego Harry'ego – Macie chyba jakąś Brygadę Uderzeniową? Harry prychnął nerwowo. - Te bydle to wyjątkowo odporna bestia – wyjaśnił Ron – Wszystkie dostępne zaklęcia są bezskuteczne. A użycia tych skutecznych zabrania nam prawo! - Myślę, że powinniście poszukać rozwiązania w Londyńskiej Bibliotece Dzieł Niemugolskich – stwierdziła z przekonaniem Hermiona a wszyscy pozostali wymienili między sobą wymowne spojrzenia. - Kochanie, to zajęłoby wieki – odrzekł ostrożnie Ron a Hermiona obdarzyła go oburzonym spojrzeniem. - Tatusiu, przecież wujek jest specjalistą od smoków – wtrąciła się niespodziewanie mała Rose. Miała na myśli Charliego Weasley'a, który sporą część swojego dorosłego życia spędził w rezerwacie smoków w Rumunii. Zapadło niezręczne milczenie. Artur Weasley chrząknął nerwowo i zaczął zajadać się kurczakiem. Wyglądał na poirytowanego. - Jedz kochanie – ponagliła wnuczkę pani Weasley, klepiąc ją po ramieniu. Dalsza część obiadu minęła w idealnej ciszy.

    Niezależnie od rodzinnej sytuacji, Harry był zdeterminowany dopaść smoka. Mała Rose podsunęła mu, wydawałoby się, oczywiste rozwiązanie. Charlie Weasley od wielu lat zajmował się smokami. Dogłębnie poznał fizjonomię poszczególnych ras. Ich rozmaite obyczaje, ogniste temperamenty. Jak nikt inny potrafił wczuć się w psychikę smoka, a sytuacja w Forkswiev najwyraźniej tego wymagała. W poniedziałkowy poranek, zaraz po wspólnym śniadaniu Ginny zabrała córkę do Muszelki. Obiecała pomóc Fleur w wyborze urodzinowego prezentu dla swojej matki. Ted Lupin po śniadaniu wrócił do swojej sypialni by wysłać sowę (Harry zauważył, że robił to co rano). Kiedy zszedł do kuchni zastał Harry'ego stojącego przy kominku. - Wujku, nie lepiej użyć aportacji? - zapytał zaskoczony. - Nie wybieram się do Ministerstwa – odparł wymijająco Harry a widząc zdumienie na twarzy chłopaka dodał – Aportacja w cudzym domu jest zbyt niegrzeczna. Kultura wymaga by użyć kominka. Ted przytaknął i nie zwlekając aportował się do Ministerstwa. Harry rozpalił różdżką ogień w kominku. Rzucił w niego szczyptę błyszczącego proszku. Ogień zahuczał, płomienie zrobiły się szmaragdowozielone i urosły ponad niego. Wszedł do paleniska i wykrzyknął „Grimmauld Place 12”. Wiele lat minęło od kiedy Harry po raz ostatni postawił nogę w rodzinnym domu swojego ojca chrzestnego. Od kiedy pozwolił zamieszkać w nim Charliemu, poczuł się zwolniony z obowiązku doglądania posiadłości. Mimo to, gdy wyszedł z paleniska na kamienną posadzkę, od razu rozpoznał podziemną kuchnię. W powietrzu unosiły się gęste opary i przyjemna woń. Przemierzając korytarz doszedł do wniosku, że Grimmauld Place 12 zmieniło swoje oblicze. Stało się bardziej przytulne i przyjemne. Charlie zmienił nieco wystrój i pozbył się wielu szpetnych pamiątek po Blackach. Harry zastał go w salonie, pogrążonego studiowaniem map. - Witaj Harry! - zawołał na jego widok - Miło, że zechciałeś wpaść. Po chwili obaj siedzieli przy okrągłym stoliku popijając herbatę. Charlie zajadał się biszkoptem. - Widzę, że sporo się tutaj pozmieniało – stwierdził z uznaniem Harry – Nie sądziłem że w tym domu może być kiedykolwiek tak przyjemnie... - No cóż. Mi podobał się dawny wystrój, ale Jerry marudził żeby wprowadzić zmiany – odrzekł Charlie – a jak on coś sobie postanowi to nie ma zmiłuj. Zapadło niezręczne milczenie. Harry głośno siorbał herbatę. - Ginny wspominała, że masz problem ze smokiem – stwierdził po chwili Charlie – Domyślam się, że potrzebna ci pomoc? Harry pokiwał głową. Opowiedział szczegółowo o sytuacji w Forkswiev. Charlie słuchał go z uwagą. Zdawał się gorączkowo nad czymś zastanawiać. - Rzadko zdarza się, by smok upodobał sobie miejsce w którym pełno jest ludzi – stwierdził, kiedy Harry zakończył opowieść – Smoki są mało towarzyskie. Z reguły unikają kontaktu z ludźmi. Atakują głównie gdy czują się zagrożone. Chyba, że... Zamyślił się na chwilę. - Masz jakiś pomysł? - zapytał zniecierpliwiony Harry. Charlie już miał coś odpowiedzieć, gdy niespodziewanie rozległ się trzask i na stole znikąd pojawiła się żółta koperta. Opatrzona była pieczęcią Ministerstwa. - To służbowa przesyłka – wyjaśnił Harry – Wysyłają ją w nagłych wypadkach. Otworzył kopertę. W środku nie było listu. Zamiast tego rozległ się nienaturalnie poważny głos Rona. „Stary gdzie ty się włóczysz? Wracaj do Kwatery Głównej. Mamy problem”. - Ostatnio mamy same problemy – westchnął Harry wstając z krzesła. - Sprawdź o co chodzi. Ja aportuję się do Forkswiev. Przekonam się czy mogę wam pomóc. Harry podziękował za herbatę i ofiarowaną pomoc. Uścisnął dłoń Charliego i z głośnym trzaskiem rozpłynął się w powietrzu. - Jesteś w końcu! – powitał go nerwowo, kiedy Harry wszedł do gabinetu. - Jestem – odrzekł Harry – Co się stało? - Hogwart raz jeszcze potrzebuje pomocy Harry'ego Pottera – oznajmił znajomy, kobiecy głos zza pleców Harry'ego, który mógł należeć tylko do jednej osoby. - Profesor McGonagall – oświadczył zaskoczony. W drzwiach stała wysoka i szczupła czarownica w szmaragdowozielonej szacie. Jej siwe włosy upięte były w kok. Miała srogą twarz i wyglądała na roztrzęsioną. Wkroczyła do gabinetu zamykając za sobą drzwi. Harry stał jak zaczarowany. Nie widział McGonagall od wielu lat. Ron zaproponował herbatę. - W zaistniałej sytuacji przydatniejsza może być brandy – stwierdziła kobieta. Harry wyczarował butelkę i trzy kieliszki. Profesor McGonagall usadowiła się w fotelu i pociągnęła łyk ognistego trunku. Harry zasiadł za biurkiem. Ron przysiadł na swoim. Wyglądał na zakłopotanego. - Proszę powiedzieć co się stało, pani profesor – powiedział spokojnie Harry. Kobieta westchnęła. Wypiła duszkiem resztę brandy z kieliszka. - Profesor Flitwick został zamordowany – oznajmiła łamiącym się głosem

    No a naprzykład saga zmierzch 1

    Saga "Zmierzch": Przed świtem. Część 1 ► Zobacz zwiastun Saga "Zmierzch": Przed świtem. Część 1 4.8/10 (The Twilight Saga: Breaking Dawn - Part 1) HORROR USA 2011 od 12 lat Występują: Kristen Stewart, Anna Kendrick, Robert Pattinson, Taylor Lautner Reżyseria: Bill Condon W skrócie: Pierwsza część finału sagi o miłości nie z tego świata. Wiadomość o narodzinach dziecka Belli i Edwarda budzi niepokój rodu Volturi. Oglądaj w telewizji Nie znaleziono żadnej emisji w aktualnym programie TV. Opis

    Bella (Kristen Stewart) bierze ślub z wampirem Edwardem Cullenem (Robert Pattinson). Para spędza miesiąc miodowy na należącej do rodziny pana młodego prywatnej wyspie w Brazylii. Tam mogą się sobą nacieszyć i oddać namiętności. Wkrótce Bella odkrywa, że jest w ciąży. Płód wyjątkowo szybko się rozwija. Młodzi małżonkowie wracają do Forks. Okazuje się, że stan kobiety oznacza dla niej wielkie niebezpieczeństwo. Edward będzie musiał stoczyć trudną walkę, by ocalić to, co kocha najbardziej. Przedostatnia część filmowej sagi na podstawie powieści Stephenie Meyer. No p;

    31.12.2013 22:16
  • hobitt4 (gość)

    Premiera! I to lubię w tvn że zawsze się trafi jakaś premiera!

    A polsat niech ma te z 19 No posłuchajcie Kevin co roku dobra! Ale co miesiąc? W święta o 20.05 nie mogli naprzykład dać no nie wiem.. ale nie Kevina! Ja go już prawię znam na pamięć i polsat znowu nie puściło 3 i 4 część o 20.00 sam w domu po raz trzeci a nie kevin sam w domu 20.00 no bo to jest nienormalne , ale fajnym hiciorem był Avatar [2009] no ujdzie! Ale saga , władca pierścieni i podejrzewam że hobitt niezwykła podróż na tvn w 2015 roku . Albo Turysta [2010] też fajne ale saga Przed świtem 1 [2011] jest lepsza oni dają tylko aby polsat był lepszą stacją a nic im nie wychodzi tylko fajnie że na tvn będzie Skyfall pewnie Superkino Skyfall może 2014 ale bardziej 2015 , ale beznadzieja teraz od 17.01 2014 r. Doradca smaku 2 w tvn o 20.00 a superkino o 20.05 to beznadziejne pewnie filmy i ta gessler o 21.35 a na wspólnej o 20.10 . No mogli dać naprzykład od poniedziałku do czwartku o 20.00 a w piątek o 19.55 a może w sobotę i w niedzielę będzie też o 20.05?

    31.12.2013 22:06
  • mała (gość)

    Świetny film, naprawdę dobre kino akcji :)

    06.12.2013 18:37
  • Arek (gość)

    Film na prawdę dobry :) Wreście coś ciekawego puszcza w telewizji .. POlecam

    06.12.2013 15:41
  • ... (gość)

    Fajny film na piątek, lubię filmy w których dochodzi bohater swojej sprawiedliwości. Tu gra b. ładna kobitka i film ma dużo akcji i fajnie sie ogląda. Polecam

    06.12.2013 09:28

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Ocena społeczności: 6.4 Głosów: 195

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×