Recenzja filmu

Koński wyciskacz łez

2015-11-13 14:10

ocenia film na: 6/10

W „Czasie wojny”, ekranizacji powieści dla dzieci i młodzieży Michaela Morpurgo, mamy wszystko to, z czego zasłynął Steven Spielberg: porywającą historię, epickie widowisko (około 6 tysięcy statystów), wspaniałą stronę wizualną i… patos oraz nadmierne melodramatyzowanie. Z powodu tych ostatnich grzeszków, pewnej staroświeckości i chęci przypodobania się każdemu – historię oglądamy oczami obu walczących stron, po obu stronach są dobrzy i źli, co generalnie jest prawdziwe, ale w tej sytuacji zbyt literacko-filmowe – film nie odniósł oszałamiającego sukcesu (kosztował 66 milionów dolarów, box-office w amerykańskich kinach zbliżył się do 80 milionów), ale to naprawdę kawał dobrego kina. Głównym bohaterem filmu jest… koń o imieniu Joey. Konia owego nabył pijaczyna z angielskiego Dartmoor, Ted, wydając nań ostatnie szylingi. Decyzja o tyle niezrozumiała, że koń jest rasowy i do pługa nie bardzo się nadaje… Syn właściciela, Albert uwielbia konia, ale kiedy wybucha I wojna światowa ojciec sprzedaje Joeya brytyjskiej kawalerii. Koń trafia na wojnę, jest świadkiem bitew, zmieniają się jego właściciele, tuła się od oddziału do oddziału. Na front trafia także Albert, ale czy odnajdzie swego ulubieńca? Choć w „Czasie wojny” nie brakuje drastycznych scen (sekwencja, w której oszalały koń pędzi przez zasieki, zrywając druty kolczaste, a w końcu pada nimi spętany), to nie jest to realizm rodem z „Szeregowca Ryana”. To upiększona, filmowa wizja wojny, klimatem przypominająca „Imperium Słońca”. Film jest przepiękny wizualnie – scena, w której kawaleria brytyjska wyłania się pośród morza zeschłych trzcin, to majstersztyk (zdjęcia są autorstwa Janusza Kamińskiego), plenery są wspaniałe (film kręcono w przepięknym regionie Dartmoore, natomiast „ziemia niczyja” pola bitwy powstała na płycie nieczynnego lotniska), detale dopracowano do perfekcji. Opowiadana historia porywa, ale finał jej jest dość łatwy do przewidzenia – trzeba o nim po prostu w czasie oglądania zapomnieć i rozkoszować się chwilą. „Czas wojny” wyróżniono 6 nominacjami do Oscara (w tym za najlepszy film roku), 5 nominacjami do BAFTA i dwoma do Złotych Globów. Co ciekawe, Joeya zagrało w filmie aż 14 koni, wśród których najważniejszą rolę odegrał Finder, który swego czasu „zagrał” tytułową rolę w „Niepokonanym Seabiscuicie”. Konik musi wykazywać się nie lada intuicją - aktorzy wspominają, jak to w scenie, gdy Joey przybywa do domu i między małżonkami toczy się ostra dyskusja, Joey kilka razy potrąca kapelusz mężczyzny, a dzieje się to w chwilach idealnie puentujących tok rozmowy!

Pozostałe recenzje "Czas wojny"

  • „Czas wojny” stoi jakby w rozkroku: jest wzruszającym filmem familijny z ambicjami sięgającymi wielkiego widowiska wojennego w stylu „Szeregowca Ryana”.

    6/10

Ocena społeczności: 6.8 Głosów: 23

Czas wojny w telewizji

ZwińRozwiń

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×