fot. AKPA / Warda
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze
[6/71]

Ewa Kuklińska - piękność, która mogła mieć każdego. Nie miała szczęścia w miłości. Każde jej małżeństwo miało tragiczny finał

Ten obywatel świata, zawojował mnie absolutnie. Ślub wzięliśmy w rodzinnej Szczawnicy. Pochłonięta rygorem teatralnego życia, nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego nigdy nie zaprosił mnie do Paryża. W kilka miesięcy po ceremonii udaliśmy się w podróż poślubną na Sycylię. W trakcie ktoś zadzwonił do moich rodziców, dopytując się o mojego męża. Usłyszawszy, że jest w podróży poślubnej, zaniemówił. Okazało się, że jest nas dwie. Rodzice przeżyli szok. W sposób oględny, bo na każdej linii wtedy siedział jakiś sierżant Marucha, prosili żebym wracała. "Mąż" tłumaczył później, że faktem jest, iż on nie wspomniał o żonie w Paryżu, ale nie chciał komplikować sytuacji. W trakcie naszych starań o nasz ślub równolegle przeprowadzał rozwód we Francji. Jednak pewne formalności nie zostały dopełnione i mój narzeczony, żeby "mnie nie stracić" postanowił zaryzykować. W świetle prawa moje małżeństwo jako bigamiczne ani sekundy nie było ważne - opowiadała w rozmowie z Ewą Orłoś.

Na zdjęciu w 2004 r.

[6/71] Ewa Kuklińska - piękność, która mogła mieć każdego. Nie miała szczęścia w miłości. Każde jej małżeństwo miało tragiczny finał


×