Recenzja serialu

"Belfer". Polski kryminał na wysokim poziomie?

2016-10-28 15:40

ocenia serial na: 8/10

Dobrowice to mała miejscowość, więc nic dziwnego, że śmierć młodej Joanny jest szokiem dla wszystkich mieszkańców. Zwłoki nastolatki znajdują w lesie jej koledzy, w tym jej chłopak Maciej Dąbrowa (Józef Pawłowski). Dziwnym zbiegiem okoliczności niemal w tym samym czasie do Dobrowic przyjeżdża Paweł Zawadzki (Maciej Stuhr), nauczyciel, który do tej pory uczył w jednym z najbardziej prestiżowych liceów w Warszawie. Co go skłoniło do tak radykalnej zmiany miejsca pracy? Naprawdę zmęczyło go szybkie życie w stolicy? Fakt, że zaczyna na własną rękę prowadzić śledztwo w sprawie śmierci dziewczyny jednak sugeruje, że przyjazd nie był dziełem przypadku.

Pierwsze dwa odcinki „Belfra” pokazują, że mamy do czynienia z bardzo dobrze i sprawnie napisanym scenariuszem, gdzie spotkamy zarówno niejednoznacznie napisanych bohaterów (wuefista wykreowany przez Łukasza Simlata!), wartką akcję oraz przede wszystkim intrygującą zagadkę kryminalną. Reżyser, już na etapie produkcji, postanowił zataić przed aktorami informację na temat tego, kto zabił i dał im tylko wybrane fragmenty scenariusza do finałowego odcinka. To nowatorskie podejście do realizacji w naszym kraju, ale ten system działa – dzięki temu obserwując zachowania bohaterów, ich gesty oraz słowa, możemy sami zacząć prowadzić swoje śledztwo, a podejrzewam, że wytypowanie winnego będzie trudne aż do ostatniego epizodu.

Fabuła jest intrygująca i zmusza do myślenia. Czy śmierć dziewczyny była celem samym w sobie, czy jedynie próbą odwrócenia uwagi od czegoś większego? Wraz z każdym odcinkiem mnożą się pytania. „Belfer” jest mocno osadzony w polskiej rzeczywistości, ale jednocześnie nie odbiera to uniwersalizmu historii, którą w podobny sposób mogliby odczytać zagraniczni widzowie. W końcu małe miasteczka to nie tylko domena polski, podobnie zresztą jak układy i układziki ludzi władzy, biznesu i służb mundurowych na szczeblu lokalnym.

Chociaż serialowi towarzyszy mrok, to na szczęście nie brakuje też humoru. Dialogi są wyraziste, brzmią prawdziwie i są napisane z pazurem. Jako, że na ekranie pojawiają się nastolatkowie, to można było mieć obawy o to, w jaki sposób zostanie oddany ich język, bo często polscy filmowcy zwyczajnie nie potrafią portretować młodzieży. Tutaj jest inaczej – widać autentycznych bohaterów, zbuntowanych małolatów, mających – często poważne – problemy oraz zmartwienia na karku.

To, że mamy do czynienia z naprawdę dobrym scenariuszem nie powinno dziwić, wszak Monika Powalisz ma doświadczenie teatralne, a Jakub Żulczyk – wraz ze swoim unikalnym stylem pisania – zachwyca powieściami, w tym ostatnio mocnym „Ślepnąc od świateł”. Świetnie, że pisarze i publicyści coraz śmielej wchodzą do świata filmu i telewizji; takie odświeżające spojrzenie na sposób narracji jest wręcz pożądane.

Dobry scenariusz to jedno, ale warto, żeby trafił w ręce równie dobrego reżysera, który będzie wiedział, jak najlepiej go wykorzystać. Właśnie tak jest w tym przypadku; Łukasz Palkowski miał pomysł na zobrazowanie historii autorstwa Żulczyka i Powalisz. Dwa pierwsze epizody pokazują, że reżyser „Bogów” to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Chociaż powoli rozwija poszczególne wątki, to stawia na akcję. Na ekranie cały czas coś się dzieje, a całość jest pozbawiona niepotrzebnych i nic nie wnoszących scen. Dynamika to słowo klucz, kamera jest bardzo blisko bohaterów, co potęguje aurę niepokoju i tajemnicy.

Duże brawa należą się osobom odpowiedzialnym za casting. Maciej Stuhr w roli głównej to solidny wybór, świetnie zobaczyć aktora zespołu Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego po latach ponownie w serialu kryminalnym. Większe zastrzeżenia można mieć odnośnie do Magdaleny Cieleckiej, wcielającej się w rolę matki jednego z nastolatków. Nie chodzi o to, że Cielecka gra źle, ale momentami można odnieść wrażenie, że w pewien sposób powiela swoją rolę z „Paktu”.

Do swojej poprzedniej kreacji odwołuje się także Paweł Królikowskiego – komendant policji w jego wydaniu, szczególnie podczas sceny przesłuchania – wygląda jakby był wyciągnięty z drugiego sezonu „Pitbulla” Patryka Vegi. To akurat zaleta, brakowało ostatnio Królikowskiemu tak charyzmatycznych kreacji. Jako wuefista, skrywający pewną słabość, doskonale prezentuje się Łukasz Simlat. Ciekawie wypada Katarzyna Dąbrowska – świetnie, że możemy w końcu oglądać ją w większej roli, bo po ostatnich i bardzo interesujących rolach kinowych (szczególnie w filmie „Sprawiedliwy”) można odczuwać głód jej gry. Siłę widać też w reprezentacji młodych aktorów – uważnie obserwujcie takie nazwiska jak Paulina Szostak, Mateusz Więcławek i Malwina Buss, bo będzie o nich wkrótce głośno.

„Belfer”, po projekcji dwóch pierwszych odcinków, zapowiada się jako intrygująca i dopracowana, zarówno technicznie, jak i scenariuszowo, produkcja. Naprawdę dobrze to wygląda. Jest humor, jest ciekawa historia, jest duża zawartość Polski w Polsce, jest mrok, jest morderstwo, są przekręty na szczytach (lokalnej) władzy i dobrze dobrana obsada. Z niecierpliwością czekam na kolejne epizody!

Ocena społeczności: 8.4 Głosów: 5

Belfer w telewizji

ZwińRozwiń

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×