Recenzja serialu

Lucyfer w formie. Reszta... niekoniecznie

2017-10-05 07:39

ocenia serial na: 6/10

„Lucyfer” to nie jest wybitny serial, który do tego znacznie odbiega od komiksowego pierwowzoru – mrocznego, balansującego na granicy szaleństwa i grozy. Tu tak nie mamy i na to już praktycznie nikt nie narzeka. Produkcja zdobyła swoje wierne grono fanów, niekoniecznie tych, którzy zaznajomili się z dziełem, którego twórcą jest m.in. Neil Gaiman (tak, to ten od „Amerykańskich Bogów”).

W trzecim sezonie zastajemy Lucyfera tam, gdzie go zostawiono w finale poprzedniego – gdzieś na środku pustyni, spalonego słońcem i z anielskimi skrzydłami. Nikt nie wie, jak się tam znalazł, ani jak długo trwała jego nieobecność w Mieście Aniołów. Jak się szybko okazuje, nie trwała zbyt długo i ku niezadowoleniu Lucyfera, nikt nie zdążył za nim zatęsknić, a zwłaszcza detektyw Decker, której asystuje przy rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Ta krótka nieobecność wprowadziła sporo zmian. Lucyfer na powrót ma skrzydła anioła, których nie jest w stanie się pozbyć, a co gorsza (głównie dla niego), ktoś pozbawił go diabelskiego oblicza. Nie wiadomo tylko dlaczego i w jakim celu. To też staje się kołem napędowym premierowego odcinka i zapewne całego trzeciego sezonu.

W poprzednim pożegnaliśmy się na dobre z matką Lucyfera i Amandiela – Charlotte, graną przez gwiazdę serialu „Battlestar Galactica” - Tricię Helfer. Pustkę po niej wypełnił inny aktor znany z nie mniej popularnego parę lat temu serialu – „Tajemnice Smallville”. Tak, chodzi o Toma Wellinga, który tak jak świetnie pasował do roli wkraczającego w dorosłość Supermana, tak kompletnie nie odnajduje się w roli szefa policji w Los Angeles – Marcusa Pierce'a. Nie bez przesady można powiedzieć, że pasuje tam jak pięść do nosa, a jego teksty (a właściwie suchary) wywołują co najwyżej uśmiech politowania. A szkoda, ponieważ początkowo wydawało się, że stanie się świetną przeciwwagą dla niekwestionowanej gwiazdy serialu, czyli Toma Ellisa. Tak nie jest, co widać zwłaszcza w bezpośrednich scenach z oboma panami.

W tym kontekście cieszy to, że reszta obsady właściwie się nie zmieniła. Detektyw Chloe Decker grana przez Lauren German nadal wydaje się nic nie rozumiejącą w kontekście Lucyfera kobietą, bo detektywem nadal jest dobrym. Jest też Dan Espinoza (Kevin Alejandro), który przez nowego porucznika został sprowadzony do roli dziwnej, policyjnej maskotki, oraz policyjna laborantka Ella Lopez (Aimee Garcia), która wznosi się na wyżyny głupoty. Naturalnie nadal mamy do czynienia również z bratem Lucyfera – Amadielem, który wciąż prezentuje postawę natchnionego anioła (oczywiście dosłownie anioła) oczekującego na łaskę Ojca w postaci przywrócenia jego mocy. W tym towarzystwie świetnie czuje się Tom Ellis, który przyćmiewa wszystkich swoim niekwestionowanym urokiem i swoistą naiwnością.

To, co będzie znowu jednak trzymać przy tym serialu widzów to nie tylko Tom Ellis i jego kreacja, ale ciekawy zaczątek nowego wątku głównego związanego z tajemniczym Panem Sinnermanem, który stoi za porwaniem Lucyfera, odebraniu mu diabelskiego oblicza by nadać mu te bardziej anielskie. Wątek jest bardzo obiecujący, a co istotne, wydaje się, że nada temu serialowi trochę mroczniejszej strony, której zdecydowanie jednak brakowało w poprzednich sezonach. Naturalnie w tym wszystkim nadal będziemy obserwować rozwój więzi emocjonalnej między głównym bohaterem, a detektyw Decker, ale do tego już się przyzwyczailiśmy i w tym przypadku nikogo to nie zaskakuje.

Otwarcie trzeciego sezonu, słowem końcowym, było całkiem udane. Na dzień dobry dostaliśmy odpowiednią dawkę tajemniczości, humoru i typowych dla tego serialu głupotek. Ot, cały „Lucyfer”, w którym tkwi niezwykły, momentami diabelski mimo wszystko urok.

Ocena społeczności: 8.4 Głosów: 5

Lucyfer w telewizji

ZwińRozwiń

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×