- Odcinek 137 : Podróż 37. Norwegia - jej fiordowska mość

Podróż 2. _ Ekwador. Ekwador po polsku, Polska 2008–2020

Multimedia

Streszczenie odcinka

Norwegia kojarzy się z fiordami. Bez nich trudno wyobrazić sobie ten kraj. Fiordy to polodowcowe żleby i doliny zalane przez morze. Występują też na Grenlandii, w Szkocji i Patagonii, ale najpiękniejsze są w Norwegii. Można je podziwiać z punktu widokowego w miejscowości Stegastein. Punkt widokowy to ogromna, wysunięta ponad krawędź urwiska platforma z przeszkloną podłogą. I właśnie tutaj krakowski ekspert kulinarny rozpoczyna swą podróżnik. Z Stegastein Robert jedzie do Utne. Jest to typowa norweska wieś, położona na płaskowyżu Hardangerfjiord. W Utne wszystko jest autentyczne. Stare domy, nieskażony cywilizacją krajobraz i skandynawska ulewa. Kiedyś ludziom trudno się tu żyło. Jadali też skromnie. W ich jadłospisie bardzo ważne były placki Krotakaker, czyli podpłomyki, dziś uznawane za tradycyjną specjalność norweską. Można je podawać z różnymi dodatkami, ale najlepiej smakują na słodko, ze śmietaną. W hotelu Hardangerfjord szefem kuchni jest Polak Mariusz Marczak, który zaprasza Roberta na degustację swoich dań: żabnicy (jest to ryba) ze szparagami i puree ziemniaczanym, oraz marchwi z dodatkiem pomarańczy. Na płaskowyżu Hardangerfjord krajobraz z poziomu morza wspina się wprost na ośnieżone szczyty gór, gdzie na turystę czeka dziewicza norweska przyroda. Na takiej wysokości już nie rosną drzewa, tylko mchy i porosty. A jeszcze wyżej jest już tylko jęzor lodowca Folgefonna. Od niego wzięła nazwę tutejsza stacja narciarska. Można z niej korzystać tylkolatem, bo zimą jest tyle śniegu, że nie da się tu wjechać. W dolinie nad szmaragdowym jeziorkiem Robert przygląda się formacjom skalnym, które w Polsce nazywane są gołoborzem. Widać tu dobrze, jak lodowiec się cofał, zostawiając za sobą drobnicę skalną. Stopniowo wypłukiwało ją morze i tak powstały fiordy. W takich to okolicznościach przyrody Robert gotuje mięso renifera w sosie demi - glace. Po posiłku schodzi do doliny, by zobaczyć od tyłu potężny wodospad Steinsdalsfossen. Takich wodospadów jest w Norwegii kilkaset. Norwegowie słyną z zamiłowania do turystyki. Dowodem na to jest chociażby Utne Hotel, otwarty już w 1722 roku. W kameralnym salonie tego zabytkowego przybytku Robert degustuje miejscowy akevitt, od aqua vita, czyli wody życia. Na płaskowyżu Hardangerfjord atrakcją jest most wiszący nad fiordem. Fiord jest głęboki na kilkaset metrów, więc nie dało się postawić pylonów w wodzie. Most ma 1310 metrów długości. To o 25 m więcej niż słynny Golden Gate w San Francisco. Jest zawieszony między wylotami dwóch tuneli. Most musi też być wysoki, żeby mogły pod nim przepływać duże statki. Kolejny wodospad nazywa się Kjofossen. I jak mówi Robert: to jeszcze jedno dzieło sztuki, przyrodnicze i techniczne zarazem. Potężny Kjofossen napędza bowiem hydroelektrownię. Flamsbana to zabytkowa górska kolejka, uważana za jedną z najpiękniejszych kolei na świecie. Warto do niej wsiąść. Linię zaczęto budować w latach 20. ubiegłego wieku. Łączy ona dwie miejscowości: Myrdal w górach i Flam nad fiordem. Ma 20 km długości i wznosi się prawie na 1000 metrów. Dziś to atrakcja turystyczna, kiedyś - jedyne połączenie lądowe Flam ze światem.

  • Czas trwania: 24 minut
  • Gatunek: Magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży w telewizji

ZwińRozwiń

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×