- Odcinek 157 : Podróż 41. - Malezja - etniczny miks

Podróż 2. _ Ekwador. Kraj pełen skarbów, Polska 2008–2020

Multimedia

Streszczenie odcinka

Biały budynek w stylu mauretańskim przy jednej z ruchliwych ulic w centrum Kuala Lumpur, stolicy Malezji, to dawny dworzec kolejowy wzniesiony jeszcze przez Brytyjczyków. Ich panowanie na Półwyspie Malajskim skończyło się o północy 30 sierpnia 1957 roku. Wtedy to w centrum Kuala Lumpur, na dawnym boisku do krykieta i hokeja na trawie, zjechała w dół brytyjska flaga Union Jack, a na maszt wciągnięto flagę Malezji. Dziś centralny plac Kuala Lumpur zwany jest placem Niepodległości. Współczesna Malezja to monarchia konstytucyjna, zaś jej mieszkańcy to nie tylko Malajowie, ale też Chińczycy i Hindusi. Kuala Lumpur oznacza błotniste ujście. Sama nazwa wskazuje, jak niedogodne warunki panowały w miejscu, gdzie założono osadę, która dała początek miastu. Powstała ona w widłach rzek Kelang i Gombak, gdzie w początkach XIX wieku zaczęto wydobywać cynę. Anglicy ściągali tu do pracy robotników z Chin i Indii. Tak powstało wieloetniczne Kuala Lumpur. Różne nacje przywiozły ze sobą różne religie. Z tych religii wynikały nakazy i tradycje kulinarne. Chińczycy jedli wieprzowinę. Muzułmańscy Malajowie tylko wołowinę. Hindusi wyznający hinduizm w ogóle nie jedli mięsa. Zatem powstał tu tygiel nie tylko narodowościowy i kulturowy, ale i kulinarny. Miejscowa dzielnica hinduska nazywa się Little India. Żeby nikogo nie urazić, Robert ugotuje tu danie wegetariańskie: curry z zielonych bananów. Odwiedzi również samoobsługową indyjską restaurację. Gotowe dania czekają w bemarach. Jedzenie nakłada się na liście bananowca. Je się palcami. Nie używa się talerzy i sztućców. Dopełnieniem posiłku jest herbata z mlekiem zaparzona z korzeniami i bardzo słodka. Po Little India czas na Chinatown, tłoczne o każdej porze dnia, ale najciekawsze - także dla smakoszy - po zmroku. Robert odwiedza wielki bazar, a zwłaszcza jego część spożywczą. Można się tu napić świeżego soku z kokosa alboz trzciny cukrowej, jest smażona wieprzowina, prasowane mielone mięso z kurczaka i drobiowa kiełbasa. Jeśli kogoś ta oferta nie przekonuje, może zatrzymać się w ulicznej jadłodajni, gdzie kucharze pracują na wyścigi. Przeważają Chińczycy, ale jest też kuchnia tajska, a nawet mongolski grill. Robert wybiera potrawy chińskie, w stylu stir fried, czyli krótko smażone, i mieszane, na mocnym ogniu. Wokół ulicznych jadłodajni roznosi się specyficzny zapach, by nie powiedzieć smród. Jego sprawcą jest durian. Chętnie jadany tu owoc o dużo lepszym smaku niż aromacie. Z tego powodu nie wolno go wnosić do samolotów. A smakuje jak cebula z wanilią.

  • Czas trwania: 24 minut
  • Gatunek: Magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży w telewizji

ZwińRozwiń

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×