- Odcinek 168 : Podróż 43. Kanada - Quebec - pierwsze nacje

Podróż 4. Mołdawia _ Multi-kulti, Polska 2008–2020

Multimedia

Streszczenie odcinka

Kto w dzisiejszej Kanadzie może legalnie polować na wieloryby? Tylko przedstawiciele pierwszych nacji: Indianie oraz Inuici, czyli pierwotni mieszkańcy północnych obszarów kontynentu. Łowią je na własne potrzeby, bo mięso wieloryba to fragment ich tradycji i tożsamości. Dawniej Inuici nazywani byli Eskimosami. Dziś określenie to uważane jest za obraźliwe, bo oznacza tych, którzy jedzą surowe mięso. Pozostali mieszkańcy Kanady mogą co najwyżej oglądać te olbrzymie ssaki z pokładu łodzi podczas rejsu słonym estuarium Rzeki Świętego Wawrzyńca. W taki rejs wybiera się Robert. Przy okazji przyjrzy się okolicznej przyrodzie. A jest ona tutaj zupełnie inna. Nie ma klonów, które jesienią barwią się na czerwono. Temperatura powietrza 8C, wody 3C, prędkość łodzi 25 węzłów. Do tego zimny wiatr i fale. Wieloryby uwielbiają to miejsce. Wylegują się na tych wodach od wczesnej jesieni do grudnia. Dokąd potem odpływają, tego nikt nie wie. Historia wielorybnictwa jest niemal tak stara jak historia ludzkości. Pierwotne ludy arktyczne zabijały te ogromne ssaki wyrzucone przez fale na brzeg. Później człowiek nauczył się polować na nie z łodzi. W średniowieczu wielką biegłość w tej sztuce osiągnęli Baskowie. Zjawili się na tych wodach niedługo po odkryciach Kolumba i Jacquesa Cartriera. Ale najgorsze dla wielorybów miało dopiero nastąpić. W epoce rewolucji przemysłowej udoskonalono techniki połowu wielorybów. Doszło do tego, że w wyniku rabunkowej gospodarki wielorybniczej rocznie zabijano na świecie 50 tysięcy tych zwierząt, doprowadzając niemal do wytępienia gatunku. Dziś tylko 3 państwa na świecie łowią wieloryby na przemysłową skalę: Islandia, Norwegia i Japonia. W Kanadzie jest to zabronione od roku 1972. Rejs Roberta kończy się sukcesem: kamera upolowała kilka waleni karłowatych. Czas na przygotowanie dania odcinka. Jest to sałatka z dzikiego ryżu z wędzonym łososiem, quebeckimi suszonymi owocami, kukurydzą i klonowym vinaigrettem. Dziki ryż i kukurydzę współczesny świat zawdzięcza Indianom. Kolejny etap podróży to zwiedzanie Wendake. Jest to zrekonstruowana wioska Indian Huron - Wendat. Na terenach dzisiejszego Quebecu żyły plemiona Algonkinów i Huronów. Nie mieszkali oni jednak w wigwamach i tipi, ale w długich wielopiętrowych drewnianych domach, zbudowanych bez użycia gwoździ. Niezbędne łączenia robiono za pomocą sznurka. Zamiast podłóg było klepisko, a wprost nad nim palenisko. I pełno dymu w środku. Był on przekleństwem, bo ludzie od niego ślepli, ale też dobrodziejstwem, bo wędzili w nim ryby i mięso. XVIII wiek to smutne czasy dla tutejszych Indian Huronów, których wytępili Irokezi. Zamieszkiwali oni ziemie na południu, w rejonie dzisiejszego Nowego Jorku, dopóki nie zjawili się tam biali, najpierw Holendrzy, potem Anglicy, którzy zapędzili Irokezów do rezerwatów. Tu, na północ, przybyli Francuzi. Indianie sprzedawali białym cenne skórki z bobrów i innych zwierząt. W zamian dostawali wyroby metalowe, broń i niestety, alkohol. W zrekonstruowanej wiosce indiańskiej Robert spotyka szefa kuchni Martina Gagne z plemienia Algonkinów. Martin piecze nad ogniem zające zawieszone na sznurku. Przygotowuje też pstrąga nadziewanego mięsem w przyprawach indiańskich. W indiańskim menu są też pasztety z jelenia i mięso bizona, a także potrawy z dyni. Indianie Algonkini nie tylko polowali. Byli także rolnikami. Uprawiali kukurydzę, fasolę i dynie. Łatwo było je przechować przezcałą zimę bez żadnych specjalnych zabiegów. Z dyni np. robili papkę.

  • Czas trwania: 25 minut
  • Gatunek: Magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży w telewizji

ZwińRozwiń

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×