- Odcinek 65 : Podróż 17. Walia - Przez góry

Ukraina _ W drodze, Polska 2008–2020

Multimedia

Streszczenie odcinka

Snowdonia - jedna z najpiękniejszych krain Walii - z wysokich gór schodzi wprost do morza. Edmund Hillary trenował tu przed wyprawą na Mount Everest. W Średniowieczu Snowdonia była domeną książąt Walii. Teraz jest to Park Narodowy. Na walijskiej wsi bardzo popularne są pensjonaty, często stylowe i zabytkowe, otoczone wspaniałymi ogrodami. Śpiew ptaków zagłusza tu ludzkie myśli. Robert Makłowicz zawitał do małej górskiej wioski o nazwie Ty Mawr. Jest tu georgiański hotelik, który liczy ponad 300 lat. Właściciel zaprosił podróżnika z Polski na degustację kilku miejscowych dań: przegrzebków z młodym groszkiem i deserów z rabarbaru w pięciu postaciach. Bukoliczny pasterski krajobraz jest bardzo typowy dla tej części Walii. Wśród tych łąk i owiec Robert przyrządzi tradycyjny walijski specjał: Welsh rabbit (rarebit). Nie jest to jednak ani jagnięcina, ani królik, tylko ser. Ciekawa jest etymologia nazwy tej potrawy. Rarebit znaczy dosłownie rzadki kąsek. Walia była kiedyś tak biedna, że ser zastępował mięso. I choć wiele narodów zapieka grzanki z serem, tylko Walijczycy zrobili z tego wzniosłe przeżycie kulinarne. W środkowej Walii jest wiele takich miejsc, które wyglądają jak żywcem wyjęte z celtyckich podań i baśni. Choćby rzeka Mynach, która spada z wysokości prawie 100 m do większej rzeki Rheidol. Teren ten jest tak trudny do zagospodarowania, że przez wieki budowa mostu przekraczała ludzkie możliwości. Powstała więc legenda, że zbudował go diabeł, który chciał za pomocą tego fortelu zdobyć duszę pewnej kobiety, ale ta ponoć go przechytrzyła. W każdym bądź razie most został. Zresztą nazwa Devil's Bridge, czyli Diabelski Most mówi sama za siebie. W rzeczywistości ten pierwszy, najniższy most zbudowali w XII wieku prawdopodobnie templariusze. W XVIII wieku powstał most kamienny, a najwyższy, żelazny pochodzi z początku XX wieku. Walijskie góry to matecznik pasterstwa w jego najlepszej, naturalnej formie. Owce mają tu niemal nieskończoną przestrzeń i swobodę. Na farmie Tyllwydd do ich nadzorowania używa się psów, koni i terenowych quadów. Walijscy pasterze mają potężnego protektora - księcia Walii, Karola, który jest prezesem organizacji wspierającej tego typu tradycyjne gospodarstwa. Na owcach można zbić fortunę, czego dowodem jest elegancki country house z połowy XIX wieku. Należał do miejscowego potentata w hodowli owiec i handlu wełną. Dziś mieści się tu hotel o trudnej do wymówienia nazwie Penmaenuchaf Hall, który w 2009 r. zdobył tytuł Hotelu Roku w Walii. U podnóża gór leży miasteczko Dolgellau, które również powstało z trudu i znoju hodowców owiec. W XIX wieku, kiedy i do tej branży wkroczyła mechanizacja, Dolgellau nie wytrzymało przemysłowej konkurencji i podupadło. Na szczęście w połowie wieku przyszła moda na romantyczną turystykę: jaśniepaństwo wędrowało po górach Snowdonii i wspinało się na pobliski szczyt Cader Idris, a Dolgellau było - i nadal jest - doskonałą bazą wypadową do takich wędrówek. Pobyt w Dolgellau uświetni miejscowa potrawa - słynne lambchops in mint sauce, czyli kotlety w sosie miętowym. Na zakończenie wizyta w browarze Purple Moose w nieodległym miasteczku Porthmadog. Wydawałoby się, że skoro jesteśmy na Wyspach Brytyjskich, to pośród napojów wyskokowych będzie tu królowała whisky. Nic podobnego. Ruch abstynencki, bardzo silny w Walii w XIX wieku, spowodował zamknięcie wszystkich krajowych gorzelni. Pozostało tylko piwo. Synonimem słowa "beer" jest ciemne piwo typu ale. Do produkcji najpopularniejszego gatunku Purple Moose używają tu chmielu z Lubelszczyzny.

  • Czas trwania: 25 minut
  • Gatunek: Magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży w telewizji

ZwińRozwiń

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×