Makłowicz w podróży

Makłowicz w podróży, Polska 2008–2020

Na północ od stolicy Węgier Robert Makłowicz odwiedza miasta Szentendre, Wyszehrad i Esztergom. Przyrządza "rac ponty" - zapiekanego karpia. W pałacu Gödöllo spotyka cesarzową Sissi.

  • Gatunek: Magazyn kulinarny
  • Reżyseria: Paweł Lesisz
  • Prowadzący: Robert Makłowicz

Makłowicz w podróży w telewizji

ZwińRozwiń

Multimedia

Prowadzący

  • Robert Makłowicz

Twórcy

  • Paweł Lesisz Reżyseria
  • Paweł Lesisz Scenariusz

Opis programu

ZwińRozwiń

Jezioro Taal na filipińskiej wyspie Luzon było kiedyś morską zatoką. Na jeziorze znajduje się wyspa, a na wyspie wulkan Taal. Jeden z najaktywniejszych w całym archipelagu. To dlatego morska zatoka zamieniła się w jezioro. Z miasta Tagaytay Robert Makłowicz wyrusza przez wodę w stronę ognistej góry i wspomina tragiczną erupcję z roku 1911. W chacie na brzegu jeziora przegląda miejscowe menu.

Na północ od stolicy Węgier najdłuższa rzeka zachodniej Europy tworzy malownicze zakole. Dunajski brzeg w tej okolicy zdobią takie perły jak kameralne miasteczko Szentendre, wyniosły Wyszehrad czy monumentalny Ostrzyhom. Historia Szentendre związana jest z historią Serbii. Po przegranej bitwie na Kosowym Polu w XIV wieku Serbowie uciekali przed ekspansją turecką. Dotarli aż tutaj i założyli Szentendre. Dziś już ich nie ma, ale zostały po nich pamiątki. Jak np. krzyż postawiony z radości, że miasto ominęła epidemia dżumy. W historycznym Szentendre w barze pod drzewami Robert ma okazję spróbować klasycznych langoszy, najbardziej typowych węgierskich placków. Ich receptura jest bardzostara. Najpierw były to podpłomyki z zaczynu chlebowego, pieczone w piecu. Później do ciasta zaczęto dodawać starte ziemniaki, a placki smażono w głębokim tłuszczu. Ot taka madziarska pizza!Dla nieznających języka węgierskiego ciekawostką będzie zapewne, że Szentendre to po polsku święty Andrzej. Chodzi o św. Andrzeja apostoła, który był rybakiem. Jakże logiczny patron dla miasteczka, którego mieszkańcy nie tylko produkowali wino, ale i łowili ryby. Kolejnym odwiedzanym miejscem w Szentendre jest restauracja Rab Rabi. W sali z bogatym wystrojem historycznymRobert degustuje zupę rybną podawaną w kociołku. Rab Rabi to postać z powieści historycznej Móra Jókaia i nazwa tego lokalu. Jókaiowi dedykowana jest w kuchni węgierskiej słynna zupa bableves - fasolowa na wędzonym boczku. Robert wolijednak zupę rybną halaszle, w wersji korhely, czyli z kwaśną śmietaną. Gdy je się taką zupę rybną, w Szentendre z radościbiją w dzwony. Węgry są prawdziwą marcepanową potęgą, a zawdzięczają tę swoją mocną pozycję cukierniczemu wizjonerowi, jakim byłpochodzący z Szentendre Karoly Szabó. Jego tradycje kontynuuje do dziś mistrz Karoly Szamos. Marcepanowe dzieła można podziwiać w Muzeum Marcepanu. W sali na piętrze są figury marcepanowe na różne okazje: Michael Jackson o wadze 62 kg, gmach parlamentu w Budapeszcie, cesarzowa Sissi z Franciszkiem Józefem i ostatnia para cesarska Austro - Węgier, Zyta i Karol. Skanseny można znaleźć na całym świecie, ale Węgrzy szczególnie kochają swoją rustykalność. W Szentendre Robert ogląda zagrodę z okolic Györ, z tzw. Małej Niziny Węgierskiej. Jest tu kuchnia, klepisko przed piecem zamiatane miotłą kukurydzianą, ozdobna ceramika na gzymsie. I jest gospodyni, która wyrabia kluseczki fryzowane do rosołu. Robert też się udziela, wyjmując z pieca gotowe pszenne bułeczki. Węgrzy, zwłaszcza na wsiach, jedzą niemal wyłącznie białe pieczywo z pszennej mąki. Za nic nie chcą się przerzucić na zdrowsze: ciemne, żytnie. W pobliskim pałacu Gödöllo Robert spotyka jak żywą cesarzową Sissi. W pałacowej sali jest dziś stylowa kawiarnia. Podają w niej ulubione smakołyki cesarzowej. Ale na porządny posiłek należy udać się do czardy. W miejscowości Domonyvölgy, w stadninie braci Lazarów, można obejrzeć - oprócz koni - węgierskie szare bydło i świnie rasy mangalica. W takim miejscu Robert nie proponuje jednak widzom tatara z koniny, lecz przywołując serbskie tradycje kulinarne, zaprasza na rac ponty, czyli zapiekanego karpia. Karp zapieczony w brytfannie, ozdobiony grzebieniami z wędzonej słoniny wygląda wspaniale. Kiedy danie jest gotowe, trzeba je jeszcze oprószyć słodką papryką.

Komentarze

Skomentuj
  • piotr

    uwielbiam jego programy

    08.02.2017 21:13
  • MisterJack (gość)

    "Dzięki reklamie oglądasz za darmo". A ja myślałem, że dzięki temu, że jestem legalny i płacę co miesiąc abonament!

    30.01.2016 20:53
  • monn (gość)

    jakoś nie przepadam za nim jako za kucharzem, ale fajnie opowiada

    Mój ostatni post: <a href="https://okiemtechfana.wordpress.com/2015/06/16/video-domofony-w-praktyce/" rel="dofollow">Video domofony</a> w praktyce

    16.06.2015 08:06
  • Foodfan

    Niestety kolejny minus za program o Hawanie - p. Robert nie był łaskaw przedstawić drugiego ze swoich muzycznych gości, który wyraźnie na to czekał, a później starał się ukryć zniesmaczenie tym faktem. To duża wpadka, brak kultury, i to nie po raz pierwszy zresztą.

    Minusik też za brak jakiejkolwiek informacji o spożywanym winie.

    Poza tym bardzo ciekawe!

    29.04.2015 03:53
  • adshop@...

    Acha - i jeszcze doprowadza do szału usilne, pretensjonalne narzucanie nazywania limonek "lajmkami". Kompletnie bez sensu i nie przystoi.

    17.04.2015 15:28
  • Foodfan (gość)

    Świetny program, oglądam wszystkie nowe odcinki oraz część powtórek. Piękna polszczyzna, ciekawe konstrukcje, często zabawne, dobra dykcja, stylistyka. Bardzo ładnie opowiedziane. Niestety jeszcze nie sprawdziłem żadnego przepisu. Razi niestety wtykanie paluchów w prezentowane na straganach i ladach potrawy i produkty, często nie tylko zbliżanie palców, ale dotykanie, wkładanie i odkładanie z powrotem. Przecież inni ludzie to kupują i będą jeść - bardzo nieeleganckie zachowanie. Trzeba zachować większy dystans. Niestety też martwi słaba znajomość angielskiego przez Robert Makłowicz na poziomie tzw. "small talk", czyli podtrzymywania rozmowy. Istniej mnóstwo dobrze znanych zwrotów, które wiadomo jak i kiedy zastosować w konwersacji, jednak p. Makłowicz ich nie stosuje, bo chyba nie zna, przez co rozmowy są drętwe, sztuczne, czasem widać zakłopotanie. Zamiast łagodnego przechodzenia do kolejnych etapów rozmowy lub reagowania na to się dzieje, p. Makłowicz zaczyna wydawać rozkazy, i pospieszać, przez co wygląda to nawet czasem na impertynencję.

    05.04.2015 16:41
  • Do ...Dyabeł (gość)

    To jest forum, a nie lekcja polskiego. Jak masz problem to tłumacz to swoim dzieciom ;)

    30.03.2014 09:36
  • ShastaMan (gość)

    Fajny gosciu :) Ciekawie opowiada.Bardzo lubie ogladac jego program.

    16.07.2013 13:24
  • piotr (gość)

    Pan robert powinien sie dowiedziec jak wymawia sie niektore slowa w obcych jezykach.Ostatnio powiedzial ze ma "czlonki na patelni" zamiast "penne" powiedzial "pene", co we wloskim znaczy wlasnie czlonek w sensie organu meskiego.

    26.06.2013 13:26
  • Dyabeł (gość)

    Do Mochera. Proszę pisać po polsku: ę, ą, ć itd!

    21.04.2013 11:32
  • Mocher (gość)

    Bardzo go lubie ogladac

    21.04.2013 08:54
  • Robert (gość)

    Wzorowy program . Połączenie przepisów kulinarnych z podróżowaniem i historią , Doskonale .

    12.04.2013 09:32
  • kamil (gość)

    fajny

    24.02.2013 11:15
  • km (gość)

    DELHI ! Nie Dehli !

    02.09.2012 11:22
  • TylkoPO (gość)

    Smuda na prezydanta :)

    17.06.2012 12:04
  • ... (gość)

    powtarzają to już chyba 3 albo 4 razy. Same powtórki w TV

    16.10.2011 07:01
  • ... (gość)

    bardzo dobry program.

    08.08.2010 12:43
  • ... (gość)

    przepis na sałatkę

    02.08.2009 11:59

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Ocena społeczności: 6.4 Głosów: 102

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×