Wigilijna opowieść

Polska 2000

W Wigilię między Michałem i Barbarą kolejny raz dochodzi do kłótni małżeńskiej. Ich córeczka ucieka z domu. Rodzice długo tego nie dostrzegają. Gdy nie znajdują jej u dziadków, wpadają w panikę.

Reżyseria:Piotr Trzaskalski

Czas trwania:55 min

Kategoria wiekowa:

Gatunek:Teatr/Spektakl teatralny

Wigilijna opowieść w telewizji

Galeria

Wigilijna opowieść - Program
Wigilijna opowieść - Program
Wigilijna opowieść - Program
Wigilijna opowieść - Program
  • Wigilijna opowieść - Program
  • Wigilijna opowieść - Program
  • Wigilijna opowieść - Program
  • Wigilijna opowieść - Program
  • Andrzej Chyra

    jako Michał

  • Katarzyna Herman

    jako Barbara

  • Tomasz Zaliwski

    jako dziadek

  • Stanisława Celińska

    jako babcia

  • Paweł Nowisz

    jako Roman

  • Joanna Kasperska

    jako Teresa

  • Adam Drabik

    Scenariusz

  • Andrzej Szulkowski

    Zdjęcia

  • Wojciech Lemański

    Muzyka

  • Paweł Rakowski

    Producent

  • Piotr Trzaskalski

    Reżyseria

  • Cezary Kowalczuk

    Montaż

Opis programu

Współczesny komediodramat, nawiązujący w swej stylistyce do przypowieści, o losach małżeństwa, które przechodzi poważny kryzys. Kilkuletnia dziewczynka, na znak protestu przeciw ciągłym kłótniom rodziców, ucieka z domu w wieczór wigilijny. Poszukiwania zaginionej doprowadzają do ponownego scalenia rozpadającego się związku. Ostatnie przedświąteczne przygotowania. Babcia wyrabia ciasto, Dziadek uciera mak, ale już wyrywa się na podwórko, śnieg odgarnąć i komin uszczelnić. Przedtem wyprasza u żony łyk z buteleczki, żeby go grypa nie rozebrała. W tym czasie w pakamerze na placu budowy czterej panowie w kufajkach rozmawiają o świętach i koniecznej zgodzie w rodzinie. Doświadczeni koledzy podsuwają Michałowi różne sposoby uciszenia żony, bo od "silnej ręki" tylko mu się rodzina rozpadnie. Upewniwszy się, czy chciałby się pogodzić z kobietą tylko na święta, czy na zawsze, radzą powiedzieć jej coś miłego, najlepiej - że ją kocha. Akurat o uczuciach Michał zupełnie nie potrafi mówić, więc wspólnymi siłami zaczynają pisać list. Tymczasem Barbara skarży się koleżance na swoje smutne, beznadziejne życie - na okrągło gary i sprzątanie, i ani jednego dobrego słowa od męża. Przyjaciółka radzi zmienić taktykę. Teraz żona jak służąca: przynieś - przynosi, podaj - podaje, a powinna postępować dokładnie na odwrót. Ignorować polecenia, gotować, czego mąż nie lubi, podawać zupę zimną i przesoloną, może wreszcie zauważy kobietę i zacznie szukać przyczyny takiego zachowania. Gdy Michał wraca do domu, z choinką i listem za pazuchą, Barbara zaczyna wcielać w życie obmyślony scenariusz. Mąż hamuje wściekłość, ale list z wyrazami przywiązania i obietnicą poprawy wyrzuca do kosza. Żona zauważa zaadresowaną do niej, otwartą kopertę. Wybucha awantura, dochodzi do rękoczynów. 6 - letnia Marysia ucieka do dziadków. Babcia biadoli, że znów się pokłócili w same święta, Dziadek spieszy godzić młodych, ale żadne argumenty nie trafiają do zacietrzewionych głów. Otrzeźwienie przychodzi w momencie, gdy dorośli uświadamiają sobie, że dziecko zaginęło. Marysia wyszła od dziadków, ale nie dotarła do domu. Kiedy Michał z teściem wyruszają na poszukiwanie, Barbara znajduje pomięty w złości, wyrzucony list. Czyta nieporadne obietnice: postaram się zmienić... święta to rzecz święta... spędźmy je w pokoju. Barbara z matką nakrywają stół do wieczerzy wigilijnej. Pociągając z zarekwirowanej mężowi butelki, Babcia opowiada córce o swych niegdysiejszych kłopotach małżeńskich - ojciec, jak nie wracał pijany, to w ogóle nie wracał, a w dodatku chyba miał kochankę. Dziadek z zięciem krążą ulicami miasteczka, stary zwierza się młodemu, co przeszedł ze swoją kobietą w młodości. A dziewczynki ciągle nie ma. Wreszcie Michał składa na posterunku doniesienie o zaginięciu dziecka. Nie przyjmuje do wiadomości, że procedura uniemożliwia wszczęcie poszukiwań. Rzuca się na policjanta z pięściami i ląduje w celi, w której już odsypia trudy dnia Mikołaj. Chodził od domu do domu, wszędzie częstowano go kieliszeczkiem i stało się to, co się stało. Coraz bardziej zdenerwowany Michał namawia Mikołaja, by wspólnymi siłami sforsowali kraty w oknach. Kiedy w wigilijny wieczór mocno spóźniony tata dociera do domu, córeczka już śpi, spokojna i bezpieczna. Babcia sztywno siedzi przy stole, Dziadek gdera, że tak szybko uporała się z całą butelką, podczas gdy on musi jak głupi biegać po podwórku i przeziębiać się na siłę, żeby dostać łyka. Żona zaczyna po swojemu trajkotać, ale Michał teraz już wie, jak zamknąć jej usta. To jednak jeszcze nie koniec ciepłej, ale nieckliwej opowieści o potrzebie miłości, opatrzonej odrobinę przewrotnym epilogiem.