Złote laury

Polska 2000

Ryszard Szorc, hodowca koni rasy śląskiej, przez kilka miesięcy trzyma je na pastwisku. Puszczone wolno konie z czasem dziczeją. Okazuje się, że jeden z nich zachorował.

  • Czas trwania: 30 minut, Gatunek: Relacja

Złote laury w telewizji

ZwińRozwiń

Opis programu

ZwińRozwiń

Ryszard Szorc, hodowca koni rasy śląskiej, przez kilka miesięcy trzyma je na pastwisku. Puszczone wolno konie z czasem dziczeją. Okazuje się, że jeden z nich zachorował. Resztę trzeba zapędzić do stajni. Ludzie tracą kontrolę nad tabunem. Tymczasem Edward Wełpa kosi grykę. Wydaje się, że tym razem wszystko pójdzie gładko. W ciągniku pomagającego mu Jana Kałczora blokuje się jedno z kół. Mężczyzna uderza w przyczepę i rozbija ją. Z rozbitej przyczepy ziarno wysypuje się na drogę.

Ryszard Szorc, hodowca koni rasy śląskiej, przez kilka miesięcy trzyma je na pastwisku. Puszczone wolno z czasem dziczeją. Okazuje się, że jeden z nich zachorował. Resztę trzeba zapędzić do stajni. Ludzie tracą kontrolę nad tabunem. Tymczasem Edward Wełpa kosi grykę. Wydaje się, że tym razem wszystko pójdzie gładko i bez przeszkód. Pomaga mu Jan Kałczor, i właśnie jemu blokuje się jedno z kół ciągnika. Uderza w przyczepę i rozbija ją. Ziarno wysypuje się na drogę. Pani Wanda jak zawsze częstuje jabłkami i opowiada o swojej pracy na kolei. Stróżowała tam pełniąc nocne dyżury i wówczas była naprawdę zadowolona z życia. Pani Rozalia jest oburzona całkiem nowym i niesłychanym na wsi zjawiskiem: szantażem. Szantażowany jest pan Szorc, ale on sam nie chce o tym mówić. Zgłosił sprawę na policji. Maniek Wełpa biegnie do ojca na pole, by powiedzieć mu o wypadku i zniszczeniu przyczepy. Właśnie wtedy zakleszcza się coś w ciągniku zjeżdżającym po stoku. Edward Wełpa wpada we wściekłość. Ma już dość ustawicznie nękających go awarii. Dzwonnik, zwany miotlarzem, ładuje miotły na przedziwny wózek własnej konstrukcji i jedzie je sprzedawać. Zatrzymuje się koło domu Rozali. Wkrótce zbiera się przy nim kilka osób, bo jest to dobra okazja do pogawędki. Grażyna Kałczor usiłuje dowiedzieć sie od Januszka, jakie ma kłopoty w szkole. Ania służy za tłumaczkę. Okazuje się, że chłopiec nie jest w stanie zrozumieć zbyt szybko "migającej" nauczycielki. Pani Grażyna postanawia napisać do niej list, w czym uczestniczy cała rodzina. Pani Francziszka skończyła dojenie krów. Teraz czeka ją zajęcie, które bardzo lubi: mycie pleców mężowi.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Ocena społeczności: - Głosów: 0

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×